Kraj

Szukamy nowego domu dla stada wolnych krów

krowy

Ta historia może mieć szczęśliwe zakończenie. Jest nadzieja, że krowy nie pojadą do rzeźni, ale żeby tak się stało, trzeba znaleźć im nowe miejsce do życia. Mamy czas do środy wieczór.

Pewnie myśleliście, że krowy to zwierzęta gospodarskie, które nie występują już dziko w przyrodzie. Tymczasem w gminie Deszczno obok Gorzowa Wielkopolskiego żyje stado ponad 170 krów, z których większość urodziła się na wolności i żyje tak sobie przez ostatnich blisko 9 lat.

 

Zaczęło się od małego stada kilkunastu krów. Mamy sprzeczne informacje o początkach tej historii, niemniej krowy zaczęły żyć same w rejonie obecnego rezerwatu przyrody Santockie Zakole, gdzie są łąki po dawnym gospodarstwie rolnym. Wygląda na to, że ich właściciel zaczął tam ich wypas, a że nie był to teren ogrodzony, to zaczęły sobie chodzić po okolicy. Zaczęły się także rozmnażać, najmłodsze cielęta z tego stada mają kilka tygodni. Są to w zasadzie zwierzęta dzikie, które uciekają przed człowiekiem. Z tego powodu nawet inspektorzy weterynaryjni mieli kłopot, by je policzyć.

Wiśniewska: Uciekające krowy

Okoliczni mieszkańcy narzekają na towarzystwo krów. To sporej wielkości stado, które chodząc po polach i łąkach, wyrządza szkody w uprawach, a że nie są to żubry czy dziki, to nie można wystąpić po odszkodowanie od skarbu państwa. Zdarzało się też, że krowy blokowały drogę lub przychodziły komuś pod dom. A warto wiedzieć, że są w tym stadzie również pokaźnych rozmiarów byki.

Tam, gdzie powstaje mleko

czytaj także

Od strony formalnej te krowy mają swojego właściciela, choć nie powinno tak być. W ubiegłym roku sąd wydał wyrok w jego sprawie, uznając go za winnego znęcania się nad zwierzętami poprzez ich zaniedbanie. Zgodnie z moimi informacjami ten wyrok to 3 lata zakazu hodowli bydła w zawieszeniu. Jak wskazuje Karolina Kuszlewicz, społeczna rzecznika praw zwierząt przy Polskim Towarzystwie Etycznym, sąd powinien był, skoro właściciel został skazany, orzec także o przepadku zwierząt. Tak się jednak nie stało.

Sprawa ta ciągnęła się przez wiele lat. Powiatowy lekarz weterynarii wzywał właściciela krów do przebadania stada i zakolczykowania zwierząt. Bez reakcji. Wielokrotnie zwracano się także do wójta, który ma możliwość interweniowania i odebrania zwierząt, jeżeli właściciel nie dba o ich dobrostan. Tu również nie było reakcji. Koniec końców powiatowy lekarz weterynarii podjął decyzję o zabiciu wszystkich zwierząt. Uznano, że skoro stan zdrowia krów jest nieznany, to potencjalnie mogą stanowić zagrożenie epidemiologiczne dla innych zwierząt w okolicy. Tę decyzję podtrzymał sąd.

– Mamy tu absurdalną sytuację – wskazuje Karolina Kuszlewicz. – Sąd, działając na podstawie ustawy o ochronie zwierząt, uznał, że właściciel stada znęcał się nad zwierzętami, a jednoczenie nakazał mu te wszystkie zwierzęta zabić. Środki zastosowane w tej decyzji są niewspółmierne do problemu. Nie ulega wątpliwości, że zwierzęta gospodarskie muszą być zabezpieczone i oznaczone, że standardy weterynaryjne powinny być przestrzegane. To jest jasne. Ale nie musi to oznaczać ich zabicia.

