Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Kraj

W Lublinie robi się duszno. Ludzie mówią, że się boją

Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie postanowił przyznać medal człowiekowi obozu władzy, Przemysławowi Czarnkowi, który Marsz Równości nazwał „promocją zboczeń, dewiacji i wynaturzeń”, upamiętnienie ukraińskich ofiar polskiego podziemia niepodległościowego określił mianem „prowokacji”, a rolę kobiet sprowadza do reprodukcji. Dla mnie Lublin był przestrzenią wolnej myśli − mówi Tomasz Kitliński.


Jan Smoleński: Były wojewoda lubelski, a obecny poseł na Sejm z Lubelszczyzny, Przemysław Czarnek, zapowiadał, że pozwie cię za to, że napisałeś, że „szczyci się nienawiścią do Ukraińców, LGBT i muzułmanów”. Dlaczego zdecydowałeś się napisać w ten sposób?

Tomasz Kitliński: Wstrząsnęły mną dwie rzeczy. Po pierwsze: zachowanie władz Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, na którym wykładam i który jest moją alma mater, czyli decyzja o przyznaniu Przemysławowi Czarnkowi medalu Amicis Universitatis Mariae Curie-Skłodowska.

Co konkretnie masz na myśli?

Gdy byłem w liceum, brałem udział w strajku szkolnym pod koniec 1981 roku − protestowali wtedy nauczyciele przeciwko autorytarnemu reżimowi. Wtedy, pamiętam, polonistka wytypowała mnie i mojego kolegę, w którym się kochałem, do stania na bramce.

Pamiętam również, że na godzinę wychowawczą przyszedł seksuolog-psychiatra i powiedział, że homoseksualność jest czymś normalnym, jeśli sprawia przyjemność. A to było zwykłe lubelskie liceum.

Potem, kiedy studiowałem anglistykę tuż po stanie wojennym, pamiętam, że moi wykładowcy w żaden sposób nie przymilali się władzy, choć był to okres dość mroczny. Nie przekazywano nam wiedzy pod dyktando reżimu.

Lublin i UMCS, tak jak ich wtedy doświadczyłem, były przestrzeniami wolnej myśli. W tym roku natomiast UMCS postanowił przyznać medal człowiekowi obozu władzy, Przemysławowi Czarnkowi, który Marsz Równości nazwał „promocją zboczeń dewiacji i wynaturzeń”, upamiętnienie ukraińskich ofiar polskiego podziemia niepodległościowego określił mianem „prowokacji”, a rolę kobiet sprowadza do reprodukcji, bo tak chce, jego zdaniem, Bóg.

Uniwersytet twierdzi, że to nie ma nic wspólnego z polityką, Przemysław Czarnek otrzymał medal za przekazanie środków na rozbudowę budynków uniwersyteckich.

Jeśli powodem przyznania medalu są przekazane pieniądze, to etos uniwersytecki gdzieś przepadł.

A jaka była druga rzecz, która tobą wstrząsnęła?

Chodzi o wystąpienie Czarnka na sejmiku województwa lubelskiego w kwietniu, kiedy ta niesławna deklaracja „Lubelszczyzna wolna od LGBT” − od LGBT, a nie, jak twierdzą niektórzy, „od ideologii LGBT” − została przyjęta. Chcę przypomnieć, że wtedy przedstawiciele PiS i PSL się zjednoczyli, jedynie radni wojewódzcy Bożena Lisowska i Krzysztof Komorski byli przeciw.

Nowy parlament i powrót „starych wojen kulturowych”? Oby nie

Przemówienie pana Czarnka było homofobiczne i transfobiczne. Powiedział wtedy też, że nada medale za poparcie tej deklaracji. I jak obiecał, tak uczynił.

Kiedy mój uniwersytet postanowił przyznać mu medal, przelała się czara goryczy. Straszenie pozwem to nie pierwszy atak byłego już wojewody na to, co robię.

Opowiedz o tym.

Wraz z moim mężem Pawłem Leszkowiczem byłem kuratorem tegorocznej edycji festiwalu Open City. To cykliczna impreza, odbywająca się od jedenastu lat, poświęcona sztuce w strefie publicznej.

Zaprosiliśmy wtedy Dorotę Nieznalską. Praca Nieznalskiej to były ułożone w stos słupy z tablicami z nazwami miejscowości, w których doszło do mordów popełnionych przez Polaków na Żydach.

Pod koniec festiwalu pojawił się felieton w lubelskiej telewizji publicznej, w którym Przemysław Czarnek mówił, że instalacja Nieznalskiej jest obrzydliwa i że „jest to kolejny akt antypolonizmu w Polsce”.

Prezes i faszyzm

Wojewoda domagał się usunięcia tej instalacji, ale tego nie zrobiliśmy. Praca miała tytuł Judenfrei, czyli „wolna od Żydów”. Tytuł odnosił się do doktryny nazistów, bo Lublin i okolice miały być „wolne od Żydów”.

