Kraj

Ustawa lex Czarnek zawetowana. Duda zgrywa Salomona

Prezydent Andrzej Duda ogłosił w mowie otwierającej posiedzenie Biura Bezpieczeństwa Narodowego, że zawetował lex Czarnek. To oczywiście dobra wiadomość, ale decyzja nie była chyba bezinteresowna. Minister Czarnek otrzymał nagrodę pocieszenia.

Decyzja Andrzeja Dudy w sprawie lex Czarnek za sprawą agresji Rosji na Ukrainę wielu wydała się szczególnie ważna. Organizacje pozarządowe podkreślały, że ustawa godziła w społeczeństwo obywatelskie, w samorządy, była kolejnym krokiem na drodze centralizacji i dążenia do autorytaryzmu.

Co powiedział Andrzej Duda

Otwierając posiedzenie BBN, prezydent Duda przekonywał, że Polakom potrzeba jedności, a lex Czarnek dzieli społeczeństwo. „Apelowaliście do mnie, przedstawiciele różnych środowisk, opozycji, o weto ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty. […] Wykonałem wasz apel, waszą prośbę. Nie mówię, że nie miałem żadnych zastrzeżeń do tej ustawy. Miałem, ale był też w tej ustawie szereg rozwiązań, które popierałem i które uważam, że powinny w efekcie zostać wprowadzone. Ale odłóżmy to na później. Na razie do tej ustawy jest weto. Proszę uznać temat za zakończony w tej chwili, niech on nam nie przeszkadza w sprawach najważniejszych, w sprawach bezpieczeństwa Polski. Przed państwem w Sejmie ustawa o obronie Ojczyzny, bardzo państwa proszę, byście ją w błyskawicznym tempie przyjęli. Jest nam niezwykle potrzebna”.

Tak mówił Duda. Nie zakopał wojennego topora, to raczej czasowe polityczne zawieszenie broni.

Przypomnijmy, co się działo wokół lex Czarnek

9 lutego lex Czarnek, czyli nowelizacja prawa oświatowego, zawetowana wcześniej przez Senat, została przegłosowana przez Sejm. PiS przeforsował głosowanie z zaskoczenia. Marszałek Witek zapowiedziała głosowanie nad odrzuceniem weta dopiero na posiedzenia Sejmu w dniach 23−24 lutego, jednak po południu 9 lutego lex Czarnek zostało poddane głosowaniu, którego nie było w planie obrad.

PiS, który musiał obawiać się, że nie uda mu się zebrać większości, zmylił opozycję. Głosowało 455 posłów, z czego za było 233, przeciw 220. Wstrzymało się dwóch: Maciej Konieczny z Lewicy i Jacek Tomczak z Konfederacji.

Maciej Konieczny oprotestował wynik swojego głosowania, bo choć głosował przeciw, system pokazał, że wstrzymał się od głosu. Zabrakło głosów Adriana Zandberga z Lewicy, który z powodu koronawirusa bez powodzenia głosował zdalnie, a także pojedynczych głosów parlamentarzystów KO, PiS, PS i Kukiz’15.

Groźbą więzienia rząd chce zyskać potulność dyrektorów szkół

Decyzja przeszła w ręce prezydenta Dudy. Mógł skierować sprawę do TK Julii Przyłębskiej, podpisać albo zawetować. Miał 21 dni na podjęcie decyzji. Naciski na niego nie ustawały.

Przez cały luty trwały spotkania i protesty. Przed kancelarią prezydenta w Warszawie uczniowie tańczyli poloneza, apelując, by prezydent nie podpisywał szkodliwej ustawy. W Krakowie odbył się wiec pod hasłem „Chcemy weta!”. Kancelarię Prezydencką odwiedzili samorządowcy, a wcześniej przedstawicielki akcji Wolna Szkoła. Po spotkaniu zapewniali, że atmosfera była serdeczna, miła, dostali dużo czasu na wyjaśnienie swoich racji. Nie padła żadna deklaracja, ale wyszli zadowoleni.

W połowie stycznia prezydentową Agatę Kornhauser-Dudę odwiedziły posłanki Koalicji Obywatelskiej: Katarzyna Lubnauer, Kinga Gajewska, Barbara Nowacka i Krystyna Szumilas. Ze spotkania wyszły przekonane, że prezydentowa jest po ich stronie i gdyby to tylko od niej zależało, szkodliwa ustawa nie weszłaby w życie. Przypomniały, że poprawki opozycji bliższe są koncepcji wyrażonej w prezydenckim projekcie zmiany prawa oświatowego.

Kolejnym gościem pary prezydenckiej był sam minister Czarnek. I on również wyszedł ze spotkania zadowolony. Weto też go w efekcie nie zmartwiło.

