Felieton

Co naprawdę zrobił Piotrowicz i dlaczego jest to gorsze, niż myśleliśmy?

Jarosław Kaczyński, Stanisław Piotrowicz. Fot. Silar, commons wikimedia

Ksiądz dotyka dzieci w miejsca intymne i mówi, że jest jakimś nowym Kaszpirowskim, prokurator sprawę umarza, a Piotrowicz na konferencji przekonuje, że jest OK? Czy państwo rozumiecie skalę zdegenerowania?

W czasie kolejnego tornada przerzucania się winą za obronę pedofilii w Kościele nareszcie w pełnym świetle rozbłysnąć może skromna postać posła Piotrowicza. Jako że poseł non stop dość infantylnie zasłania się jedną jedyną formułką, pora wreszcie ustalić, co robił Piotrowicz w całym tym śledztwie i dlaczego po wgłębieniu się w jego argumentację włosy stają dęba.

 

Przez cały czas Stanisław Piotrowicz zasłania się dość zgraną już formułką: „Nigdy jako prokurator nie prowadziłem postępowania przygotowawczego w sprawie księdza pomówionego o molestowanie seksualne dzieci, a w szczególności nie wykonywałem w takim postępowaniu żadnych czynności procesowych, w tym również nie wydawałem postanowienia o umorzeniu postępowania (dowód: akta postępowania przygotowawczego)”.

To prawda, prokurator Piotrowicz nigdy nie prowadził postępowania ani nie akceptował jego umorzenia. Tak jak Tusk nigdy osobiście nie prowadził tupolewa, Kopacz nigdy osobiście nie ściągała podatków VAT, a Kaczyński osobiście nie podpisywał ustaw łamiących konstytucję. Postępowanie prowadził prokurator Sławomir Merkwa. Piotrowicz prowadzenie tego postępowania przez Merkwę nadzorował w ramach nadzoru służbowego. Do tej pory, na przykład w sprawie Smoleńska, słyszeliśmy, że najbardziej winni są nie piloci, ale ci, którzy sprawę tę wyjaśnią i wyjaśnianie to nadzorują. Pytanie więc, jak owo wyjaśnianie w sprawie pedofila z Tylawy nadzorował prokurator Piotrowicz?

Pech chciał, że po tym, gdy prokurator prowadzący sprawę zdecydował się postępowanie umorzyć, prokurator Piotrowicz w ramach tego nadzoru postanowił wyjaśnić to mediom na konferencji. Dzięki temu po latach mamy więc nie tylko odtworzone argumenty o umorzeniu autorstwa prokuratora Sławomira Merkwy, ale także argumenty broniące owego uzasadnienia, wygłoszone przez samego prokuratora Piotrowicza – tego od nadzoru.

Oddajmy głos mediom relacjonującym sprawę umorzenia.

Diduszko: Dlaczego tylu księży-pedofili jest bezkarnych?

Zaprzecza [oskarżony ksiądz] jednak, by miały one podtekst seksualny – oświadczył prokurator Piotrowicz. A zeznania o dotykaniu w intymne miejsca tłumaczył tym, że… ksiądz ma zdolności bioenergoterapeutyczne. Pojawiały się takie zeznania, że jeśli dziecko bolał brzuszek, to po dotknięciu przez niego ból znikał. (Źródło: Małgorzata Bujara, Nikogo to nie razi, „Gazeta Wyborcza Rzeszów”, nr 261, 8 listopada 2001).

A więc mamy matkę dziewczynki, która oskarża księdza o molestowanie seksualne, a nadzorujący śledztwo prokurator Piotrowicz uważa, że pedofilii nie było, bo ksiądz, który dotykał dzieci w intymne miejsca… miał zdolności bioenergoterapeutyczne. Ksiądz dotyka dzieci w miejsca intymne i mówi, że jest jakimś nowym Kaszpirowskim, prokurator sprawę umarza, a Piotrowicz na konferencji przekonuje, że jest OK? Czy państwo rozumiecie skalę zdegenerowania?

Ksiądz nie przeczy także temu, że nocował dzieci na plebanii i kąpał je. Czy prokuratury to nie zaintrygowało? – Dla dzieci nocowanie w obcym domu jest atrakcją. Kąpiel wynikała zaś z tego, że dzieci były brudne. Całowanie w usta według niego było na zasadzie „daj ciumka” czy „gilgotanie brodą” – uzasadnił prokurator. (Źródło: jw.).

