Kultura

Pandemia opowiedziana memami

Memy to bardzo precyzyjny zapis stanu świadomości społecznej, nastrojów i poglądów, które są w obiegu. Często to, co memy rejestrują, w innych przekazach się gubi i marginalizuje. Rozmowa o archiwum memów pandemicznych.

Jaś Kapela: „Czy w tę sobotę będzie można się wykąpać? Od trzech tygodni każą tylko myć ręce” – takie rzeczy śmieszyły nas na początku pandemii. Ten i ponad tysiąc innych memów można znaleźć w archiwum memów pandemicznych, które współtworzyliście. Skąd pomysł na archiwizowanie memów?

Adrian R. Chmielewski: Pomysł pojawił się dość naturalnie w trakcie warsztatu redaktorskiego, czyli zajęć prowadzonych na Akademii Teatralnej przez Joannę Krakowską.

Joanna Krakowska: Zajęcia prowadzone na Zoomie wymagały nowej formuły, także dlatego, że byliśmy wszyscy w nie najlepszych nastrojach i trzeba było się wspierać, choćby wspólnym, nie nazbyt wymagającym przedsięwzięciem.

Z kolei przeniesienie życia do internetu, które nastąpiło wraz z początkiem pandemii – w jeszcze większym stopniu, niż to było wcześniej – uświadomiło nam, że właśnie w internecie archeolodzy przyszłości będą szukali śladów naszego istnienia. Tymczasem wykopaliska cyfrowe mogą okazać się o wiele trudniejsze niż grzebanie w ziemi. Trzeba by im więc to zadanie ułatwić, choćby przez gromadzenie i archiwizowanie tych śladów już teraz. Nie mówiąc o tym, że memy pozwalają nam samym pamiętać o rzeczach czasem błahych, ale zawsze symptomatycznych.

Magdalena Gruba: Bo to właśnie memy najlepiej opisują dziś to, co dzieje się w kraju, i rejestrują nasze odczucia, dotykając jednocześnie sedna sprawy. Gdyby nie archiwum, najprawdopodobniej większość tych memów zaginęłaby w internetowych odmętach, a my szybko zapomnielibyśmy o sytuacjach, na które zareagowali memiarze.

Kinga Biedrzycka: Pamiętasz, jak w marcu krążyły memy o papierze toaletowym? Pewnie teraz jeszcze tak, ale za kilka albo kilkanaście miesięcy?

Fot. memypandemiczne.pl

Czym właściwie jest mem? Mogę prosić o krótką definicję?

M.G.: Memem może stać się wszystko – zdarzenie, program wyborczy, literówka w ogłoszeniu – to, co uznane zostanie przez kogoś za zabawne lub żenujące, albo po prostu warte uwagi. A jeśli jeszcze da się zredukować do minimalistycznej formuły, to na pewno stanie się memem.

A.R.C.: Mem uznawany jest za najmniejszą jednostkę informacji kulturowej. Sądzę jednak, że ma szansę stać się czymś w rodzaju współczesnego chronotopu. Mem jest nowoczesnym oznaczeniem matrycy wszelkich narracji.

J.K.: Proszę bardzo, chciałeś definicję – to masz za swoje. W końcu jesteśmy z wyższej uczelni.

K.B.: To może ja spróbuję powiedzieć, jak rozumiem mem. To satyryczny przekaz, na który składa się tekst i grafika. I to w memach jest świetne, że tekst może być komentarzem do grafiki albo grafika komentarzem do tekstu. Memy wyśmiewają w zasadzie wszystko, od lewa do prawa, od prawa do lewa. Powiedziałbym nawet, że bycie dobrym memiarzem jest jak bycie dobrym tekściarzem. Memów powstaje bardzo dużo, ale tylko te najciekawsze przedostają się do szerszego grona odbiorców i są masowo udostępniane.

„Polityka” Vegi, czyli memy przerobione na film

Jakie były kryteria wyboru? Archiwizowaliście wszystkie memy, jakie znaleźliście, czy tylko te śmieszne?

M.G.: Te, które uznaliśmy za warte uwagi i zapamiętania, oraz przede wszystkim te dobrze komentujące rzeczywistość czasów pandemii.

A.R.C.: Nie mieliśmy ustalonych kryteriów. Zbieraliśmy to, co odnosiło się do sytuacji pandemii, ale w tę sytuację zostało przecież wmieszane całe życie społeczne.