Obecnie Lubelszczyzna ma być „wolna od LGBT”. Deklaracja sejmiku nie ma oczywiście żadnej mocy prawnej, jednak kompromituje województwo.

W anglojęzycznej Wikipedii województwo lubelskie jest opisywane jako strefa niebezpieczna dla LGBT+. To rozdmuchiwanie sprawy czy faktycznie jest gorzej, niż było jeszcze kilka lat temu?

Pewnie wiesz, że z powodu reformy Gowina uniwersytety wprowadzają nowe statuty. Moim zdaniem nowy statut UMCS jest szczególnie niedemokratyczny, więc razem z profesorem Witkiem przeciwko temu protestowaliśmy. Zorganizowaliśmy petycję i pikietę. Wtedy ktoś anonimowy, internauta podpisujący się Naród Polski, nazwał nas podludźmi i lewicowymi degeneratami, których trzeba w kanał wrzucić albo wywieźć na śmietnisko, żebyśmy nie deprawowali młodzieży.

Dzisiaj geje, kiedyś Żydzi, czyli za co Witkowski dostał w twarz

Złożyliśmy w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, prokurator umorzył sprawę, ale w grudniu ma zapaść decyzja w sprawie naszego zażalenia.

Ten internauta cierpiał na imponującą megalomanię. Jednak w komentarzach pod artykułami często wybija najgorsze szambo.

Ale nie każdy nienawistny komentarz jest pisany przez pracownika Urzędu Marszałkowskiego z doktoratem o historii Młodzieży Wszechpolskiej na przedwojennej Lubelszczyźnie i nie mam tu na myśli pana Czarnka.

To można by zbyć jako jednorazową historię, ale atmosfera naprawdę się zmienia. Pierwszy raz w życiu zwracają się do mnie młodzi, i nie tylko, geje i pytają, co mają robić, czy zostawać w Lublinie czy jednak wyjeżdżać z Lubelszczyzny albo w ogóle z Polski. To świadczy o tym, że robi się duszno, że atmosfera robi się nie do zniesienia.

Po raz pierwszy w życiu zwracają się do mnie ludzie i mówią, że się boją.

Ty nie wyjechałeś, choć miałeś okazję: stypendium Fulbrighta, Marie Curie Actions.

Bo ja już mam takie zboczenie, że ciągle wracam (śmiech) i opowiadam, że Lubelszczyzna jest i może być gościnna. Zresztą, gdy patrzymy na historię Lublina, to rozkwitał on wtedy, gdy był otwarty i wielokulturowy, oparty na współpracy międzykulturowej.

A co odpowiadasz tym, którzy się do ciebie odzywają?

By potraktowali ten lęk jako motywację do walk o swój Lublin i swoje prawa.

Z tego, co mówisz, to czuję, że nie o samego pana Czarnka ci chodzi.

Mam poczucie, że na Lubelszczyznę wchodzi znowu faszyzm. Ku*wa, tutaj została popełniona największa zbrodnia przeciwko ludzkości w historii! To w Lublinie mieściło się centrum Operacji Reinhardt, której celem było wymordowanie wszystkich polskich Żydów mieszkających w Generalnej Guberni. I, jak napisał Primo Levi, każda epoka ma swój faszyzm.

Przemysław Czarnek twierdzi, że on nie miał na myśli ludzi, tylko chodziło mu o ideologię.

Medale przyznał za deklarację, która mówiła o LGBT, czyli o ludziach, a nie o „ideologi LGBT”, która zresztą nie istnieje. Takie wypowiedzi polityków dają zielone światło pospolitej nienawiści, a od słów do rękoczynów jest tylko jeden krok.

Jak teraz wygląda sytuacja? Dostałeś jakieś pisma procesowe?

Żadnych pism jeszcze nie dostałem, być może pojawią się w mojej skrzynce niedługo.

Może zrezygnował?

Jego wypowiedzi w Radiu Lublin, Radiu Maryja i „Naszym Dzienniku” sugerowały, że jest jednak zdeterminowany.

**
Tomasz Kitliński jest adiunktem na UMCS, wykładowcą, dr hab. w Instytucie Filozofii. Stypendysta Fulbrighta w New School for Social Research i Marie Curie fellow na University of Brighton.

***
Petycję przeciwko „brutalnej infiltracji przez skrajnie prawicowe idee i praktyki” na polskich uniwersytetach, która powstała w wyniku sprawy wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka, podpisało już około 300 osób związanych ze środowiskami akademickimi.

Bio

Jan Smoleński

| Politolog, członek zespołu Krytyki Politycznej
Politolog, pisze doktorat z nauk politycznych na nowojorskiej New School for Social Research. Absolwent Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie. Stypendysta Fulbrighta. Autor książki „Odczarowanie. Z artystami o narkotykach rozmawia Jan Smoleński”. Członek Zespołu Krytyki Politycznej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.