Polska 2050 ma nową przewodniczącą. Jej strategia to inkluzywność malowana na zielono
Być może na ocalenie partii jest już za późno, ale czy w Polsce w ogóle jest miejsce na centrum wg pomysłu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz?
Być może na ocalenie partii jest już za późno, ale czy w Polsce w ogóle jest miejsce na centrum wg pomysłu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz?
Parasanacyjny „kaczyzm” właśnie schodzi ze sceny, a to może oznaczać obranie kursu węgierskiego. W dłuższej perspektywie jednak stwarza to szanse dla lewicy, której rozwój w klasie ludowej blokował Kaczyński ze swoim socjalem.
Metalowe kolce złowrogo stroszą się na lampach, głośnikach, tablicach informacyjnych. Przypomina to obszar zaciętych walk. Wrogiem są gołębie.
Koalicja rządząca uchwala budżet z 23 miliardami deficytu na NFZ, więc politycy koalicji rządzącej biorą udział w corocznej prywatnej zbiórce mającej łatać dziury w finansowaniu NFZ. Czego nie rozumiecie?
W idealnym scenariuszu rozstanie polega na sprawiedliwym podziale wspólnie wypracowanego dorobku i wzajemnym poszanowaniu. Rzeczywistość bywa jednak inna. W mojej obecnej sytuacji istnienie instytucji związku partnerskiego stanowiłoby realne wsparcie.
Mimo że pierwszy wspólny utwór opublikowali kilka dni temu Mata, od dawna zapowiadający start w wyborach prezydenckich w 2040 roku, i uwielbiana przez miliony Fagata, marzy mi się, by do gry o najwyższą stawkę weszli Helena Englert i Jan Lubomirski-Lanckoroński – postaci jakże symptomatyczne dla polskiej dyskusji o przywilejach, wpływach i władzy.
Gdyby rząd razem z Europą zaczął prowadzić politykę realnie wzmacniającą autonomię kontynentu wobec Stanów, PiS rozpętałby prawdziwe piekło.
Migracja dzieci jest zawsze skutkiem przymusu: wojny, ubóstwa, przemocy, zależności od dorosłych. A państwo polskie zamyka te dzieci w izolacji, w ośrodkach strzeżonych przez uzbrojonych funkcjonariuszy.
Dwie główne frakcje walczą o schedę po Jarosławie Kaczyńskim – technokraci Mateusza Morawieckiego i alt-prawica Przemysława Czarnka i Patryka Jakiego. Wygląda na to, że faworytką pozostaje ta druga – i zdecydowanie nie jest to dobra informacja.
Donald Tusk na wyrok dotyczący ujednolicenia prawa między Polską a UE, ostatnim stabilnym sojusznikiem, odpowiada, że „nikt nie będzie nam niczego narzucać”. Tylko jakie realne alternatywy mogą dziś zaproponować polskie władze?