Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Marine Le Pen idzie śladami Meloni. Radykalna prawica nie musi grać dla Kremla

Francuskie Zjednoczenie Narodowe, którego liderka Marine Le Pen ma szansę na prezydenturę, może odczuwać ideową wspólnotę z rosyjskim populistycznym konserwatyzmem uprawianym przez Putina i jego ekipę. Ale gdy na drodze pojawia się konflikt wokół kapitału, idee idą do śmietnika.

ObserwujObserwujesz
Walka

Biorąc pod uwagę napięcie, jakie panuje między Rosją i europejskimi sojusznikami Ukrainy w połączeniu z magią dat, w rocznicę radzieckiej agresji spodziewano się ze strony Kremla możliwych prowokacji przeciwko Polsce. Putin jednak olał historyczne analogie i 17 września zajął się francuskim majątkiem. 

Tego dnia rosyjski prezydent podpisał dekret, który przekazuje rosyjskie spółki córki francuskich korporacji Auchan, Leroy Merlin (w Rosji od 2023 roku firma działała pod nazwą Lemana Pro), a także szwajcarskiej Nestle w zewnętrzny zarząd firmie krzak L.E.V. Management. Jej szefem jest niejaki Andriej Krajuszkim, co do którego udało się ustalić, że pracował w ministerstwie spraw wewnętrznych. Firma powstała w 2024 roku i jak wynika ze sprawozdań finansowych za 2025 rok, właściwie nie prowadziła działalności. Teraz będzie zarządzać działalnością kilku zakładów produkcyjnych i setek sklepów. 

Globalne marki w wojennej Rosji 

W 2022 roku, kiedy globalne zachodnie marki wycofywały się z rosyjskiego rynku w odpowiedzi na agresję na Ukrainę, Auchan, Leroy Merlin i Nestle postanowiły zostać. Władze francuskich spółek tłumaczyły się troską o rosyjskich pracowników, Nestle ograniczyło działalność – w marcu 2022 firma postanowiła, że w Rosji nie będzie sprzedawać Kitkatów i Nesquicka. Podtrzymała jednak produkcję w swoich rosyjskich zakładach, by nie pozbawiać rosyjskich konsumentów podstawowych artykułów, m.in. dań dla dzieci. 

Czytaj także Obywatel konsument i Leroy Kremlin Katarzyna Przyborska

Zasłanianie się humanitaryzmem wobec zwykłych Rosjan, którzy w 2022 roku mogli się jeszcze wydawać wciągnięci w wojnę z Ukrainą mimo woli, długofalowo nie pomogło. Niedawno rzeczone firmy zostały oskarżone o to, że nie rozwijają swoich biznesów w Rosji, nie inwestują, a Dmitrij Pieskow wprost stwierdził, że są to po prostu biznesy z krajów „nieprzyjaznych”, zaangażowanych w działania przeciw Rosji. 

Dodatkowe narzędzia kontroli nad kapitałem zagranicznych firm w Rosji Kreml wprowadzał od 2022 roku. Choć formalnie przekazanie udziałów pod zewnętrzny zarząd nie oznacza utraty firmy przez obecnych właścicieli, to nikt nie ma złudzeń co do tego, co będzie dalej. To tylko etap na drodze do zmiany właściciela. 

Wcześniej tę drogę przeszły m.in. Carlsberg i Danone. Najpierw kontrolę nad firmą i powiązanymi z niej spółkami przejmują ludzie Kremla, w tym czasie zagraniczni właściciele mają czas, żeby się zastanowić nad swoim postępowaniem i po paru, parunastu miesiącach przyjmują ofertę kupna od rosyjskich kontrahentów. Akceptują też cenę, która musi być co najmniej 60 procent niższa od wartości rynkowej, bo taka zasada została wprowadzona dla zagranicznych inwestorów, którzy chcą wyjść z rosyjskiego rynku. A jeszcze 35 procent rynkowej wartości muszą wpłacić do rosyjskiego budżetu. 

To dobrowolna wpłata, ale jeśli firma z zagranicy jej nie zrobi, to nie dostanie zgody na sprzedaż aktywów i wyjście z rynku. Jeśli wartość aktywów przekracza 50 miliardów rubli, to swoją zgodę na transakcję musi dać prezydent osobiście. Wprowadzone w 2023 roku i później modyfikowane zasady miały służyć utrzymaniu zagranicznych firm w Rosji, ale pokusa, by wykorzystać je do przejmowania co bardziej łakomych kąsków za ułamek ich wartości była dla kremlowskiej kliki nie do odparcia. 