Sekretny koniec życia krów

Właściciel krów wyroku sądu nie wykonał. Gdy jednak wyrok się uprawomocnił, otworzyło to drogę dla powiatowego lekarza weterynarii, by zabić krowy w jego zastępstwie. Wojewoda lubuski zorganizował na ten cel 350 tysięcy złotych z Ministerstwa Rolnictwa. Zgodnie z planem wszystkie krowy ze stada mają zostać przewiezione do ubojni, zabite, a ich ciała mają zostać zutylizowane. Krowy już zostały złapane i są teraz umieszczone w prowizorycznej zagrodzie. Mają opiekę, dostęp do wody i jedzenia.

Fot. Ela Radzikowska

Ta historia nie musi mieć jednak zakończenia w ubojni. Krowy można odebrać właścicielowi i przekazać organizacji pozarządowej lub osobie indywidualnej – taka możliwość cały czas istnieje.

Co można zrobić z takim stadem krów? Krowy mogą stanowić naturalną formę dbania o łąki. Wypasając się na nich, utrzymują je w dobrej kondycji – można więc uniknąć koszenia mechanicznego czy ręcznego. Takie rozwiązanie idealnie nadaje się do terenów cennych przyrodniczo, gdzie obecność krów jest wskazana dla utrzymania łąkowego charakteru. Może to być rezerwat lub park krajobrazowy. Krowy mogą także przydać się w odtwarzaniu zdegradowanych ekologicznie terenów. O takie krowy również trzeba dbać, wypuszczenie ich, jak żubrów, nie wchodzi w grę. Powinny mieć swojego opiekuna, który będzie doglądał ich stanu zdrowia, powinny mieć także zapewnione schronienie przed zimnem.

Gawlik: Skąd się bierze mleko

Te krowy mogą trafić także do sanktuariów, czyli do azylów dla zwierząt gospodarskich. Takie funkcjonują w Polsce, wyzwaniem jednak jest tu skala tego stada. Nie chodzi tu bowiem o jedną czy dwie krowy, które zostały odebrane w ramach interwencji, lecz o ponad 170 zwierząt. Oczywiście to stado można również podzielić i w mniejszej liczbie przenieść w różne miejsca.

Z miłości do świń

Mamy tu także nietypową sytuację, która polega na tym, że te krowy, zgodnie z opinią powiatowego lekarza weterynarii, nie będą mogły nigdy zostać przeznaczone do konsumpcji. Drugi warunek jest taki, że krowy te nie będą mogły się rozmnażać. Nie musi to oznaczać jednak sterylizacji. Zasadniczo wystarczy, aby krowy zostały oddzielone od byków i by nie były zapładniane w sztuczny sposób. To wszystko oznacza, że mielibyśmy w Polsce wyjątkowe stado krów, które nie będą mogły nigdy trafić na talerz. Takie wegańskie stado.

Gdzie ta dobra zmiana dla zwierząt?

Co jest potrzebne do tego, aby ta historia poszła w tę stronę? Przede wszystkim wykazanie, że jest miejsce lub miejsca, do których krowy mogą trafić. Pierwsze osoby już się zgłosiły, ale mogą przyjąć jedynie niewielką liczbę zwierząt. Potrzeba zatem takich miejsc i osób więcej.

Czy jest może ktoś, kto chciałby przygarnąć krowy, na warunkach takich, że nie trafią na talerz ani nie będą rozmnażane? Kontaktować się w tej sprawie można z organizacją „Arka dla zwierząt”, pisząc pod adres: [email protected]

Mamy czas do środy wieczór.

Od strony prawnej pozostaje jeszcze wiele rzeczy do zrobienia – sąd powinien zmienić decyzję w sprawie zabicia zwierząt; powinny one zostać odebrane ich obecnemu właścicielowi. Następnie powinny zostać przebadane, zakolczykowane i otrzymać paszporty. Dopiero wówczas mogą wyruszyć świat, aby wieść spokojne życie do końca swych dni.

Te krowy szukają domu (fot. Ela Radzikowska)

 

Bio

Marcin Gerwin

| Specjalista ds. zrównoważonego rozwoju i partycypacji
Specjalista ds. zrównoważonego rozwoju i demokracji deliberacyjnej. Z wykształcenia politolog, autor przewodnika po panelach obywatelskich oraz książki „Żywność przyjazna dla klimatu”. Współzałożyciel Sopockiej Inicjatywy Rozwojowej, publicysta Krytyki Politycznej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.