Lex Czarnek po pierwszym czytaniu. Burza w parlamentarnej Komisji Edukacji

Kontekst weta

Dlaczego Duda ustawę zawetował? Bo minister Czarnek dostał nagrodę pocieszenia. Plany kształtowania polskich umysłów będzie mógł rozwijać dalej dzięki tak zwanej Akademii Kopernikańskiej, której kontrowersyjny projekt Andrzej Duda podpisał w obecności ministra Czarnka tuż przed oficjalnym ogłoszeniem weta.

Instytucja ta ma przyznawać granty na badania, fundować stypendia dla naukowców, przyznawać nagrody. Według deklaracji ma służyć wzmocnieniu polskiej kadry akademickiej, zwiększeniu jej konkurencyjności, rozwijaniu współpracy międzynarodowej. Jednak od kiedy jej projekt pojawił się w maju zeszłego roku, wzbudził protesty środowiska akademickiego. Prezes Polskiej Akademii Nauk, prof. Jerzy Duszyński, wyraził wówczas obawę, że projekt ma na celu zdublowanie PAN i odebranie jej funduszy na rzecz instytucji podlegającej politykom partii rządzącej.

Statut Akademii miałby pochodzić od ministra Czarnka, nadzór sprawować ma premier, a członków powoływać ma prezydent. Minister Czarnek nic nie stracił, trudno więc dziwić się jego zadowolonej minie po prezydenckim wecie.

Czarnek ogłosił Pakiet Wolności Akademickiej. Czy można już zapraszać płaskoziemców?

W trakcie przemówienia Duda podkreślił również, że wiele zawartych w lex Czarnek propozycji podobało mu się i w przyszłości należałoby jednak zmiany przeprowadzić, ale że weto ogłasza w imię „jedności”, odmienianej ostatnio przez rządzących przez wszystkie przypadki.

A jest ona potrzebna, by przeprocedować skierowaną właśnie (1 marca) do Sejmu Ustawę o obronie Ojczyzny. Ustawa, jak mówił szef Ministerstwa Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak, ma być fundamentem pod rozwój polskich sił zbrojnych, ma także pomóc w zatrzymaniu w wojsku żołnierzy i w modernizacji armii, z której pod wpływem rządów PiS odeszła większość doświadczonych generałów.

W przemówieniu prezydent mówił wprost, że wetuje lex Czarnek i liczy na wzajemne zrozumienie opozycji przy pracy nad tą ustawą.

Ustawa o obronie Ojczyzny, zapowiadana hucznie w październiku na fali walki z uchodźcami, obejmuje niemal 800 artykułów. Wrzucona jest, zgodnie ze zwyczajem PiS, w ostatniej chwili, a opozycja pod presją czasu i sytuacji, która „wymaga jedności”, ma ją przyjąć „najlepiej jednogłośnie”. Jednak im większa presja i im krótszy czas na jej rozpatrzenie, tym większa powinna być czujność opozycji. Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu z ramienia KO, jeszcze kilka dni temu nazwał ją w Tok FM „ustawą Yeti”, bo wszyscy o niej mówią, ale nikt jej nie widział.

Jej ważnym elementem jest utworzenie Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych przy Banku Gospodarstwa Krajowego. Opozycja ma do projektu zastrzeżenia, bo nad odrębnym źródłem finansowania Sejm nie będzie miał kontroli. Miałaby wejść w życie błyskawicznie, a to rodzi obawy, że przyniesie chaos. Duże ustawy powinny być wprowadzane ze spokojem, co pokazało zamieszanie wokół Nowego Ładu. Tym bardziej jeśli mają mieć wpływ na bezpieczeństwo.

Rozpatrywane właśnie w tym kontekście − podpisania projektu Akademii Kopernikańskiej i ogromnej ustawy związanej z bezpieczeństwem − prezydenckie weto Dudy nie wydaje się już wybijaniem się prezydenta na polityczną niepodległość. Wygląda raczej jak propozycja dealu, ale bez zmiany kursu.

__
Przeczytany do końca tekst jest bezcenny. Ale nie powstaje za darmo. Niezależność Krytyki Politycznej jest możliwa tylko dzięki stałej hojności osób takich jak Ty. Potrzebujemy Twojej energii. Wesprzyj nas teraz.

Katarzyna Przyborska
Katarzyna Przyborska
Dziennikarka KrytykaPolityczna.pl
Dziennikarka KrytykaPolityczna.pl, antropolożka kultury, absolwentka The Graduate School for Social Research IFiS PAN; mama. Była redaktorką w Ośrodku KARTA i w „Newsweeku Historia”. Współredaktorka książki „Salon. Niezależni w »świetlicy« Anny Erdman i Tadeusza Walendowskiego 1976-79”. Autorka książki „Żaba”, wydanej przez Krytykę Polityczną.
Zamknij