Nowa-stara odmiana kapitalistycznej patologii 

Sami oceńcie, czy to silne państwo, które potrafi nałożyć cugle międzynarodowym koncernom, czy raczej inna, państwowo-klanowa odmiana kapitalistycznej patologii. I choć już dawno wiemy, że kapitalizm jest silniejszy od demokracji, to teraz mamy czarno na białym, że jest silniejszy niż ideologiczna wspólnota prawicowych radykałów. A wiemy to z oświadczenia, które dwa dni po faktycznym przejęciu przez Kreml udziałów francuskich spółek rozesłali liderzy francuskiego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen i Jordan Bardella

Przejęcie francuskich firm w Rosji nazywają wrogim aktem wobec interesów Francji i Europy, piszą, że Rosja nie może dyktować Francji polityki przez zastraszanie i destabilizację, wyrażają solidarność z europejskimi sojusznikami, którzy doświadczają rosyjskich ataków hybrydowych. Wymieniają nawet Polskę, która w ostatnim czasie szczególnie mocno ostrzega przed rosyjską eskalacją. 

Oświadczenie trafiło do opinii publicznej dwa dni po putinowskim dekrecie i dzień po spotkaniu z francuskimi służbami, na które liderów partii zaprosił Emmanuel Macron. Trzeba przyznać, że ton, w jakim wypowiadają się Le Pen i Bardella, a konkretnie powaga, z jaką traktują informacje i ostrzeżenia o rosyjskim zagrożeniu nie tylko dla Francji, ale i dla Europy, stoi w totalnym kontraście do języka, jakim w Polsce porozumiewają się (bez sukcesów) główne ośrodki władzy oraz opozycja. 

Oczywiście, żeby nie było tak słodko, wspominają także kwestię wsparcia dla Ukrainy i bronią prawa do publicznej debaty na ten temat. Nie ma tu jednak deklaracji o dążeniu do jej całkowitego wstrzymania. Nie ma też odżegnywania się od konfrontacji i szukania porozumienia z Rosją za wszelką cenę, choć tekst podkreśla konieczność szukania porozumienia na drodze dyplomatycznej. Jednocześnie liderzy ZN deklarują poparcie dla wzmacniania infrastruktury i przemysłu obronnego kraju. 

Próżno szukać w tym tekście prorosyjskich tonów, czy to w wersji naiwnej, czy cynicznej. Choć to oczywiście na razie tylko słowa, to stoi za nimi twardy rachunek i jest to rachunek wyborczy. Jeśli LePen ma zostać wiosną prezydentką Francji, to musi uzyskać głosy spoza twardego elektoratu ZN. A sondaże pokazują, że o ile wśród wyborców ZN większość popiera ograniczenie pomocy Ukrainie, to już wśród ogółu Francuzów 64 procent chce jej utrzymania albo zwiększenia. 

Poza tym Zjednoczenie Narodowe wciąż ucieka od prokremlowskiej łatki, którą dostało po ujawnieniu, że Marine Le Pen na działalność partii zaciągnęła pożyczkę w rosyjskim banku zbliżonym do ludzi Kremla. Dla ugrupowania o suwerennościowym przekazie posądzenie o uleganie jakimkolwiek zewnętrznym wpływom to zawsze problem, a w przypadku Rosji i w kontekście wojny problem jeszcze większy.

Zwycięstwa prawicy to dla rosyjskich interesów za mało 

Politycy ZN uciekają więc do przodu. Przykład łączenia populistycznej polityki w domu i sojuszniczej lojalności na podwórku daje Giorgia Meloni. A wnioski do wyciągnięcia zapewniła węgierska lekcja, gdzie ostentacyjny serwilizm wobec Putina nie stał się atutem i nie dał Orbanowi zwycięstwa. Co, jak co, ale Francuzom na pewno nie spodobałaby się myśl, że są klientem Moskwy. 

Czytaj także Meloni zapewniła Włochom stabilność, ale nic więcej Artur Troost

Oświadczenie Zjednoczenia Narodowego co do zagrożeń płynących z Rosji zdaje się również niweczyć nadzieje Putina, że do wygrania wojny wystarczy seria szczęśliwych z rosyjskiego punktu widzenia wyborczych wyników w Europie. Nawet jeśli wyniosą do władzy radykalną prawicę, to nie ma gwarancji, że ich rządy i prezydenci będą uprawiać politykę w interesach Kremla.  

Bold 'Centrum Mieroszewskiego' text above a geometric black logo featuring a thick vertical stem, diagonal shape, and two dots.

Materiał powstał dzięki wsparciu Centrum Mieroszewskiego.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x