Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Koniec oligopolu? UE chce walczyć z Visą i Mastercard, by uwolnić USA od ciężaru naszych pieniędzy

Niepozorna czynność, jaką jest płacenie bezgotówkowe, może mieć wymiar geopolityczny. Szczególnie w czasach, gdy globalny hegemon agresywnie monetyzuje swoją dominację.

ObserwujObserwujesz
Close-up of a hand tapping an orange card against a card reader for contactless payment.
Kontekst

💳 UE chce ograniczyć dominację Visy i Mastercard, które odpowiadają za około dwie trzecie płatności kartowych w strefie euro i pobierają rosnące opłaty od europejskiego rynku.

📈 Według raportów opłaty systemów kartowych wzrosły w latach 2018–2022 o 34 proc., mimo braku wyraźnej poprawy jakości usług dla sprzedawców i konsumentów.

🛡️ Oprócz kosztów problemem jest strategiczna zależność od amerykańskich systemów płatniczych oraz związane z nią ryzyko geopolityczne i kwestia danych transakcyjnych.

🇪🇺 Alternatywą ma być integracja europejskich systemów płatniczych, m.in. EuroPA i Wero, która docelowo pozwoli na łatwe płatności transgraniczne bez konieczności korzystania z amerykańskich operatorów.

Walka

Nacjonalistyczna polityka Waszyngtonu skłoniła Europę do przynajmniej częściowego uniezależnienia się od swojego dotychczasowego patrona, który przestał już nawet udawać, że relacje transatlantyckie mają charakter partnerski. Państwa członkowskie UE postanowiły więc zrzucić z siebie jarzmo dwóch amerykańskich korporacji – Visa i Mastercard – które zgarniają większość prowizji za transakcje odbywające się bez użycia gotówki.

Strajk detalistów

Amerykanie udowodnili, że wiedzą, jak podporządkować sobie wspólnotę międzynarodową za pomocą miękkich działań. Zamiast bezpośrednio kontrolować ujarzmione terytoria, ulokowali się w strategicznych niszach, dzięki którym pobierają regularną rentę z globalnej gospodarki w zamian za utrzymywanie spokoju i sprawności systemu międzynarodowego. Gdyby nadal robili to kulturalnie, po cichu i bez przesadnej chciwości, Pax Americana mógłby trwać jeszcze długie lata, przynosząc Amerykanom wysokie zyski z samego tylko faktu, że na świecie notowany jest wzrost gospodarczy.

Czytaj także Europejska stal w odwrocie. Import rośnie, produkcja maleje Piotr Wójcik

Gdy Biały Dom z otwartą przyłbicą zaczął się domagać znacznie większych korzyści z kontroli globalnych przepływów, doprowadziło to do nagłego otrzeźwienia. Decydenci i obywatele zorientowali się, jakie ryzyka niesie oddanie tak dużej kontroli ledwie jednej stolicy – a także jak wysoki jest rachunek, który trzeba codziennie uiszczać globalnemu hegemonowi.

Głównym skutkiem nadmiernie asertywnej polityki Białego Domu paradoksalnie może więc być zmniejszenie korzyści USA ze zbudowania w ostatnich dekadach tak rozległej strefy wpływów. Skoro patron przestał sam narzucać sobie ograniczenia, to nie ma sensu dłużej tolerować podległości wobec niego.

W maju tego roku największe europejskie sieci detaliczne i sprzedawcy internetowi zaapelowali do Komisji Europejskiej o ograniczenie samowolki amerykańskiego oligopolu płatniczego Visy i Mastercard. Systemy stworzone przez obie spółki odpowiadają za dwie trzecie transakcji przy pomocy kart płatniczych w strefie euro. Według autorów listu, w ostatnich latach najwięksi operatorzy płatności bezgotówkowych wykorzystywali swoją pozycję do swobodnego podnoszenia prowizji bez wyraźnego powodu, ani nawet wyjaśnienia. „Ich opłaty i zasady stały się tak skomplikowane i niejasne, że usługobiorcy nie są w stanie zrozumieć, a tym bardziej zakwestionować, za co płacą i dlaczego” – napisali w swoim apelu detaliści ze Starego Kontynentu.

Jednym z głównych argumentów grupy sprzedawców są dane z raportu The Brattle Group z 2024 r., według którego w latach 2018–2022 skumulowany wzrost opłat ICS (International Card Services – wydawca kart Visa i Mastercard w Europie) wyniósł 34 proc., czyli średnio o 7,6 proc. rocznie, plus inflacja. Mimo to nie stwierdzono żadnej szczególnej poprawy jakości usług dla sprzedawców i konsumentów w UE.

Niskie nakłady, wysokie zyski

Sygnatariusze apelu wezwali KE do podjęcia działań w oparciu o unijne przepisy antymonopolowe. UE ma już doświadczenie w podobnych działaniach. W 2015 roku ograniczono opłatę interchange, którą sprzedawcy uiszczają bankom za przetworzenie transakcji. Wcześniej banki swobodnie kształtowały swoje stawki za płatności bezgotówkowe, które sięgały nawet 1,5 proc. wartości sprzedaży. W rezultacie sprzedawcy detaliczni nie przyjmowali płatności kartą lub ograniczali jej użycie tylko do transakcji powyżej określonej kwoty. Oczywiście banki uzasadniały swoje prowizje koniecznością zapewnienia najwyższej jakości usług i wysokich standardów bezpieczeństwa – czyli dokładnie tak samo, jak Visa i Mastercard.

