Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Złodzieje przestrzeni. Kiedy rząd opodatkuje SUV-y?

Wielkie SUV-y odpowiadają już za 60 proc. samochodów osobowych kupowanych w Polsce. Czas je opodatkować.

ObserwujObserwujesz
Czarny SUV jadący przez przejście dla pieszych
Kontekst

🚗 SUV-y zdominowały rynek (ok. 60 proc. sprzedaży), głównie przez rosnącą zamożność i system podatkowy sprzyjający droższym autom

🌍 Są mniej praktyczne w miastach i bardziej obciążają środowisko oraz infrastrukturę przez większe spalanie i masę.

🚧 Państwo, zamiast ograniczać ten trend (np. podatkami od emisji i masy), w praktyce go wspiera.

24
Serce
Celnie!

12

Powiedzieć, że Polacy są rozkochani w samochodach, to truizm. Gorzej, że rozkochani są w coraz większych samochodach. Na polskich drogach zaczynają królować SUV-y, które rozjeżdżają ulice i zajmują przestrzeń parkingową. I nie mówimy tu o górskich gminach, gdzie trzeba wjechać sto metrów po wertepach pod górę, żeby dotrzeć na posesję. Zresztą nawet do tego nie trzeba SUV-a – i z autopsji wiem, o czym piszę.

SUV-y królują również w największych miastach, gdzie od jakiegoś czasu drogi są bardzo dobrej jakości, a te potwory służą właścicielom do przemieszczania się kilka kilometrów do pracy i z powrotem, ewentualnie na zakupy. Często pada argument, że przecież trzeba jeszcze załadować dzieci, ale dziwnym trafem wzrost liczby SUV-ów jest skorelowany z dramatycznym spadkiem dzietności, więc argumenty ad familiam można włożyć między bajki.

Czytaj także Samochodoza – droga donikąd Paulina Januszewska

Rozmiar ma znaczenie

Według raportu instytutu SAMAR w I kwartale zeszłego roku najpopularniejszym segmentem sprzedaży nowych samochodów osobowych był C-SUV, który odpowiadał za 26,6 proc. rynku. Segment C to niższa klasa średnia, czyli popularne kompakty – a C-SUV to powiększona wersja kompaktów. Drugi w kolejności był właśnie zwykły segment C, który odpowiadał za 16,7 proc. Tak więc SUV-y klasy C wyprzedzały drugi pod względem udziału w sprzedaży segment aż o 10 punktów procentowych.

Dwa kolejne miejsca także zajęły powiększone samochody. Na trzecim miejscu znalazły się D-SUV-y, czyli podwyższony odpowiednik klasy średniej, a więc popularnych sedanów albo kombi. Ten segment odpowiadał za niemal 15 proc. Czwarte B-SUV-y miały udział ponad 14 proc. W zestawieniu znalazły się jeszcze najbardziej prestiżowe E-SUV-y z udziałem niemal 4 proc.

Łącznie wszystkie SUV-y odpowiadały więc za 60 proc. rynku sprzedaży nowych pojazdów osobowych. Cóż takiego się stało, że powiększone i podwyższone samochody stały się dominującą grupą nowych aut w Polsce? Przecież jakość dróg się zdecydowanie poprawiła, a prowincja się wyludnia, przenosząc się do miast. Najprostsza odpowiedź jest oczywista – Polacy stali się całkiem zamożni, więc stać ich na pojazdy tego typu. Ale sam fakt, że kogoś na coś stać, nie oznacza jeszcze, że trzeba to kupić. Tym bardziej, że w mieście jazda wielkim autem jest zwyczajnie niepraktyczna. Trzeba się namęczyć przy parkowaniu, łatwiej też kogoś stuknąć.

