Felieton

Objawienie Tęczowej Matki Boskiej

Rękę na Polskę podnosi nie ten, kto próbuje się bronić przed przemocą ze strony skrajnie uprzywilejowanego Kościoła dążącego do przekształcenia Polski w państwo wyznaniowe, tylko ten, kto, wykorzystując aparat państwowy i kościelne ambony, nastaje na gwarantowane konstytucyjnie prawa Polek i Polaków.

Historia objawienia Tęczowej Matki Boskiej w Płocku bywa w mediach opowiadana bez kluczowego początku i istotnego bohatera, jakim jest proboszcz kościoła św. Maksymiliana, twórca pewnego grobu Pańskiego, który w porywie prawdziwie chrześcijańskich uczuć ustawił wokół krzyża kartonowe pudła z podpisami: „zboczenia”, „nienawiść”, „pogarda”, „zdrada”, „LGBT” i „gender”. W ten sposób zrównał istnienie osób LGBT i walkę o równe prawa dla kobiet z najgorszymi ludzkimi cechami i zachowaniami – i zasugerował, że osoby LGBT i kobiety są w gronie zabójców Jezusa.

 

Dwoje zszokowanych sianiem nienawiści w kościele mieszkańców Płocka postanowiło zaprotestować. Nauczycielka Monika Niedźwiecka i Mateusz Goździkowski poszli do kościoła i w kwiaty przy grobie wsunęli dwie tęczowe chorągiewki oraz kartkę z napisem „Według badań 63 proc. młodzieży LGBT+ myśli o samobójstwie. Dlaczego uczycie nienawiści i przykładacie do tego rękę?”. Poprosili proboszcza o rozmowę w sprawie grobu Pańskiego. Ksiądz zwyzywał ich od zboczeńców, podarł tęczowe flagi, przywłaszczył sobie ich telefon komórkowy i wyrzucił ich z kościoła. Dopiero wezwana policja skłoniła go do oddania telefonu – jak okazało się później, zginęły z niego karta pamięci i karta SIM. Czyżby agresywny duchowny zwyczajnie ukradł te nośniki? Niecierpliwie czekamy na efekt policyjnego śledztwa.

Wobec osób, które próbowały porozmawiać z proboszczem o jego hejterskiej instalacji, rozpętała się prawicowa nagonka. W ramach wsparcia i solidarności z prześladowanymi przez księdza i prawicę grupa osób powiesiła wokół kościoła plakaty przedstawiające Matkę Boską w tęczowej aureoli. Tęcza to symbol przymierza między ludźmi a Bogiem występujący na wielu kościelnych obrazach, a w rzeczywistości świeckiej symbol społeczności LGBT+. Tęczowa Matka Boska akceptuje i otacza opieką wszystkich! Ta bluźniercza koncepcja nie znalazła oczywiście uznania w oczach płockich hierarchów.

I tu na scenę wkracza sześciu dzielnych funkcjonariuszy policji, żeby na rozkaz ministra Joachima Brudzińskiego zaprowadzić sprawiedliwość. Zapraszają agresywnego księdza na posterunek i żądają wyjaśnień w związku z publicznym stosowaniem mowy nienawiści, naruszeniem nietykalności osobistej innej osoby i podżeganiem do przemocy wobec osób nieheteronormatywnych, a także zaginięciem karty pamięci i karty SIM z telefonu, który sobie przywłaszczył… No dobrze, dość tych żartów.

Dzielni funkcjonariusze wkraczają wczesnym rankiem do mieszkania warszawskiej działaczki ze Strajku Kobiet, Elżbiety Podleśnej, rekwirują jej cały sprzęt elektroniczny, wywożą ją do Płocka, robią rewizję osobistą, zmuszając ją do rozbierania się i innych upokarzających czynności, ponieważ Elżbieta jest podejrzana o obrazę uczuć religijnych dostojników z płockiej kurii i skłonnego do przemocy proboszcza, a także nękających ją i wiele innych kobiet prawicowych hejterów. Akceptująca wszystkich Tęczowa Matka Boska to według nich niewybaczalna profanacja prawdziwej Matki Boskiej, która, jak powszechnie wiadomo, lubi tylko prawdziwych Polaków-katolików, a najbardziej tych uzbrojonych w bejsbolowe kije (te z popularnej przyśpiewki: „znajdzie się kij na lewacki ryj”), których ze szczególną atencją wita się na Jasnej Górze.

