Kraj

12 sprytnych sposobów, by wrócić do tematu ratowaniu świata

Fot. WWF

Jaś Kapela zarzuca nam, że zamiast „podjąć się poważnej analizy skomplikowanych problemów i rozwiązać je na szczeblu polityki i biznesu, zajęliśmy się wzbudzeniem winy u konsumentów”. W książce napisanej przez brytyjski oddział WWF pokazujemy, jak nasze codzienne wybory konsumenckie wpływają na bioróżnorodność, klimat i zasoby naturalne planety. Z felietonem Jasia Kapeli polemizuje rzeczniczka WWF Polska.


Jak mówić o zmianie klimatu i utracie różnorodności biologicznej, żeby nas słuchano? To pytanie zadają wszyscy, którzy zdają sobie sprawę, jak ogromnym zagrożeniem dla nas – ludzi – są zmiany na Ziemi, wywołane przez nas – ludzi. Gdyby była na nie jedna odpowiedź, to dawno mielibyśmy już za sobą dyskusje o przyczynach zmiany klimatu i o sposobach powstrzymania degradacji środowiska. Jak na razie jednak w debacie publicznej nadal mamy różne narracje. A na dodatek, różnych odbiorców. Nie każda opowieść trafi do wszystkich, ale cel jest zawsze ten sam – ochrona życia, jakie obecnie prowadzimy na planecie Ziemi, i jej zasobów.

Jaś Kapela opublikował na stronie Krytyki Politycznej felieton odnoszący się do najnowszej publikacji WWF 12 sprytnych sposobów, jak ocalić świat, parafrazując ją dobitnie w tytule: 12 sprytnych sposobów, jak nabawić się nerwicy i popaść w depresję. Autor zarzuca nam, że zamiast „podjąć się poważnej analizy skomplikowanych problemów i rozwiązać je na szczeblu polityki i biznesu, zajęliśmy się wzbudzeniem winy u konsumentów”.

12 sprytnych sposobów, jak nabawić się nerwicy i popaść w depresję

W książce, napisanej przez brytyjski oddział WWF, pokazujemy, jak nasze codzienne wybory konsumenckie wpływają na bioróżnorodność, klimat i zasoby naturalne planety. Działa tu prosta zasada – zmarnowanie dziesięciu litrów wody to mały problem, ale setek milionów litrów może zagrażać egzystencji ludzi w niektórych częściach świata. Po co o tym mówimy? Bo chcemy, żeby ludzie nie marnowali żywności, ubrań, zasobów, mieli wiedzę o tym, jaki ślad odciskają na planecie i mieli poczucie wpływu. Odpowiadamy też na zapotrzebowanie zgłaszane do nas przez wiele osób, które są świadome zagrożenia i są gotowe zmienić swoje nawyki, ale nie wiedzą jak.

W myśl maksymy Theodore’a Roosevelta: „Czyń to, co możesz, za pomocą tego, co masz, tam, gdzie jesteś”. Czyli? Zaczynamy od siebie.

Czy to wystarczy? Oczywiście, że nie! Jesteśmy doskonale świadomi, że bez zmiany systemowej nie zawrócimy świata z trajektorii klimatycznej i biologicznej katastrofy. Piszemy o tym na naszej stronie i w zamieszczonych na niej materiałach, jak Pigułka klimatyczna. Wiemy jednak, że im bardziej świadomi będą konsumenci i wyborcy, tym większe wymagania będą stawiać biznesowi i polityce.

To dlatego przed wyborami parlamentarnymi w ponad czterdziestu miastach Polski zorganizowaliśmy debaty, podczas których kandydaci na posłanki i posłów, a wcześniej europosłanki i europosłów, dyskutowali ze sobą o rozwiązaniach dotyczących ekologii i klimatu. Celem debat była edukacja polityków i wyborców. Jedni i drudzy poznali nasze rekomendacje rozwiązań systemowych, a wyborcy mogli zdecydować, na kogo oddać głos. Było warto, bo wybory 2019 roku były pierwszymi tak ekologicznymi wyborami Polaków, a czterdzieścioro z obecnych posłów i posłanek ma za sobą uczestnictwo w naszych debatach. Poznali nasze analizy dotyczące klimatu, lasów, rzek i Bałtyku. Nie będą mogli już powiedzieć, że „nie wiedzieli”.

Regularnie publikujemy też opracowania, przekazywane politykom i polityczkom wszystkich opcji, które pokazują rozwiązania systemowe i twarde dane. Przykładem jest choćby raport Polska dla pokoleń, w którym wskazujemy, że systemowe podejście do ochrony klimatu, środowiska, gatunków się po prostu opłaca. Zajmujemy się też tak trudnymi społecznie zagadnieniami, jak sprawiedliwa transformacja regionów węglowych, czyli tym, jak zapewnić miejsca pracy w gminach górniczych po zamknięciu kopalń. Temat jest bardzo aktualny w kontekście katastrofalnych wyników finansowych branży górnictwa kamiennego w roku 2019 i spodziewanych redukcji zatrudnienia. Ciągle jednak kwestia ta pomijana jest milczeniem w polskiej debacie politycznej.

Czy to wystarczy? Nie, jak na razie Polska jest nadal gospodarką opartą na węglu i krajem niechlubnych rekordów, jeśli chodzi o zanieczyszczenie powietrza. Prawie 20 proc. naszego morza to morze… martwe, bo tak je zanieczyściliśmy nawozami sztucznymi, a Polska zamyka listę krajów UE, jeśli chodzi o powierzchnie parków narodowych (tylko 1,1 proc!). W każdym z tych obszarów staramy się dokonać zmiany. Przygotowujemy analizy, ekspertyzy, pracujemy z przedstawicielami rządu, przekonując ich do ekologicznych rozwiązań. Trwająca właśnie kampania Godzina dla Ziemi poświęcona jest rzekom i ma na celu zatrzymanie katastrofalnych planów kaskadyzacji Wisły i Odry w imię XVI-wiecznej idei wodnych autostrad.

Panie Janie, czy podpisał Pan już naszą petycję przeciwko budowaniu tam? Jeżeli nie, liczymy na Pana wsparcie. Tu jest link do petycji.

Aktywizm w czasach epidemii? Strajkuj dalej, ale zdalnie – zachęca Greta Thunberg

Czy to wystarczy? Znowu odpowiedź brzmi: „nie”. Dlatego pracujemy z biznesem nad zmianą praktyk na bardziej zrównoważone. W końcu to zdrowa planeta zapewnia nam i firmom wszystko to, czego potrzebujemy – czyste powietrze i wodę, żywność, glebę, łagodny klimat, produktywne morza i surowce – wszystko to za darmo. Na martwej planecie nie ma żadnego biznesu. Musimy się spieszyć, bo zasoby Ziemi – takie chociażby jak słodka woda – są na wyczerpaniu.

Podsumowuje Pan: „Eksperci jednej z największych i najważniejszych organizacji walczących o ochronę środowiska mają dla nas takie, a nie lepsze «sprytne pomysły». Czy to aby nie oznacza, że już nie ma dla nas ratunku?”.

Zagadka: Ile górskich rzek trzeba wysuszyć, żebyś mógł ponadupcać na nartach?

Odpowiedź brzmi: „jest”. Musimy odejść od paliw kopalnych, osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050, a jeszcze lepiej do 2040 roku, zaprzestać marnotrawstwa, ograniczyć jedzenie mięsa, korzystać oszczędnie z zasobów naturalnych, zapomnieć o idei „jednorazowości”, którą stworzyliśmy po to, by poczuć się dobrze z tym, że czegoś, co – jak na przykład plastik – rozkłada się w naturze do 400 lat, możemy użyć tylko raz. I tu zgadzam się z Panem, że „sprytne sposoby” nie wystarczą, ale są potrzebnym krokiem w dobrym kierunku. Dla tych, którzy go zrobią, mamy kolejny krok – rozwiązania systemowe opisane tu, w raporcie Polska dla pokoleń. Na obniżenie emisji gazów cieplarnianych o połowę świat ma już tylko 10 lat. Dlatego wszystkie ręce na pokład.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać