Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Meloni zapewniła Włochom stabilność, ale nic więcej

Przypadek włoski pokazuje, że radykalnie prawicowa demagogia może być niekompatybilna z faktycznym rządzeniem, a zarazem bardzo skuteczna w zatruwaniu debaty publicznej i osłabianiu standardów demokratycznych.

ObserwujObserwujesz
Walka

Na początku września włoski rząd z pompą fetował niedawno pobity rekord – obecny gabinet pełni swoją funkcję dłużej niż jakikolwiek w historii Republiki. Wystąpieniu premierki w Bari towarzyszyły hasła takie jak „stabilniejszy rząd, silniejsze Włochy – cztery lata oddania narodowi”. Międzynarodowe media podchwyciły tę narrację, chwaląc Meloni jako osobę, która ustabilizowała sytuację polityczną we Włoszech. Zawstydziła przy tym takie państwa jak Francja czy Wielka Brytania, ponieważ gdy nad Sekwaną i Tamizą premierzy wytrzymują czasem krócej niż kapusta, Rzym przez całą kadencję trzyma się jednego gabinetu. Tylko jakie są z tego faktyczne korzyści dla Włoch? Sądząc po opiniach samych zainteresowanych, raczej niewielkie.

Niedawne sondaże wystawiają prawicowej koalicji druzgocące oceny. Wynika z nich, że Włosi nie są zadowoleni z dosłownie żadnego aspektu polityki rządowej. Najmniej źle oceniana jest polityka zewnętrzna (19 proc. na minusie), a najmocniej krytykowana niezdolność do zahamowania wzrostu kosztów życia (60 proc. na minusie). Kiepskie recenzje zbierają: zarządzanie ekonomią, służbą zdrowia, systemem sprawiedliwości czy polityką migracyjną. Na rządy Meloni negatywnie rzutuje także porażka jej sztandarowych projektów.

Czytaj także Igrzyska w cieniu upadającej huty stali Artur Troost

Trzecia republika pozostała na papierze

Gdy w 2022 roku koalicja przewodzona przez nacjonalistycznych Braci Włochów (FdI) wyraźnie wygrała wybory, a Giorgia Meloni stała się pierwszą radykalnie prawicową premierką w powojennej historii kraju, zapowiadano wstrząśnięcie fundamentami Republiki Włoskiej. Władza wykonawcza miała zostać drastycznie wzmocniona na skutek zmian konstytucyjnych, nawałnica migracyjna powstrzymana, a Brukselę i europejskie elity zamierzano zmusić do liczenia się z włoskim interesem.

Na początku bieżącego roku rząd poniósł bolesną klęskę referendalną, co bezpośrednio oznaczało rezygnację ze zmian w systemie sprawiedliwości (rzekomo zdominowanym przez „czerwonych sędziów”), a pośrednio pogrzebało nadzieje na szerszą reformę instytucjonalną. Zamiast zapowiadanej „Trzeciej Republiki” dostaliśmy więc raczej konserwację istniejącego systemu z kilkoma zmianami na jego obrzeżach, takimi jak zwiększenie kompetencji (i nierzadko bezkarności) służb mundurowych oraz ograniczenia prawa do protestów lub strajków. Projekt bezpośredniego wyboru premiera upadł, reforma autonomii regionalnej została częściowo podważona przez Trybunał Konstytucyjny, niezależności sądownictwa nie udało się ograniczyć. Wielka przebudowa państwa, która miała być znakiem rozpoznawczym prawicowych rządów, pozostała więc w sferze niezrealizowanych planów.

Nie tylko w obszarze instytucjonalnym rząd Meloni nie spełnił swoich obietnic. Całe ostatnie czterolecie charakteryzowała rosnąca przepaść między radykalną retoryką wyborczą a znacznie bardziej zachowawczą praktyką rządzenia. Najlepiej widać to w polityce europejskiej: zamiast konfrontacji z Brukselą Meloni postawiła na pragmatyczną współpracę i budowanie wpływów w unijnych instytucjach. Ostra retoryka w kwestiach migracji i suwerenności nie przełożyła się na otwarty konflikt z Unią Europejską, co stanowi jeden z fundamentów pozytywnego wizerunku włoskiej premierki poza granicami kraju. Meloni pokazuje swoim kompatriotom tę samą twarz.

Zderzenie nacjonalizmu z rzeczywistością

Chociaż rząd podkreśla swoje sukcesy w kwestiach redukcji deficytu budżetowego i wskaźników zatrudnienia, to ogólny bilans rysuje się bardzo niekorzystnie dla Giorgii Meloni. Wzrost gospodarczy Włoch od 2022 roku wyraźnie wyhamował: po pocovidowym odbiciu przyszedł okres stagnacji, od trzech lat wzrost gospodarczy oscyluje między 0,5 a 0,7 proc. i należy do najwolniejszych na kontynencie, a o porażce polityki przemysłowej świadczy chociażby chaos towarzyszący próbom modernizacji huty w Tarencie. Także w tym aspekcie było więcej hałasu (chociażby o nazwy modelów samochodów), niż realnych reform.

Z kolei postawienie na „tradycyjne wartości”, czyli m.in. utrudnianie dostępu do aborcji, uprzykrzanie życia społeczności LGBT+ oraz promowanie konserwatyzmu obyczajowego, nie spełniło swojego podstawowego celu, jakim było wzmocnienie włoskiej rodziny. Dzietność pozostaje bardzo niska, w 2025 roku we Włoszech urodziło się zaledwie 355 tys. dzieci, najmniej w całym okresie powojennym, a współczynnik dzietności spadł do 1,14 dziecka na kobietę. Wśród osób rezygnujących z dzieci 62 proc. wskazuje na przeszkody ekonomiczne, zawodowe lub społeczne.

