Świat

Czeskie czułki

W 2010 roku na plakatach polityków rozlepionych w autobusach w Ołomuńcu ktoś zaczął domalowywać czułki i dopisywać obraźliwe epitety.

Na 16. Międzynarodowym Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Igławie premierę miał film Víta Klusáka i Filipa Remunda Wolność dla Smetany. Reżyserzy m.in. znanego w Polsce Czeskiego snu postanowili udokumentować głośną sprawę kierowcy autobusu z Ołomuńca, Romana Smetany.

Wszystko zaczęło się przed wyborami parlamentarnymi w 2010 roku, gdy na plakatach polityków rozlepionych w autobusach w Ołomuńcu ktoś zaczął domalowywać czułki i dopisywać obraźliwe epitety: „kłamcy”, „skorumpowani”, „złodzieje”, „prostytutki”. Zarząd miejskiej spółki autobusowej zgłosił sprawę na policję. Po jakimś czasie Romana Smetanę wydał kolega. Okazało się, że Smetana właśnie w ten sposób postanowił wyrazić swój stosunek do czeskiej polityki.

Jedyną partią, która domagała się zadośćuczynienia finansowego za zniszczone plakaty, była prawicowa Obywatelska Partia Demokratyczna, chociaż kierowca wcale nie preferował jej w swojej malarskiej aktywności. Nakazaem sądu Smetana miał zapłacić ponad 15 tysięcy koron za zniszczoną własność oraz odrobić sto godzin prac interwencyjnych. Ciekawe jest to, że wyrok wydała Marketa Langerova, żona polityka ODS Ivana Langera. Smetana karę zapłacił, natomiast odmówił wykonania prac interwencyjnych – jak stwierdził, nie zmienią one jego stosunku do polityki, więc nie widzi w nich sensu. W z tym Marketa Langerova zamieniła karę na sto dni więzienia.

Smetana nie stawił się na odbycie kary i wydano za nim list gończy. Został rozpoznany przez policję i zatrzymany podczas protestów związków zawodowych w Pradze. Odsiedział jednak tylko jedną trzecią wyroku, ponieważ na prośbę ówczesnego ministra sprawiedliwości Sąd Najwyższy zawiesił wykonanie kary.

W sierpniu 2012 zmienił zdanie i nakazał Smetanie odsiedzenie pozostałych 67 dni. Były kierowca autobusu odmówił dobrowolnego poddania się karze; członkowie stowarzyszenia „Niezależni” zwrócili się w jego imieniu do prezydenta Klausa o akt łaski. Klaus stwierdził, że Roman Smetana nie zasługuje na ułaskawienie.

13 października, przed wyborami do senatu i wyborami regionalnymi, Smetanie udało się przedostać w przebraniu dźwiękowca do sztabu wyborczego ODS i spotkać z premierem Petrem Nečasem. 16 października sam zgłosił się na policję. Jak powiedział dziennikarzom, w rozmowie z premierem osiągnął wszystko, co chciał, i ma nadzieję, że cała sprawa się wreszcie zakończy.

Smetanie grozi jednak kolejny wyrok: tym razem trzy lata więzienia za uchylanie się od poprzedniej kary. Sprawę do prokuratury skierowała policja.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij