„Piasek jeść i wodę pić, a nie dać się!”. Jak rodził się ruch robotniczy
Gdy w 1870 roku zastrajkowali lwowscy drukarze, strajk nie nazywał się jeszcze strajkiem, ale „zmową”. Wszystko inne wyglądało podobnie jak dziś.
Gdy w 1870 roku zastrajkowali lwowscy drukarze, strajk nie nazywał się jeszcze strajkiem, ale „zmową”. Wszystko inne wyglądało podobnie jak dziś.
Tym, czego brakuje u nas, a jest obecne w innych krajach, jest rozmowa o prawie do życia bez przemocy, które traktuje się jako wolność gwarantowaną. To jest zupełnie inna perspektywa.
Sprawy publiczne są od zawsze przesiąknięte ideologią, a jeśli ktoś uważa inaczej, to po prostu wyraża w ten sposób swój światopogląd technokraty. A technokraci w polskiej polityce zazwyczaj kończą tak jak nasi dzisiejsi bohaterowie.
Lewaki od dawna wiedzą, że życie bywa skomplikowane, a emocje i sprzeczności są jego częścią. Konserwatyści z kolei potępiają „dekadencję”. Przynajmniej teoretycznie.
Po wrzawie wywołanej stworzeniem stacji pasażerskiej Włoszczowa Północ politycy PiS zobaczyli, że inwestycje kolejowe dla małych miast i obszarów wiejskich stanowią idealny pręt, którym można przejechać po klatce przeciwników politycznych.
Po zmianie władzy społeczność LGBT+ dostała zapowiedzi konsultacji, „bezpiecznych przestrzeni” i projekt „na już”. Skończyło się na półśrodkach, grze na czas i językowym wybiegu w postaci „ustawy o statusie osoby najbliższej”.
PiS w tej sprawie miał po prostu rację. 10 lat, jakie ma zdolny zapewnić sobie reelekcję prezydent lub prezydentka miasta, to naprawdę dość czasu, by zrealizować ambitny program.
Jako król banału i mentalny referent do spraw trzeciorzędnych Andrzej Duda ma ogromny problem. W przeciwieństwie do innego króla krindżu, czyli „Bronka” Komorowskiego, nie chce porzucić smaku luksusu.
W poweekendowym przeglądzie prasy i okolic piszemy o fetyszach konserwatywnej inteligencji, środkowoeuropejskich noblistach i uzbrojonych obwarzankach.
Argumenty przeciwko rewitalizacji Skry sprowadzają się tak naprawdę do czysto indywidualnych „nie potrzebuję, nie chcę, nie podoba mi się”.