Poza tym SUV-y spalają więcej paliwa. W tym momencie fani motoryzacji zwykle próbują porównywać zużycie benzyny do jakichś starych, zdezelowanych osobówek. Tylko że to porównanie jest nieuczciwe – należy porównać nowego SUV-a do odpowiednika tej samej klasy, ale zwykłej wielkości. Jest więc oczywiste, że SUV-y wypadają pod tym względem gorzej, gdyż mają większą masę, większy nacisk i gorszą aerodynamikę. Poza tym wiele z nich ma napęd na 4 koła, co również zwiększa spalanie. Według tekstu Macieja Klimkowskiego z portalu DriveMode SUV-y spalają od 10 do nawet 30 proc. więcej paliwa w porównaniu do analogicznych pojazdów z klasycznym nadwoziem.

Duży może więcej?

Do tego dochodzi jeszcze większa eksploatacja własności wspólnej, czyli dróg publicznych. Z powodu większej masy i większego nacisku droga pod kołami SUV-a ściera się szybciej. Dodatkowo samochody z powiększonym nadwoziem często są wyposażone w poszerzone i utwardzone opony, by mogły znosić większe obciążenie. Dzięki temu są wytrzymalsze, ale w ten sposób przenoszą nacisk na nawierzchnię, co prowadzi do jeszcze większej eksploatacji drogi.

Czytaj także Zabieraj przestrzeń i niszczą środowisko. SUV-y jako antidotum na kompleksy Piotr Wójcik

Właściciele SUV-ów często też przejeżdżają przez krawężniki – bo mogą, więc czemu nie – niszcząc w ten sposób kolejny element drogowej infrastruktury. No i oczywiście zajmują znacznie większą przestrzeń parkingową. Przeciętny nowy samochód z klasycznym nadwoziem ma szerokość 180 cm, tymczasem średnia szerokość nowego SUV-a to pełne dwa metry. Właściciele tych wielkich pojazdów to klasyczni złodzieje przestrzeni wspólnej. Uzurpują sobie prawo do korzystania w znacznie większym stopniu z infrastruktury publicznej, jakby byli panami feudalnymi.

Sam wzrost zamożności nie jest jedyną przyczyną rosnącej popularności SUV-ów. Jak wskazują Maciej Grodzicki i Jakub Smelkowski z Polskiej Sieci Ekonomii w analizie Zanieczyszczającym dopłacamy – jak rząd subsydiuje luksusowe SUVy dla firm i sabotuje elektromobilność, kupujący SUV-y korzystają z szeregu przywilejów podatkowych. Wśród nabywców nowych pojazdów w Polsce aż 68 proc. stanowią przedsiębiorcy – w tym zamożni samozatrudnieni, którym Polska oferuje już preferencje podatkowe z samego tytułu prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej (19 proc. liniowego podatku PIT oraz nieadekwatne do zarobków składki ZUS).

Kupując samochód na firmę mogą odliczyć 50 proc. VAT, a jeśli samochód jest wykorzystywany tylko do celów służbowych, to nawet 100 proc. VAT. Poza tym od jego wartości dokonują comiesięcznych odpisów amortyzacyjnych, które wrzucają w koszty. Jeśli samochód jest kupowany w leasingu, to w koszty wrzucają raty leasingowe. W takiej sytuacji kupowanie droższych samochodów na firmę zwyczajnie się opłaca, co skłania do nabywania aut w wersji powiększonej.

Hańba Donalda

Powiększanie się samochodów jest niestety szerszym trendem i dotyczy nie tylko Polski i nie tylko SUV-ów. Według raportu „Transport Environment” nowo sprzedawane pojazdy osobowe co dwa lata stają się o jeden centymetr szersze. Obecna maksymalna szerokość na drogach w UE obowiązuje dla wszystkich rodzajów pojazdów i wynosi 255 cm. Została wprowadzona w połowie lat 90. XX wieku w celu ograniczenia ekspansji autobusów i ciężarówek – i nigdy nie była przeznaczona wyłącznie dla samochodów osobowych. Limit ten nie powstrzymuje zatem rozrostu samochodów osobowych.

Czytaj także Noga z gazu i przesiadka do zbiorkomu Michał Sutowski

Średnia szerokość nowych samochodów w UE przekracza obecnie 180 cm, a około połowa sprzedawanych aut jest szersza. Najszersze 3 proc. rejestrowanych samochodów osobowych w 2023 roku przekraczało 192 cm szerokości, a największe SUV-y i pickupy przekraczają nawet dwa metry. Tymczasem 180 cm to często stosowana minimalna szerokość miejsc parkingowych w Europie. Pojazdy przekraczające tę granicę zajmują miejsce osobom korzystającym z chodnika, pojazdom poruszającym się wzdłuż drogi lub innym parkującym.

W tej sytuacji skandaliczne jest, że obecna koalicja rządząca wykreśliła z Krajowego Planu Odbudowy dwa kamienie milowe dotyczące opodatkowania pojazdów spalinowych. Mowa o kamieniu milowym E3G, czyli opłacie rejestracyjnej uzależnionej od poziomu emisji dwutlenku węgla i tlenku azotu, oraz kamieniu milowym E4G, a więc podatku od posiadania pojazdów spalinowych, którego wysokość miała być powiązana z emisją CO2 i NOx. Powinno się nie tylko wrócić do obu podatków, ale jeszcze powiązać oba z masą kupowanych aut. Dzięki temu wielkie SUV-y przestałyby być tak opłacalne, jak są obecnie.

„Podatek Morawieckiego od samochodów spalinowych, który miał obowiązywać już w przyszłym roku, trafił ostatecznie do kosza” – napisał na X Donald Tusk, chwaląc się wykreśleniem obu kamieni milowych z KPO. Powinien się tego wstydzić.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
24 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie
troislav69
2026-03-30 11:56

Gratuluję ,dobry tekst.Lubię was czytać,choć przekonania co do lewicowości i jej wpływu na społeczeństwo mam mieszane.Procesu zawłaszczania infrastruktury drogowej nie zatrzymany. Podatek od gabarytu powinien dawno spłynąć i zasilać powiedzmy naprawę nawierzchni dróg.Spoko zaczekamy jakieś 25 lat na zmniejszenie populacji i problem niejako sam się rozwiąże,przynajmniej poza miastem.Na koniec uwaga.Nie piszemy że….suwy klasy c 26%,mają o 10% przewagę nad kompaktami 16%.To mylna informacja.Ich sprzedaż jest o 40% większa od wspomnianej c klasy.
Pozdrawiam autorkę,choć poglądy mamy różne przemyślenia te same.

garnuszek
2026-03-30 13:18

Jeśli SUV kosztuje więcej i pali więcej, to i podatek od zakupu już jest większy, i ten wliczony w cenę paliwa też częściej pobierany. A jeśli ulgi dla przedsiębiorców premiują kupno drogich pojazdów, to coś nie tak jest z tymi ulgami. Autor chciałby zupełnie nowego podatku, stworzonego specjalnie dla SUV-ów? I kiedy uiszczanego? Przy rozliczaniu PIT-a raz w roku, czy może co miesiąc? A może po przeglądzie technicznym, który obejmuje też kontrolę przejechanych kilometrów? Mogłyby go wówczas pobierać Stacje Kontroli Pojazdów… No i dlaczego wiązać go z podatkiem od pojazdów spalinowych? Czyżby SUV-ów elektryków nie było? I czy elektryki nie są cięższe od swoich spalinowych odpowiedników, nie ścierają asfaltu prędzej i nie wgniatają krawężników głębiej?

Bardzo ciekawy temat, bardzo ciekawe spostrzeżenia i dane przywołane w artykule, tylko ta konkluzja o nowym spec podatku od SUV-a jakoś wydaje mi się pochopna…

Już poza sprawami „technicznymi” związanymi z wprowadzaniem nowego podatku, taką się podzielę refleksją: mam wrażenie, że im więcej państwo wyciąga z nas pieniędzy, tym więcej pieniędzy z tych pieniędzy ci państwo przytulają…