Paulina Grubek: Szybko okazało się, że coraz więcej memów dotyczy nie samej epidemii, tylko wszystkiego, co jest z nią związane i na co ma ona wpływ pośredni lub bezpośredni, a więc na przykład kwestii zdalnego nauczania, problemów zamkniętych instytucji kultury (zwłaszcza teatrów), życia politycznego, które na początku skupiało się wokół Ministerstwa Zdrowia, ale potem krążyło wokół wyborów prezydenckich.

J.K.: Polityka w okresie pandemii dostarcza zupełnie wyjątkowych przeżyć, wystarczy zajrzeć do memów z kategorii „las”, „karta rodziny”, „ordo iuris”, „tarcza antykryzysowa” czy po prostu „polityka”. W tym okresie nie da się w zasadzie oddzielić tego, co pandemiczne, od niepandemicznego. Wszelkie kryteria selekcji są zresztą problematyczne, choć w przypadku memów rasistowskich czy nazbyt seksistowskich mam opory przed włączaniem ich do archiwum.

K.B.: Na jednych z naszych zoomowych zajęć powiedziałam, że najbardziej lubię memy żenujące, często odwołujące się do pornograficznych skojarzeń, których do tej pory nie wrzucałam, bo uznałam, że memy powinny mieć jakiś poziom. Jednak po wyraźnym głosie grupy, żeby się nie cenzurować, dodałam kilka memów balansujących na granicy dobrego smaku i żenady. Od tego momentu zaczęło pojawiać się więcej takich treści.

Czy dla archiwistów i archiwistek zbieranie memów było naturalnym odruchem, czy zaczęliście to robić na potrzeby projektu?

K.B.: Kilkoro z nas ma naturę zbieraczy, archiwizujemy różne materiały – zdjęcia, artykuły, posty na Facebooku i komentarze. Dzisiaj to bardzo popularne, nikt nie wie, kiedy takie materiały okażą się przydatne.

M.G.: Tak dużo zaczęłam zbierać dopiero na potrzeby projektu, chociaż na co dzień również zdarza mi się archiwizować pojedyncze memy z zamiarem wykorzystania ich w przyszłości.

A.R.C.: Często zbieramy je nieświadomie. Dając lajka na Facebooku, kiedy spodoba nam się jakiś mem, zostawiamy pod nim (bądź na nim) nasz ślad. Memy mają taką siłę wymuszania na nas reakcji. W tym sensie zawierają w sobie wielki potencjał polityczności. Zbieraliśmy memy, zanim zaczęliśmy tworzyć archiwum.

Pytam, bo sam kiedyś nie miałem takiego odruchu, a z czasem zacząłem coraz częściej archiwizować sobie memy. Mam już nawet kilka osobnych folderów na komputerze. Największy zawiera memy z polskim papieżem, który stał się bohaterem tzw. cenzopap, które zresztą też trafiły do waszego archiwum. Jan Paweł II już na dobre stał się memem.

K.B.: Moim zdaniem JPII stał się tematem memogennym dlatego, że zaczęli się nim zajmować ludzie nieobciążeni tą mistyczną mocą jego pontyfikatu. Są to z reguły osoby młode, którym figura papieża nie kojarzy się ze świętością i nieskazitelnością. W ogóle ciekawym doświadczeniem jest obserwowanie, jak „ideał sięga bruku”. Jak widać memy są bezlitosne i nie oszczędzają nikogo.

M.G.: Jan Paweł II, Albert Einstein, Maria Skłodowska-Curie i wiele innych znanych osób jest dzisiaj kojarzonych bardziej z memów niż ze swoich życiowych osiągnięć, co jest przykre i komiczne zarazem.

Macie jakieś ulubione memy pandemiczne?

A.R.C.: Najbardziej lubię te z Andrzejem Dudą. Ten facet to jeden wielki mem.

Fot. memypandemiczne.pl

M.G.: Ja jestem fanką memów katastroficznych opisujących rok 2020 – co może jeszcze nadejść, co jeszcze nas czeka. Autentycznie śmieję się przez łzy.

J.K.: Bardzo lubię memy o memach – na przykład taki, który porównuje memiarzy do orkiestry na Titanicu. Ostatnio prawdziwym przebojem były memy z projektantem Christianem Paulem. Ulubione zmieniają się więc co chwila.