W dużej mierze dlatego rząd wykazał się sporą hipokryzją w polityce migracyjnej. Z jednej strony ma na koncie pokazowe akcje w rodzaju blokowania statków organizacji ratunkowych i wysyłania uchodźców do obozów w Albanii, z drugiej wydaje rekordowe liczby pozwoleń na pracę dla cudzoziemców spoza Europy. Na lata 2026-2028 zaplanowano ich około pół miliona, z czego blisko 165 tysięcy tylko w bieżącym roku. Pod tym względem prawicowy rząd Włoch przypomina Prawo i Sprawiedliwość, które będąc u władzy chętnie przyjmowało zagranicznych pracowników, jednocześnie strasząc migrantami i rywalizując z Konfederacją w ksenofobicznym jątrzeniu.

Czytaj także Porchetta i fasola. Jak prawica przejmuje symbole lewicy Michał Pytlik

Te porażki nacjonalistycznego rządu nie wszystkim odebrały wiarę w „remigrację” oraz skuteczne postawienie się Brukseli. Radykalni wyborcy po prostu zaczęli patrzeć jeszcze dalej na prawo, gdzie obecnie rozpycha się generał Roberto Vannacci. Niegdysiejszy protegowany Salviniego teraz pogrąża Legę, obiecując masowe deportacje, odgórne ograniczenie liczby cudzoziemców do maksymalnie 4 proc. ludności kraju, wstrzymanie legalnej migracji zarobkowej oraz powrót włoskiej prawicy do bezkompromisowego nacjonalizmu. Futuro Nazionale chce przedstawiać się jako siła, która naprawi prawicę rozczarowaną kompromisami Meloni.

Czy „chujowo, ale stabilnie” wystarczy?

Meloni zdołała więc zapewnić Włochom polityczną stabilność, ale trudno zbudować trwałą przewagę polityczną wyłącznie na tym fakcie, jeśli w innych obszarach wyborcy widzą głównie rozczarowanie. Z jednej strony ci umiarkowani mogą wrócić do centrolewicowej opozycji. Z drugiej włoscy radykałowie zachowawczość Meloni, za granicą uchodzącą za dowód odpowiedzialności, mogą odbierać jako dowód kapitulacji wobec systemu, jakkolwiek go definiować. Właśnie dlatego jej rządowi wyrasta konkurencja w postaci Vannacciego, który zapowiada doprowadzenie obiecanej przez Meloni rewolucji do końca.

Stąd nie ustają machinacje wokół prawa wyborczego. Od miesięcy prawicowa koalicja głowi się, jak je zmienić, aby zmaksymalizować własne szanse na utrzymanie się u władzy. Obecnie rozważany wariant zakłada system proporcjonalny z premią większościową dla ugrupowania lub koalicji, która przekroczy 41 lub 42 proc. głosów (dokładny próg zmienia się w zależności od aktualnych sondaży prawicowych partii). W grę wchodzi również wprowadzenie okręgów jednomandatowych z dogrywkami w razie braku większości. To rozwiązanie mogłoby zminimalizować zagrożenie ze strony podbierającego głosy Vannacciego, ale budzi opór Legi. Widać tu zresztą, jak bardzo polityka rządzącej prawicy zaczęła krążyć wokół utrzymania się przy władzy. Zamiast realizować wielkie projekty z 2022 roku, koalicja coraz więcej energii poświęca na takie konstruowanie reguł gry, aby jej utrzymanie się u władzy było możliwe także wtedy, gdy część prawicowego elektoratu odpłynie do bardziej radykalnych konkurentów.

Nawet jeśli Meloni nie zdołała zrealizować choćby połowy swoich planów, nie oznacza to, że jej rząd nie pozostawi po sobie śladu. Regresywna polityka społeczna i ekonomiczna pogorszyła sytuację mniejszości oraz wielu pracowników, a cięcia budżetowe pogłębiły kryzys usług publicznych. Obejmuje to również państwowe media, które uległy upolitycznieniu – organizacje pozarządowe krytykują władze Włoch za wywieranie presji na krytycznych dziennikarzach oraz ograniczanie pluralizmu medialnego. Koniec końców zwolennicy Trzeciej Republiki musieli zadowolić się takimi skromnymi zwycięstwami, jak przejęcie „lewackich” mediów.

Meloni nie rozwiązała żadnego z głównych problemów Włoch: nie odwróciła trendów demograficznych, nie pobudziła gospodarki ani nie poprawiła jakości usług publicznych. Nawet w kluczowej dla prawicy polityce migracyjnej musiała pogodzić antyimigracyjną retorykę z żądaniami biznesu, zależnego od napływu pracowników z zagranicy. Radykalne hasła zamieniła na selektywną politykę represji, symboliczne gesty i zarządzanie rozczarowaniem. Co gorsza, rozdźwięk między jej retoryką a rzeczywistymi działaniami nie osłabił radykalizmu, lecz stworzył przestrzeń dla sił jeszcze bardziej ekstremistycznych. Jeśli zdobędą władzę, mogą mieć mniej oporów przed realizacją tego, co dla Meloni stanowiło przede wszystkim narzędzie politycznej mobilizacji.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x