A na już, od razu – można by oczekiwać, że skoro samochód zajmuje dwa miejsca parkingowe, to za dwa miejsca parkingowe powinna być uiszczana opłata. Dajmy to narzędzie strażnikom miejskim, a wpływy do kas miast zawalonych SUV-ami od razu wzrosną. 🙂

garnuszek
2026-03-31 11:57
Odpowiedź do  Piotr Wójcik

Czyli chodzi o przywrócenie SUV-ów objęciom istniejących podatków, a niekoniecznie tworzenie nowego, specjalnego. No tak powinno być….

malinowa.2009
2026-03-30 13:42

Polskie państwo przede wszystkim zachęca do posiadania (wręcz nabycia) auta i to abstrahując od wykluczenia komunikacyjnego, tj. tam, gdzie go nie ma: przy zakładaniu DG pomysł wzięcia auta na leasing „żeby zrobić sobie koszty”= by płacić państwu niższy PIT/ew. VAT (jeśli przedsiębiorca jest watowcem) to jest od lat no brainer/ pierwsza rada jaką od lat się dostaje. Niezależnie czy chodzi o SUVa czy nie. I zgadzam się, że to szczególnie kłuje w oczy w miastach, w których nie ma wykluczenia komunikacyjnego. Natomiast ciągle tam (nawet w Warszawie) czas dojazdu autem np. do innej, odległej dzielnicy autem jest szybszy niż zbiorkomem generalnie (nie przyjmuje to argumentu metra, bo np. metro nie dojeżdża wszędzie, delikatnie rzecz ujmując). Wg mnie PO 20 lat temu rozpoczęła ten trend pt. „nie ufamy by pieniądze przeznaczone na jakiekolwiek publiczne cele nie zostały „rozkradzione”, dlatego najmniej ryzykowne wg nas jest budowanie dróg (bo trudno je „ukraść” przez jednostkę/ pojedynczy podmiot teoretycznie (w praktyce zawsze jest grupa korzystająca bardziej niż inni z danego dobra np. dróg)”. żyjemy w tym micie zbudowanym 20 lat temu i wcześniej pt. „jeśli już musimy na coś wydawać publiczne pieniądze to z jakiegoś powodu uznajemy drogi jako jedne z lepszych celów” (tak jakby drogi były celem samym w sobie itd.). Jest to po prostu pewna „liberalna” spuścizna, którą powielają kolejne pokolenia. Brakuje za to zachęt np. od polityków by proponować obywatelom coś nowego niż „autko”.

gimailtoszajs
2026-03-30 22:04
Odpowiedź do  malinowa.2009

Nie do końca tak jest – rozbudowa sieci dróg stymuluje rozwój gospodarczy. Nie mam tu na myśli wydawania pieniędzy na samą budowę drogi ale na możliwości jakie tworzy zbudowana droga dla obszarów poza metropoliami.
Oczywiście uprzywilejowanie dróg kosztem sieci kolejowej samo w sobie jest grandą (pamiętam jak pierwszy rząd Tuska kombinował jakby tu przesunąć kasę unijną z funduszu na rozwój kolei na budowę dróg) ale znacznie gorszą rzeczą jest utrzymywanie patologicznej struktury kolei – z brakiem wspólnego biletu na czele i uznawaniem PLK odpowiedzialnej za utrzymanie i rozwój sieci kolejowej (analogicznie jak GDAKiA jest odpowiedzialna za rozwój sieci dróg) jak spółki Prawa Handlowego. To ,,podejście” poskutkowało min. katastrofą pod Szczekocinami, która była wynikiem lat ,,oszczędności”.

tomek.syta
2026-03-31 16:21
Odpowiedź do  Piotr Wójcik

nie masz racji. Problemem jest państwowe i nieudolne zarządzanie „szynami” Dowolny remont lub inwestycja na koleji jest absurdalnie drogie. Taniej zbudowac nowa droga niz np puścić tory. Mieszkam w podwarszawskiej gminie (bez torów). koszt budowy kilkunastu kilometrów torów jest dużo większy niz kilkanaście kilometrów autostrady (nie mówiąc już o zwykłej gminnej drodze). To jest absurd.

