Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Felieton

W kamienicy Banasia nie było żadnego „domu schadzek”

„Paolo” mówi: „Dzwonię do Banasia − wystukuje numer. − No cześć. Jakiś facet przyszedł upierdliwy, z telewizji”. „Paolo” to jeden z braci K., o którym wiadomo, że należał do brutalnej mafii sutenerskiej. Siedzi w recepcji hotelu znajdującego się w kamienicy należącej do prezesa NIK Mariana Banasia. Hotel wynajmuje pokoje „na godziny” i nie wydaje paragonów. Galopujący Major pisze o kolejnej aferze PiS.

Od kilku dni media i dziennikarze, przynajmniej ci nie w mundurach, żyją sprawą Mariana Banasia – pisowskiego szefa NIK, a wcześniej szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Jak ujawnił Bertold Kittel w Superwizjerze, najprawdopodobniej Banaś wynajmował kamienicę osobom powiązanym z grupą przestępczą.


Przypomnijmy, Marian Banaś, od 2015 roku wiceminister, a od czerwca 2019 minister finansów, 30 sierpnia został powołany na stanowisko prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Osoby obejmujące to stanowisko podlegają kontroli służb specjalnych. Kontrola oświadczenia majątkowego przez CBA została przedłużona z powodu kamienicy w Krakowie, którą Marian Banaś wynajmował na usługi hotelowe. Dziennikarz Superwizjera Bertold Kittel zajrzał do oświadczenia majątkowego i odkrył, że nie ma tam informacji o tym, że kamienica objęta jest hipoteką w wysokości 2,5 mln zł. Kredyt został udzielony firmie, której współwłaścicielem jest syn prezesa NIK – Jakub. To jeszcze nie wszystko. Marian Banaś został właścicielem krakowskiej kamienicy przy ul. Krasickiego 24 już w maju 2000 roku, ale w oświadczeniu majątkowym wykazał ją dopiero w 2015.

Dalej jest jeszcze lepiej. Okazało się, że pensjonat, który mieścił się w kamienicy prezesa NIK, wynajmował pokoje „na godziny”, a za usługę nie wydawał paragonów. Dziennikarz w hotelowej recepcji spotkał jednego z braci K., ps. „Paolo”, o którym wiadomo, że należał do mafii sutenerskiej, skazanego za pobicie z użyciem niebezpiecznego narzędzia.

Choć prezes NIK twierdzi, że nie wie, jaki interes prowadzony był w należącej do niego kamienicy, siedzący w hotelowej recepcji „Paolo” ma prywatny numer telefonu Banasia, do którego zadzwonił przy dziennikarzu. Kamienica była wynajmowana po przyjaznej cenie 5 tysięcy złotych miesięcznie. W pokojach na godziny krakowskie prostytutki przyjmowały klientów.

Kuchciński nie polata, opozycja daleko na nim nie zajedzie

To żaden „dom schadzek”

Wiele pojawiło się w tej sprawie słów oburzenia na to, skąd Banaś miał kamienicę i skąd jeszcze ma kilka innych nieruchomości, skoro całe życie zarabiał jako urzędnik. Wiele razy pytano, czy zapłacił podatek, dlaczego kamienicę wynajmował trzykrotnie poniżej jej wartości, czemu opowiadał, że nie jest jej właścicielem, skoro cały czas wpisany był w księdze wieczystej.

I wiele, doprawdy za wiele padło słów o tym, że gangsterzy urządzili w kamienicy „pokoje na godziny” i „dom schadzek”. Tymczasem nie, w kamienicy Banasia nie było żadnego domu schadzek, pokojów na godziny. W kamienicy Banasia był najprawdopodobniej niewolniczy system przemocy i okrutnego wyzysku, zbrodniczy system wykorzystywania kobiet.

Usługi seksualne czy eksploatacja i niewolnictwo? [Polemika]

Jest wielce możliwe, że w kamienicy Banasia bito kobiety, zmuszano je do prostytucji, straszono, że zostaną wystawione na trasę i być może także nimi handlowano. Tak bowiem wygląda rzeczywistość gangsterskiego burdelu, nie tylko w Polsce, ale wszędzie na świecie. Całkowite upadlanie kobiet, zmuszanie ich do najgorszego, w imię gangsterskich zysków. Eufemizmy o „pokojach na godziny” i „domach schadzek” to klasyczny język maskujący przemoc, oswajający ją, co w konsekwencji prowadzi do lekceważenia i trywializacji. Schadzka − brzmi to przecież tak przyjemnie jak romans nastoletnich kochanków, prawda? Pokój „na godziny”, czy nawet „na godzinki”, doskonale ułatwia odrzucanie ewentualnych rozterek moralnych przy korzystaniu z niewolnic seksualnych.

Owszem, istnieje na lewicy spór odnośnie do traktowania kobiecej prostytucji albo jako swobodnego dysponowania ciałem przez kobietę (wersja liberalna), albo jako bycia ofiarą warunków ekonomicznych (wersja lewicy ludowej). Ale w obu przypadkach mówimy o prostytucji bez fizycznej przemocy, bez alfonsów, bez burdeli rządzonych przez przemocowych gangsterów.

Wyobraź sobie, że masz 16 lat, jesteś ofiarą handlu ludźmi i pracujesz dla alfonsa o imieniu „Poderżnięte Gardło”

Tymczasem jest możliwe, że właśnie gangsterski przybytek od wielu lat funkcjonował w kamienicy Banasia. Zarządzany nie przez zwykłego gangstera, tylko gangstera, który o swój biznes z maczetą w ręku walczył z innymi gangsterami w Krakowie. Jak myślicie, jak taki człowiek traktuje kobiety w swoim burdelu?

Gangster obwieszony sygnetami, który przy dziennikarzu dzwoni, jak mówi, do Banasia, szefa NIK, i oczywiście jest z nim na „ty”, jest nie tylko symbolem tej władzy, która, jak widać, dorobiła się już własnych alfonsów, ale też symbolem tego, jak ta władza traktuje przemoc wobec kobiet. Widzieliśmy to na przykładzie radnego Piaseckiego i pomysłów Ziobrowskiej prokuratury, aby za katowanie żony karać komicznymi pracami społecznymi. Widzieliśmy to na przykładzie posła Zbonikowskiego, długo trzymanego w ławach poselskich, podobnie jak i senatora Bonkowskiego.

Dekalog katolickiego żonobijcy

Widzimy to teraz na przykładzie Mariana Banasia. Bo przecież Banaś nawet nie podał się do dymisji. On tylko czeka do 13 października, by następnego dnia znaleźć się w biurze i śmiać prosto w twarz całej opinii publicznej.

Taśmy Kaczyńskiego: Czyj bój będzie to ostatni

Bio

Galopujący Major

| Komentator Krytyki Politycznej
Bloger, komentator życia politycznego, współpracownik Krytyki Politycznej. Autor książki „Pancerna brzoza. Słownik prawicowej polszczyzny”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.