„Obywatel Michnik”, czyli o lewicowcu, który zgubił globus
Czytając „Obywatela Michnika” zastanawiałem się, jak by ten wyłaniający się z kart lewicowiec, historyk, aktywny i odważny działacz pisał o sobie samym z okresu po 1989 roku.
Czytając „Obywatela Michnika” zastanawiałem się, jak by ten wyłaniający się z kart lewicowiec, historyk, aktywny i odważny działacz pisał o sobie samym z okresu po 1989 roku.
Nie trzeba umieć śpiewać, grać na ukulele ani pisać tekstów. Wystarczy mieć głupi pomysł i kilka tokenów na start. W kilka sekund powstaje content, który w założeniu ma być „tylko beką”, ale w skali masowej staje się kulturowym chwastem, zagłuszającym autentyczne głosy.
Jednym z wiodących motywów „Śladów” jest prześlepianie odmieńczych opowieści i sygnałów, którego doświadczyłam i które obserwuję, badając historię „ludzi niebyłych”, pochodzących głównie z Europy Wschodniej w XX wieku.
Antykomunizm jest obecnie silniejszy i bardziej rozpowszechniony niż w czasach faktycznej dyktatury komunistycznej, gdy władza „ludowa” wyprowadzała na ulice czołgi.
Nie wiadomo, jak inwestycja wpłynie na obszar chroniony, ponieważ nikt nie wymagał od inwestora dokumentacji w tym zakresie. Starosta Piaseczyński wydał po prostu pozwolenia na budowę, nie biorąc pod uwagę, że jest to teren ochrony przyrody – a RDOŚ w ogóle o tym nie wiedział.
Polska utrzymuje złotego na niskim poziomie, bo chce udawać biedniejszą niż jest. Na tej samej zasadzie nie chcemy się wychylać w polityce międzynarodowej, żeby przypadkiem nie wystawić się na retorsje ze strony silniejszych. To wcale nie jest głupia polityka.
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy została rozbrojona, a narzędzie, które miało działać automatycznie i skutecznie, zamieniono w procedurę, którą można obchodzić, opóźniać i uprzejmie ignorować. To polska specjalność legislacyjna – najpierw tworzy się mechanizm, a potem wyjmuje z niego baterie.
Czarzasty już dziś de facto ma samodzielną władzę w partii, którą kieruje od 2016 roku. W polityce jednak nic nie jest tak proste – interesy i opcje aktorów zmieniają się wraz z ich wiekiem i kontekstem zewnętrznym.
Bez muzeum komunizmu będziemy dalej gumkować 50 lat polskiej historii, zamiast namysłu oferując lęki i fantazje o ezoterycznym zjawisku na ziemiach polskich z obcego nadania.
Notowania PSL i Polski 2050 szorują po dnie, więc można przestać się z nimi liczyć. Problemem dla premiera staje się Adrian Zandberg.