K.B.: W początkach pandemii poziom dezinformacji był taki, że łatwo było puścić w obieg jakiś fake news. Wykorzystali tę sytuację memiarze, tworząc grafikę z pewnym aktorem porno w fartuchu lekarskim, przedstawionym jako „nowojorski pneumolog”, który ciepło wypowiada się o Polsce i chwali nasze władze za skuteczną walkę z wirusem. Mem był szeroko udostępniany przez zwolenników władzy i komentarze świadczyły, że wiele osób przyjęło to za dobrą monetę.

Fot. memypandemiczne.pl

A memy, które najbardziej was zdziwiły?

K.B.: Nie ma takich.

M.G.: Dzisiaj nic mnie już chyba nie zdziwi.

A.R.C.: Dziwna jest w ogóle ta cała sytuacja. Wyjście po zakupy oznaczać mogło przecież spotkanie ze śmiercią. W telewizji nieustannie pokazywano liczby zakażonych i zmarłych. Zdjęcia trumien z Bergamo to jedne z najbardziej przejmujących obrazów z ostatniego czasu. To wszystko jest przerażające i nagle wchodzi mem, który prześmiewczo rozładowuje sytuację. Dziwne jest zderzenie tych zjawisk: strachu i żartu.

Co memy mówią nam o stanie ducha Polek i Polaków?

J.K.: Wszystko. Mam poczucie, że to bardzo precyzyjny zapis stanu świadomości społecznej, nastrojów i poglądów, które są w obiegu. A także – i z mojego punktu widzenia to najciekawsze – zasobów kultury, z jakich na co dzień korzystamy, kodów i skojarzeń, do jakich się odwołujemy i jakie są wciąż jeszcze zrozumiałe dla szerokiego grona odbiorców. Bo przecież memiarze korzystają na przykład namiętnie z kadrów filmowych i to są bardzo konkretne filmy. Ale my tylko zbieramy memy, teraz ktoś powinien je zanalizować, zinterpretować i wyciągnąć wnioski.

Fot. memypandemiczne.pl

K.B.: Warto pamiętać, że memy bardzo wszystko upraszczają i przerysowują. Widać to szczególnie w memach z początku pandemii o pustych półkach w sklepach. Na podstawie tych obrazków można by dojść do wniosku, że Polacy są łapczywymi cebulakami, żyjącymi od 500+ do 500+, i na dodatek łatwo nimi sterować. A w takim myśleniu kryje się klasistowskie podejście, dzielące ludzi na lepszych i gorszych. I tak już robią to inni, sama nie chcę tego powielać.

P.G.: Ale memy z czasów zarazy pokazują, że nie bagatelizując powagi sytuacji, dostrzegamy też jej śmieszną, często absurdalną stronę.

M.G.: Memy w pewien sposób pomagają nam radzić sobie z trudnymi sytuacjami, na które nie zawsze mamy wpływ. Działają uspokajająco. Pokazują również, że świetnie korzystamy z wolności słowa i nie jest tak łatwo nas złamać.

Michał R. Wiśniewski: Wszyscy nadają, nikt nie odbiera

Czy można wyróżnić główne wątki memiczne? Stale powracające motywy czy tematy?

M.G.: Maseczki, wirus, Andrzej Duda.

A.R.C.: Papier toaletowy. Wyobrażasz sobie, że w neokapitalistycznym świecie może zabraknąć papieru toaletowego? Apokalipsa wiele ma twarzy, ale nigdy nie miała tak przerażającej.

J.K.: Tematy się zmieniają, ale te same kadry, zdjęcia, motywy są bardzo często wykorzystywane wielokrotnie, co samo w sobie jest zabawne. Jeśli obejrzysz zbiór memów w kategorii „kino”, znajdziesz wiele tych samych kadrów różniących się podpisami. Wracają też stare memy, które się aktualizują albo nabierają nowych znaczeń. Zwłaszcza w polityce są takie powtórki. Jak ten z Putinem i Łukaszenką, tym razem z podpisem: „Wybory w maju? Jarek, szacun!”. A w przypadku memów pandemicznych szczególnie ciekawe jest to, że są globalne – wszędzie zrozumiałe, krążą zresztą też w rozmaitych wersjach językowych. Mamy takie po polsku, angielsku, rosyjsku i czesku.

Fot. memypandemiczne.pl

W kolekcji znalazła się również Karta Rodziny kandydata na prezydenta Andrzeja Dudy, która – mogłoby się zdawać – nie jest wcale memem, ale „poważnym” programem politycznym. Wszystko może stać się memem?

