W konsekwencji wywołanych przez światową prawicę wojen i ludobójstw na Bliskim Wschodzie, niezbyt szeroko dyskutowano decyzję o uniewinnieniu piątki z Hajnówki. Jej przemilczenie zwraca zaś uwagę nie tyle w kontekście orzeczenia sądu, co kuriozalnego zachowania prokuratury.
Piątka aktywistów została oskarżona o to, że udzielając pomocy humanitarnej, dokonali przestępstwa z art. 264a § 1 kodeksu karnego. Przepis ten penalizuje „umożliwienie lub ułatwienie innej osobie pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej wbrew przepisom”, ale tylko wtedy, gdy ułatwienie czy umożliwienie ma na celu osiągnięcie korzyści majątkowej lub osobistej. Na jego podstawie karze się głównie mafie przerzucające uchodźców. Prokuratura w swojej mądrości uznała, że korzyścią osobistą jest sama w sobie pomoc drugiej osobie. Skoro pomagasz uchodźcy, to odnosi on korzyść, więc jest i przestępstwo.
Sąd w orzeczeniu dosłownie zrównał tę logikę z ziemią. Słusznie uzasadnił, że skoro pomoc zawsze jest korzystna dla osoby, której pomagamy, to wpisanie korzyści jako dodatkowej przesłanki karalności oznacza korzyść dla kogoś innego niż obdarowany pomocą. Logika tak oczywista, że czytanie sądowego uzasadnienia budzi ciary zażenowania. Mimo to prokuratura upierała się przy swoim.
A upierała się, albowiem od dawna widać już odgórny przykaz, że można „walczyć z lewactwem”, byleby tylko politycznie zaspokoić prawicę. To o ich rząd dusz chce bowiem walczyć Tusk i ministrowie z KO. Dlatego trzeba było dojechać piątkę z Hajnówki i przy okazji pokazać, jak to Uśmiechnięta Koalicja nie tylko wyrzuca ludzi bez nóg na bagna, ale jeszcze karze tych, którzy spróbują im pomagać.
Populistyczna maska
To dlatego aktywistki Ostatniego Pokolenia dostały po pół roku ograniczenia wolności i 33 tys. zł kary, chociaż jeden z biegłych miał pokazać, że o żadnym zniszczeniu nie było mowy. Dlatego dwukrotnie odmawiano wszczęcia sprawy przeciwko policjantowi, który spryskał Magdalenę Biejat, aż w końcu po kolejnych odwołaniach się udało. Z drugiej strony od miesięcy toleruje się głośne protesty i drastyczne zdjęcia „antyaborcjonistów” pod przychodnią proaborcyjną Abotak na Wiejskiej. Mimo że mieszkańcy mają dość narażania dzieci na drastyczne zdjęcia, prokuratura i policja nic z tym nie robią.
Dlatego nikogo nie powinno dziwić, że nagle MSWiA ma zbieżne uwagi z Ordo Iuris (czym ci chwalą się w newsletterze), jeśli chodzi o nowy wzorzec aktu małżeńskiego. Po wyroku TSUE, który – co za niespodzianka – akurat w tym przypadku dla rządu Tuska niewiele znaczy, oraz najnowszym wyroku NSA wreszcie zaczęły się prace nad zmianą formularza. Wydawać by się one powinny zwykłą formalnością. Ot, słowa „mąż” i „żona” zostaną zastąpione słowami „małżonek pierwszy” i „małżonek drugi”. I tyle. Tymczasem okazuje się, że nie ma tak łatwo.
Kłody pod nogi rzuca już nie tylko peselowskie Ministerstwo Obrony, które swego czasu zabłysnęło uwagą, że związki partnerskie nie powinny być dozwolone, bo żołnierze masowo będą zawierali fikcyjne związki dla ulg finansowych. Także MSWiA Kierwińskiego ma wedle doniesień mediów torpedować zmiany w formularzu. Tak, w 2011 roku Donald Tusk obiecywał, że można brać związki partnerskie na tapet tuż po wyborach. Piętnaście lat później podlegli mu politycy blokują zmianę formularza mimo wyroków sądów, do których – rzekomo praworządnościowa – KO powinna je przystosować.
To nie jest zbieg okoliczności – to działanie celowe. Jak słusznie zauważył Przemysław Sadura, Tuskowi już dawno cyniczna, populistyczna maska przykleiła się do twarzy i stała się częścią jego tożsamości.
Lewica nie jest gotowa na walkę z kłamstwami Tuska
Jedną z odmian prawackiego populizmu jest walka z „lewactwem”. Przy czym nie chodzi o walkę ze wszystkimi lewicowymi postulatami, zwłaszcza gospodarczymi. Część z nich już od dawna niejako osiadła w prawicowym ludzie – od 500+ po chociażby ostatnią obniżkę cen paliwa. Chodzi o walkę z lewactwem „wielkomiejskim”.
Piątka rzekomo oderwanych od rzeczywistości aktywistów z Hajnówki, Ostatnie Pokolenie czy małżeństwa LGBT doskonale wpisują się w ludowy obraz prawicowego Tuska, który nie pozwoli na lewackie fanaberie. W pewnym sensie Tusk stawia się – i to celowo – w roli starszego brata czy patriarchalnego ojca, który tę „rozwydrzoną, lewacką córkę” ma odpowiednio wychować nakazami i zakazami. I właśnie po to są te wszystkie akcje prokuratorskie, mające pacyfikować czy wręcz zastraszać lewicowych aktywistów.
Teoretycznie Tusk mógłby na tym stracić, bo na przykład odwróciliby się od niego lewicowi wyborcy. Tyle że w praktyce to niemożliwe. Strach przed PiS-em, Konfederacją i Braunem, a więc owymi trzema Konfederacjami, jest wśród lewicowego elektoratu tak wielki, że Tusk spokojnie może proponować swoją Konfederację light, jaką jest Koalicja Obywatelska. Summa summarum lewica i tak zagłosowała na Trzaskowskiego, który przecież robił wszystko, aby odciąć się od flag LGBT czy sprawy na granicy. Więc czemu lewicowy wyborca miałby nie zagłosować na koalicję rządową — czy to na samą KO, czy na satelickiego Czarzastego?
Istnieje pewna możliwość hamowania owego bratania się z ludem prawackiego populisty Tuska – to podnoszenie wrzasku, wykłócanie się, wyśmiewanie i inne formy protestu przeciwko kolejnym blokadom premiera dla lewicowych zmian. Tyle że dziś, czy to w realu, czy w sieci, są one domeną prawicy. Libleftowa lewica nie jest w stanie wyjść na ulicę i zaprotestować przeciwko premierowi, który oszukał ją w kwestii wypychania na bagna, ściga aktywistów, nie dotrzymał słowa w sprawie ochrony zdrowia, a teraz kręci i opóźnia w sprawie transkrypcji aktów małżeńskich.
Dlatego większe przebicie mają dziś argumenty Ordo Iuris niż działaczy praw człowieka, nie mówiąc o lewicowych think tankach. Każdy, kto nie idzie w jednym szeregu z Tuskiem, jest pisowskim albo konfederackim zdrajcą. Każdy, kto mu się sprzeciwia i protestuje przeciwko jego kłamstwom, jest pożytecznym idiotą tych drugich. Dopóki lewica tkwi w tym imadle, dopóty Tusk nie musi się z nią liczyć, a tuskowa prokuratura może urządzać pokazowe procesy lewicowym aktywistom.


![Piotr Wójcik "Trumponomika [o ekonomii Donalda Trumpa]"](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2022/12/plomienie_trumponomika-okladka-171x267.jpg)

![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)




Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.