UE postanowiła jednak ograniczyć samowolę banków i wprowadziła odpowiednie regulacje. Od 2015 roku w Europejskim Obszarze Gospodarczym maksymalna opłata interchange wynosi ledwie 0,2 proc. wartości transakcji dla kart debetowych i 0,3 proc. dla kredytowych. Mimo to banki nie popadły w tarapaty finansowe i nadal bez problemu przetwarzają korzystanie z kart. Obrót bezgotówkowy tylko na tym skorzystał, gdyż sprzedawcy zaczęli powszechnie respektować karty bankowe, a konsumenci chętniej rezygnowali z gotówki, wiedząc, że niemal wszędzie mogą poradzić sobie bez niej.

Czytaj także Europa w poszukiwaniu suwerenności. Unia budzi się z geopolitycznego snu Piotr Wójcik

Własną opłatę pobierają też wydawcy kart – z Visa i Mastercard na czele. Opłata systemowa to zwykle ok. 0,1 proc. kwoty widniejącej na rachunku. Przy płatnościach transgranicznych lub konieczności przewalutowania wynagrodzenie kartelu płatniczego jest jednak nieco wyższe.

Stawki wydają się bardzo niskie, wręcz nieodczuwalne, jednak w swojej masie osiągają ogromne rozmiary. Polski Instytut Ekonomiczny podał, że tylko w drugiej połowie 2025 roku dokonano transakcji bezgotówkowych o łącznej kwocie 136 bilionów euro. Wartość unijnego obrotu bezgotówkowego w całym 2025 r. wyniosła ok. 230 bln euro. Płatności kartą odpowiadały za niemal 60 proc.

W rezultacie wydawcy kart mogą pływać w pieniądzach przy niewielkich nakładach. W 2025 roku spółka Mastercard wygenerowała 15 mld dol. zysku przy obrotach rzędu 33 mld dol., tak więc marża wyniosła niebotyczne 45 proc. Ciężko znaleźć bardziej dochodową działalność.

Wolnoć Tomku w nieswoim domku

Wysokie prowizje to nie jedyny problem. W obecnych niespokojnych czasach równie istotne jest bezpieczeństwo. Słusznie wymierzone w Rosję sankcje pokazały, że odcięcie krajowych banków od międzynarodowego rynku finansowego jest kwestią kilku decyzji. Rosjanie zostali odcięci od płatności Visa/Mastercard, a ich banki od systemu transakcji międzybankowych SWIFT. Znacząco utrudniło im to import i eksport, w szczególności z państwami Zachodu.

Tymczasem pod wodzą Trumpa Amerykanie udowodnili, że nie mają sentymentów i zamierzają grać ostro nawet względem swoich partnerów i sojuszników. Prezydent USA co rusz straszy cłami, zawinięciem parasola bezpieczeństwa, a nawet aneksją całych terytoriów, więc można sobie wyobrazić też zablokowanie możliwości korzystania z najpopularniejszych na świecie systemów kart bankowych.

Nie bez znaczenia jest również fakt, że dane klientów i transakcji trafiają poza granice UE, na serwery amerykańskich korporacji. Podlegają więc amerykańskiemu prawodawstwu, które reguluje przetwarzanie danych osobowych bardziej liberalnie, w wyniku czego mogą one zostać wykorzystane w celach biznesowych, a teoretycznie również do wrogich działań hybrydowych.

W lutym 2026 r. European Payments Alliance (EuroPA) oraz European Payments Initiative (EPI) podpisały memorandum dotyczące połączenia swoich systemów płatności natychmiastowych. W ten sposób powstałaby platforma mogąca dotrzeć do 380 mln użytkowników w 15 państwach UE. Do grupy EuroPA należą portugalski system płatności MB WAY, hiszpański Bizum, włoski Bancomat, nordycki Vipps MobilePay, polski Blik oraz grecki IRIS. Natomiast grupa EPI utworzyła pod marką Wero system integrujący przetwarzanie transakcji w Niemczech, Belgii, Francji, Holandii i Luksemburgu.

Docelowo nowy alians chce umożliwić płatności transgraniczne w ramach UE bez konieczności zmiany aplikacji. Użytkownik Blika mógłby bez przeszkód wysłać pieniądze na telefon mieszkańca Hiszpanii lub Francji. Na wzór funkcjonującego w telekomunikacji roamingu, miałoby więc dojść do integracji działających w UE krajowych systemów płatniczych, co umożliwi transakcje w EOG bez dodatkowych opłat czy opóźnień.

Oczywiście UE może również wykorzystać swoje narzędzia instytucjonalne, by ograniczyć samowolę oligopolu kart bankowych – chociażby odgórnie ograniczając opłaty pobierane przez ich wydawców. Europejski Bank Centralny pracuje nad tak zwanym cyfrowym euro, które miałoby uzupełniać – ale nie zastąpić – tradycyjny pieniądz w strefie, umożliwiając dokonywanie transakcji z dużo niższą prowizją. Jego uruchomienie planuje się dopiero na koniec obecnej dekady, ale być może przy okazji prac prowadzonych przez EBC powstaną też zręby unijnego systemu kart płatniczych.

Czytaj także 10 sporów, które rozrywają Unię Europejską Piotr Wójcik

Skoro według Białego Domu Europa musi wziąć za siebie większą odpowiedzialność, to najlepiej zacząć od wzięcia na siebie korzyści czerpanych przez USA z asymetrycznych relacji z UE. Trzeba uwolnić naszych zmęczonych sojuszników z tego ciężaru pieniędzy, które w pocie czoła na nas zarabiają.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x