Ostatnio edytowane 18 dni temu przez tomek.syta
koztrt
2026-03-31 13:41
Odpowiedź do  malinowa.2009

Jestem starej daty, ale moim zdaniem dg służy raczej do zarabiania niż „robienia kosztów”. Jeżeli przedsiębiorca zaczyna działalność od lizingu to raczej dlugo nie pożyje.

wrzoch
2026-03-30 18:01

Komplet punktów w bullshit bingo.

Większość z tego co „tfórca cyfrowy” nazywa SUVami koło SUVa nie stało, to crossovery, podniesione i to wcale nie dużo kompakty.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, szczególnie w mieście, to każdy centymetr siedzenia wyżej poprawia pole widzenia, szczególnie niskorosłym.

AWD również podnosi bezpieczeństwo, szczególnie gdy jest ślisko, a za wzrost spalania odpowiada stały napęd na 4 koła, którego praktycznie żaden crossover oraz większość SUVów nie posiada, mają dołączany.

Elektryki są dużo cięższe od SUVów klasy D i wyżej, gdyż baterie w obecnej technologii są cięższe, ale im się obniża podatki, akcyzy, bo eko.

Jaki chodzi o szerokość to kolejny bullshit, bo pomijając może szersze i większe lusterka szerokość pozostaje ta sama. A +2cm rocznie to już hit. Chyba się jednostki posmyrały.

Jeśli chodzi o długość to 5m sedan czy kombi to norma, 5m SUV to klasa E i 7 osobowe auta.

Ostatnio edytowane 19 dni temu przez wrzoch
garnuszek
2026-03-31 12:09
Odpowiedź do  wrzoch

Wyżej się siedzi i lepiej widać, ale też zasłania się widok siedzącym niżej. Co do lepszej przyczepności i stabilności na drodze to tak, ale czy ma to znaczenie w mieście? A że wielkość samochodów rośnie to nieprawda? Proszę sobie prześledzić ewolucję dowolnego modelu na przestrzeni 40lat, np. golfa.

tomek.syta
2026-03-31 16:23
Odpowiedź do  garnuszek

albo toyoty yaris, też mocno spuchła 😉

krzysw1973
2026-03-30 20:30

Opodatkować bo co? Nie podoba się, że sąsiad ma większy/droższy samochód? Osobiście jeżdżę sedanem, ale takiej hipokryzji i mowy nienawiści wobec innych „lepszych?” nie znoszę. Kupujący SUV-y już płacą większe podatki, zarówno przy zakupie tych sporo droższych samochodów, jak i na stacjach paliw. A często i płacą więcej w podatkach, bo w naszych bezsensownych przepisach łączy się pojemność silnika z ubezpieczeniem.
A miejsca parkingowe zajmowane są przez bezsensowne słupki stawiane naszym kosztem wzdłuż dróg, oraz brak organizacji i planowania przestrzeni. Wystarczy przejechać się po Warszawie – głupiej zarządzanego miasta ciężko znaleźć.
Pozwólcie ludziom decydować, wybierać to, co chcą posiadać, czym jeździć, jak się ubierać itp. Ten zamordyzm i odgórne regulacje prowadzą do jednego – rewolucji która kiedyś wybije wśród ludzi już kompletnie zaduszonych regulacjami i przepisami mówiącymi jak mają żyć.
Wystarczy sięgnąć do historii świata, działo się to wiele razy i do tego samego zmierza.
Aha, i ten argument o masie samochodów uważam za kompletnie odjechany: najcięższe są elektryki! Nawet relatywnie mały elektryk potrafi ważyć podobnie do średniej wielkości SUV-a.
Polecam najpierw sprawy dobrze przemyśleć, a potem zabierać się za pisanie.