M.G.: Wszystko może się stać memem, jeżeli tylko wpadnie w odpowiednie ręce.

A.R.C.: Wszystko ma potencjał memiczny. Jeżeli coś zostanie zaakceptowane przez grono wirtualnych odbiorców jako mem, to się nim staje.

P.G.: Ten potencjał mają zwłaszcza rzeczy, które potrafią odsłonić nieoczekiwany fragment rzeczywistości, w której żyjemy, czy pokazać coś, co dotyczy nas wszystkich, z nieco innej strony.

J.K.: W kolekcji jest sporo obrazków, które nie są memami z pochodzenia, ale które za memy uznaliśmy. Niektóre cytaty z polityków aż się proszą, by tak je traktować, jak stwierdzenie ministra, że „jesteśmy na etapie między wygaszaniem epidemii a wchodzeniem w trend wzrostowy”, paski Wiadomości, tweety, murale, ale też sąsiedzkie ogłoszenia w rodzaju: „Awaria skrzynki pocztowej do 27 maja. Za utrudnienia przepraszamy”.

Fot. memypandemiczne.pl

Kolekcje memów pandemicznych przekazaliście do archiwum państwowego, które również tworzy archiwum pandemii. Będziemy się uczyć historii z memów?

J.K.: Oczywiście. Do niektórych zdarzeń i kontekstów będą to najlepsze źródła, jeśli nie jedyne. Bo często to, co memy rejestrują, w innych przekazach się gubi i marginalizuje.

K.B.: Warto byłoby je dla potomnych opatrzyć stosownym komentarzem. Sam mem ze względu na swoją syntetyczność może nie wystarczyć. Mem nie zawsze jest zrozumiały, bo bywa raczej odnośnikiem niż źródłem.

P.G.: Myślę, że memy w sposób wyjątkowo obrazowy są w stanie oddać ducha czasów. Uruchamiają emocje, odtwarzają atmosferę, pokazują, co w danym okresie było ważne, śmieszne, modne. Myślę, że to już dużo jak na „zwykłe obrazki”.

M.G.: Pamiętam, jak na moich poprzednich studiach wykładowcy pokazywali badania, wedle których 70% ludzkości to wzrokowcy, a za kilkanaście lat ten odsetek wzrośnie do 97% i staniemy się społeczeństwem obrazkowym. Jeśli więc chodzi o dzieci i młodzież, to uczenie się historii z memów wcale nie byłoby złym pomysłem – w mediach społecznościowych to oni najchętniej dzielą się memami (a także sami je tworzą!) oraz niejako przy okazji zdobywają jakąś wiedzę. Dzięki memowym komentarzom lepiej można zrozumieć sytuację historyczną, bo to taka wiedza w pigułce, historia w syntetycznym skrócie.

A.R.C.: Mem to ślad, który człowiek zostawia po sobie.

Zostaną po nas tylko memy?

P.G.: Albo aż memy.

K.B.: Zostaną po nas jeszcze tony grafomanii i plastiku.

J.K.: No właśnie, tylko że memy po nas nie zostaną, jeśli ich nie będziemy archiwizować.

**
Archiwum memów pandemicznych to projekt studentek i studentów drugiego roku studiów magisterskich Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie: Anny Bajek, Krystyny Berkan, Kingi Biedrzyckiej, Adriana R. Chmielewskiego, Magdaleny Grubej, Pauliny Grubek, Pauliny Grzeszczak, Joanny Jankowskiej, Jana Karowa, Zuzanny Olbinskiej, Miriam Przybysz-Piszczek. Powstawało od marca do czerwca 2020 w ramach prowadzonego przez Joannę Krakowską warsztatu redaktorskiego.

Joanna Krakowska jest historyczką współczesnego teatru, profesorką Instytutu Sztuki PAN, wicenaczelną miesięcznika „Dialog”.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Jaś Kapela
Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor tomików z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i książek non-fiction („Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”, „Polskie mięso”, „Warszawa wciąga”) oraz współautor, razem z Hanną Marią Zagulską, książki dla młodzieży „Odwaga”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun serii z morświnem. Zwyciężył pierwszą polską edycję slamu i kilka kolejnych. W 2015 brał udział w międzynarodowym projekcie Weather Stations, który stawiał literaturę i narrację w centrum dyskusji o zmianach klimatycznych. W 2020 roku w trakcie Obozu dla klimatu uczestniczył w zatrzymaniu działania kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Drzewce.
Zamknij