Głos zabiera też prymas Polski, arcybiskup Wojciech Polak: „Każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii i poglądów. Prawo to jednak kończy się w momencie, gdy rani uczucia drugiego człowieka i wszystko, co dla niego jest święte. […] Żadna sytuacja nie usprawiedliwia działań, które ranią wrażliwość drugiego człowieka, ani takich, które w odwecie odbierają godność i poczucie bezpieczeństwa”. Niestety ta celna wypowiedź nie dotyczy wyzywającego ludzi od zboczeńców proboszcza ani działającej w poprzedniej dekadzie w Płocku kościelnej szajki pedofilskiej (szczegóły znajdziecie na mapie kościelnej pedofilii), tylko obrazka z akceptującą wszystkich (skandal!) Tęczową Matką Boską. Arcybiskup stanowczo broni świętego dla polskiego kleru prawa do homofobicznych i nawołujących do nienawiści wypowiedzi słownych i wizualnych.

Warto dodać, że arcybiskup Polak nie obawiał się o niczyją godność, uczucia i poczucie bezpieczeństwa, kiedy zaledwie dwa miesiące temu jego koledzy Gądecki i Jędraszewski w jego obecności podczas konferencji prasowej nawoływali do miłosierdzia wobec księży-pedofilów i porównywali osoby, które walczą o politykę „zero tolerancji” dla gwałcicieli dzieci, do nazistów, którzy doprowadzili do Holocaustu, i stalinistów mordujących „wrogów ludu”.

Mapa pedofilii w Kościele może ochronić kolejne dziecko przed krzywdą

W kontekście publicznych wypowiedzi ministra spraw wewnętrznych i hierarchów Kościoła budząca ogromne wątpliwości organizacji zajmujących się prawami człowieka – jak Amnesty International i Helsińska Fundacja Praw Człowieka – sprawa zatrzymania Elżbiety Podleśnej staje się wzorcową ilustracją niebezpiecznych procesów, których natężenie narasta.

Upolityczniona religia jako bat na opozycjonistów

Artykuł 196 kk o obrazie uczuć religijnych od dawna służył chętnym do cenzurowania wolności słowa, ale celem ataków byli głównie artyści (twórcy Golgota Picnic, Klątwy, Dorota Nieznalska czy… Doda), którzy, jak to artyści, pierwsi zwracali uwagę na kościelną opresję wobec niezobowiązanych przecież do wyznawania religii obywateli.

Od kiedy hierarchowie Kościoła katolickiego w Polsce z otwartą przyłbicą wkroczyli do polityki i, w zamian za gigantyczne wsparcie finansowe na koszt wszystkich obywateli, „zapisali się” do PiS, artykuł 196 stał się narzędziem do dyscyplinowania wszystkich, którzy przeszkadzają w realizacji tzw. dobrej zmiany. O obrazie uczuć religijnych wspominano, kiedy Obywatele RP i Strajk Kobiet protestowali przeciwko religijno-partyjnym miesięcznicom. Uczucia religijne biednych katolików urażały też dziecięce buciki wieszane na płotach kurii w proteście przeciwko kryciu gwałcicieli dzieci w sutannach przez biskupów. Elżbieta Podleśna, aktywnie działająca w Strajku Kobiet i jedna z czternastu kobiet, które usiadły na drodze faszyzujących chłopców ze wspieranego przez rządzących Marszu Niepodległości, także w oczywisty dla Brudzińskiego sposób „profanuje święty od wieków dla Polaków wizerunek Matki Boskiej” przy pomocy wlepek i plakatów z tym wizerunkiem.