Ostatnio edytowane 19 dni temu przez krzysw1973
tomek.syta
2026-03-31 16:24
Odpowiedź do  krzysw1973

nieprawda, podatek w paliwie idzie na autostrady i to nie pokrywa wszystkich kosztów. Zas SUVy niszczą drogi gminne, zaś gminy nie mają żadnych dodatkowych dochodów z SUVów

gimailtoszajs
2026-03-30 21:43

Generalnie popieram każdą próbę ograniczenia polskiego autoholizmu ale…
Sam Autor zauważa, że owe SUVy lub to co Autor uważa za SUVa (uwzględniając uwagi zgłoszone przez @Wrzocha) stanowią obecnie ok 60% rynku a więc…Jego postulaty antagonizują wobec jego poglądu potężną grupę kierowców i potencjalnych wyborców…A jest o czym myśleć bo obie lewice (NL i Razem) do kupy nie przekraczają 10% i każdy głos może się liczyć.
Zamiast nowych podatków lepiej zmodyfikować politykę podatkową, gdyż obecna pomyślana jako ,,zachęta do inwestowania” (tyle teoria) sprzyja trwonieniu kasy na luksusową konsumpcję (w tym wypadku są to samochody).
Raczej szedłbym w tym kierunku bo przypominam, że Polacy po prawie 40 latach neoliberalnego ,,edukowania” mają dobrze zakodowane, że ,,podatek=kradzież by ,,oni”* mieli co kraść”.
Ps. Niech jeszcze dojdzie ETS2 i gwarantuję, że Konfederastie +PiS razem zgarną 75% głosów
* tzn. rządzący

gimailtoszajs
2026-03-31 18:47
Odpowiedź do  Piotr Wójcik

To nie jest kwestia bycia politykiem. Dziennikarze mają ogromny współudział w tworzeniu klimatu politycznego. Sukces ideologii neoliberalnej (a za taki uważam zsumowane poparcie dla PO,PL2050 i Konfederastii Mencena) wynika w dużej mierze z opanowania sfery informacyjno-opiniotwórczej od lat 90tych przez dziennikarzy typu Tomasz Lis czy W. Gadomski. (akurat wymieniam ich bo to są postacie emblematyczne dla tego nurtu) To oni narzucali nie tylko opinie ale i język debaty. Jeżeli pracownicy domagali się godziwych warunków zattudnienia to byli ,,roszczeniowi”, ustalili aksjomat neoliberalne=racjonalne. Dopiero ok 2014-15r PiS udało się przełamać tą hegemonię pojęciową (niekoniecznie w dobrym kierunku) – stąd była ta bezsilna wściekłość dawnych tuzów medialnych.
Dlatego w 2023r D. Tusk ,,nawrócił się” na ,,socjaldemokrację” zamiast iść ,,Balcerowiczem”. Akurat Tusk ma nosa do taktyki dlatego nawet nie próbował wracać do skompromitowanych teorii ,,profesóra”.
Piszę to by podkreślić rolę dziennikarzy w ksztaltowaniu – nie, nie opinii publicznej ale klimatu politycznego.
Dziś nawet GazWyb tolerowała latami G. Sroczyńskirgo na swoich łamach. Swoją drogą prawdziwą ucztę miałem po przeczytaniu jego artykułu gdy czytałem neoliberalne pomyje na niego wylewane w komentarzach czytelników.

tomek.syta
2026-03-31 16:25
Odpowiedź do  gimailtoszajs

60% nowych samochodów, czyli kilka procent wszystkich kupowanych w polsce samochodów.

koztrt
2026-03-31 13:35

No dobrze, od końca:
– minimalna szer miejsca parkingowego to 2.5m, zgodnie z warunkami technicznymi
– samochodów osobowych nie bierze się pod uwagę przy doborze konstrukcji nawierzchni. Sedan czy suv- wsio rawno. „Ścieranie nawierzchni” – owszem, gorna warstwa nawierzchni nazywana jest warstwą ścieralną ale ze względu na przyczepność, nie podatność na ścieranie 🤣. Jeżeli rozwalony jest krawężnik to wina ciężarówki, zwykły powinien przenieść wielokrotny ciężar 3.5t. Albo błąd projektowy.
– odliczyć można 100.000 zl, więc droższe samochody odliczane są proporcjonalnie (tylko częściowo)
Nie bronię suwów, ale nie widzę praktycznych wad. Kwestia smaku.

tomek.syta
2026-03-31 16:18

jestem za