Felieton

Jeśli zastanawiasz się, dlaczego opozycja przegrywa…

Przynajmniej raz dziennie słyszymy, że opozycja przegrywa z PiS, bo nie jest zjednoczona. To bzdura. Ostatnie wydarzenia wokół represji politycznych wobec działaczy LGBT pokazują, z czym szeroko rozumiana opozycja tak naprawdę ma problem. Pisze Maciej Gdula.


Fajnie jest bronić wolności, równości, demokracji i europejskości, gdy są to miłe i odświętne wartości. Kiedy stoi się na akademii albo idzie w Paradzie Schumana i występuje w roli kapłana otwartości i liberalizmu. Ewentualnie wtedy, gdy używa się tych wartości do walenia w PiS, który zagraża „wszystkiemu”, co nam drogie.

Schody zaczynają się jednak, gdy przechodzimy do konkretów. Tak jest dziś z postulatami i walką środowisk LGBT. Gdy organizowana jest na nie nagonka, aktywiści są nie tylko diabolizowani, ale po prostu prześladowani przez władzę. Nagle zamiast lwów, które zachęcały do jedności w imię demokracji, mamy lisy pytające, czy ujęcie się za LGBT jest opłacalne.

Sadyzm impotentów, czyli sprawa Margot a schyłkowa sanacja

I jest tak nie od dziś. Jest tak, od kiedy pamiętam. Kiedyś liberalny establishment mówił, że Kościoła nie można drażnić. Potem, że na poluzowanie w sprawach aborcji trzeba poczekać. Jeszcze później ignorował postulaty ekologiczne.

Zawsze pojawia się przysłowiowy Trzaskowski, który w okrągłych słowach powie, że potrzebujemy wzajemnego szacunku i w ogóle jesteśmy historycznie predestynowani do wolności, ale jednocześnie nie wypowie głośno skrótu LGBT. Zrobi to ze strachu przed własnym zapleczem politycznym i przed prawicą. Bo inaczej musiałby się tłumaczyć. Przecież LGBT, prawa kobiet, odejście od węgla i świeckie państwo to są takie kontrowersyjne i w gruncie rzeczy wstydliwe kwestie.

Problemem szeroko pojętej opozycji jest dziś brak wiarygodności. Nie można być jednocześnie lwem i lisem. Krzyczeć o umiłowaniu wolności, ale robić uniki, gdy chodzi o wolność LGBT czy kobiet. To znaczy można, ale potem nie ma się co dziwić, że ludzie nie do końca popierać chcą takich polityków, którzy prężą dumnie demokratyczne piersi, gdy nie wiąże się to z ryzykiem, ale chowają pod siebie ogon w sytuacji wymagającej odwagi i stanięcia po stronie słabszych.

Póki zza grzywy machać będzie ruda kita, trudno będzie przekonać większość Polek i Polaków, że konfrontacja z PiS to rzeczywiście konflikt, w którym stawką jest wolność, równość i europejskość. Kita oznacza bowiem, że stawką walki jest przejęcie władzy, a nie głębsza zmiana i urządzenie Polski w taki sposób, żeby było w niej miejsce dla każdego.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Maciej Gdula

| Poseł Lewicy
Poseł Lewicy, socjolog, doktor habilitowany nauk społecznych, pracownik Instytutu Socjologii UW. Zajmuje się teorią społeczną i klasami społecznymi. Auto szeroko komentowanego badania „Dobra zmiana w Miastku. Neoautorytaryzm w polskiej polityce z perspektywy małego miasta”. Opublikował m.in.: „Style życia i porządek klasowy w Polsce” (2012, wspólnie z Przemysławem Sadurą), „Nowy autorytaryzm” (2018). Od lat związany z Krytyką Polityczną.