A więc nie tylko dotykanie, ale i całowanie. Piotrowicz na konferencji wcale nie podważa kąpieli, jak rozumiem, nagich dzieci i całowania dzieci przez obcego faceta, on po prostu uważa, że to się mieści w normalnych relacjach dzieci z obcymi mężczyznami. Powstaje pytanie, czy państwo zostawiliby dziecko z pedofilem z Tylawy? Pewnie nie. Ale czy państwo zostawilibyście dziecko z prokuratorem Piotrowiczem?

Świadkowie oskarżający księdza zostali z nim przez prokuratora skonfrontowani. Według Piotrowicza właściwym wyjaśnieniem było to, co kapłan powiedział podczas jednej z konfrontacji, że „zawsze był przy dzieciach przyzwoicie ubrany, a nawet gdyby mu się zdarzyło coś, co może się zdarzyć każdemu zdrowemu mężczyźnie, to zadbałby, by tego dziecko nie zauważyło”. (Źródło: jw.).

Jeśli jeszcze państwo nie zwymiotowaliście, to właśnie macie szansę. Oto Piotrowicz na konferencji wprost wskazuje, że WŁAŚCIWYM wyjaśnieniem przez księdza jest to, że nawet gdyby, jak rozumiem, ksiądz z Tylawy miał erekcję przy dzieciach, to zadbałby, żeby dziecko nie zauważyło. To znaczy ksiądz z Tylawy dotyka dzieci w miejsca intymne, kąpie je nago, całuje, sugeruje, jak rozumiem, że może mu przy dziecku stanąć penis, a prokurator Piotrowicz na to, że to wszystko jest OK. Że nie ma żadnego molestowania?

Katolicka bioenergoterapia palcem

Dlaczego duchowny nie został zbadany przez biegłego psychologa? Prokuratura odpowiada, że nie było do tego podstaw prawnych. – Być może ksiądz za daleko się posuwał w pewnych kwestiach, ja tego nie wiem, ale na to nie ma paragrafu – mówił prokurator.

Jedna z dziennikarek zapytała, dlaczego nie została przeprowadzona wizja lokalna na plebanii. – Dowiedziałam się, że ksiądz ubiera figurki świętych w dziecięce ciuszki – powiedziała. – To o niczym nie świadczy, w moim domu jest wiele zabawek ubranych w dziecinne ubranka – bronił księdza prokurator. (Źródło: jw.).

Czyli oprócz dotykania w miejsca intymne, całowania, kąpania i sugerowania, że przy dziecku można mieć erekcję (zdrowy mężczyzna), ten ksiądz jeszcze ubierał figurki świętych w dziecięce ciuszki?

Oto obraz tego, co mówił ówcześnie prokurator Piotrowicz. Oto bohater kolejnego, miejmy nadzieję, odcinka filmu Tomasza Sekielskiego. Oto esencja tego, jak wygląda procedowanie spraw księży, którzy dotykają dzieci w miejsca intymne. Tak właśnie działa cały ten katolicki przemysł ochrony pedofilów. Czyny, które już na pierwszy rzut oka są oczywistym molestowaniem seksualnym, uznaje się za bioenergetyczne daj ciumka, sprawę się umarza i ksiądz spokojnie robi swoje dalej.

Pedofil z Tylawy został uznany winnym tylko dlatego, że prokuratura okręgowa, w której akurat żadnego drugiego Piotrowicza nie było, umorzenie uchyliła. Po sześciu latach sąd skazał proboszcza z Tylawy na dwa lata więzienia w zawieszeniu za molestowanie sześciu dziewczynek.

Miał wkładać im ręce pod bluzki i w majtki, dotykać piersi, krocza, wtykać palce do pochwy i całować w usta z penetracją języczkiem. (Źródło: Joanna Podgórska, Stanisław Piotrowicz krył księdza pedofila z Tylawy, Polityka”).

Chrońmy dzieci. Dajmy im sensowną edukację seksualną

Mimo to dla Kaczyńskiego Piotrowicz jest nadal godnym zaufania człowiekiem, który przeprowadził „reformę Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego”, a teraz przeprowadzi karalność seksu wśród zakochanych nastolatków. Pytanie, czy głośne „wara od dzieci” Kaczyńskiego dotyczy także usprawiedliwiania wsadzania tym dzieciom palców w pochwę czy tylko kąpania ich nago i całowania z języczkiem?

Tylko powiedz każdemu, czyli podręcznik argumentów przeciwko Sekielskiemu

Bio

Galopujący Major

| Komentator Krytyki Politycznej
Bloger, komentator życia politycznego, współpracownik Krytyki Politycznej

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.