Przypomnijmy brzmienie artykułu 196 kk: „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Czy plakat lub wlepka są przedmiotem czci religijnej? Czy płot kurii jest miejscem przeznaczonym do wykonywania obrzędów religijnych? Czy tęcza to symbol obiektywnie obelżywy, ośmieszający, znieważający? Czy dziecięce buciki ofiar księży-pedofilów znieważają katolików? To pytania retoryczne, a odpowiedź na wszystkie brzmi: artykuł 196 kk nadaje nieuzasadnione przywileje konkretnej grupie obywateli (która zyskuje prawo do popartego sankcją więzienia dyscyplinowania wszystkich innych), ogranicza konstytucyjnie zagwarantowaną wolność słowa i wolność wyznania, a w rękach populistów niszczy polską demokrację.

Zawłaszczanie symboli i deformowanie ich znaczenia

Sprawa Tęczowej Matki Boskiej to także kolejna odsłona prawicowej taktyki zawłaszczania i deformowania symboli. Według PiS w Polsce żyją prawdziwi (lepszy sort) i nieprawdziwi (gorszy sort) Polacy – i tylko pierwsza z tych dwóch grup cieszy się możliwością korzystania z pełni praw obywatelskich, również w sferze używania i przetwarzania symboli.

Biskupi dalej chronią księży pedofilów

Pytany o przyczyny nękania Podleśnej przez funkcjonariuszy policji, podczas gdy w tego rodzaju sprawach nachodzenie o szóstej rano i zatrzymywanie nie jest obowiązującą zasadą, minister Brudziński tłumaczy: „Działania, które były podejmowane m.in. – wszystko na to wskazuje – przez panią Podleśną oraz dwie towarzyszące jej osoby, polegały na tym, że ten wizerunek (Matki Boskiej) był naklejany m.in. na przenośne toalety, na śmietniki, rozsypywane wokół kościoła. I tego dotyczy sprawa, a nie kreacji artystycznej pani Podleśnej”.

A zatem brygada sześciu policjantów wjechała o świcie do domu kobiety z powodu naklejania plakatów i wlepek w niewłaściwym, zdaniem ministra, miejscu. Pytanie brzmi: dlaczego tak samo liczne brygady nie zatrzymały jeszcze sprzedawców majtek z Matką Boską z Lichenia ani sprzedawców bidonów w kształcie Matki Boskiej z Częstochowy, ani prawicowych ekstremistów w strojach, na których symbole religijne mieszają się z faszystowskimi. Wygląda na to, że jeżeli masz „właściwe” poglądy, to umieszczanie symboli religijnych na przedmiotach, które mogą mieć kontakt z sikami, kupą, seksem bez ślubu i faszyzmem, jest OK.

Gdańsk nie lęka się mówić o mrocznej stronie księdza Jankowskiego

Odmawianie „gorszemu sortowi” prawa do używania symboli i deformowanie ich znaczeń na użytek polityczny wybrzmiało wcześniej w podobny sposób podczas Czarnych Protestów i miesięcznic. Kobiety, które protestując przeciwko wprowadzaniu w Polsce ekstremistycznego, religijnego, barbarzyńskiego prawa antyaborcyjnego, przetworzyły znak Polski Walczącej w Polkę Walczącą, także zostały oskarżone o znieważenie symbolu. Sprawa trafiła do sądu, a sędzia ukarał organizatorkę jednej z demonstracji grzywną, gdyż „nie można znieważać świętości”. Nie muszę dodawać, że symbol Polski Walczącej pojawiający się na ubraniach przedstawicieli skrajnej, faszyzującej prawicy (a nawet na komercyjnie sprzedawanej „patriotycznej pościeli”) nie razi, nie profanuje i nie znieważa (i opinia ostatnich żyjących powstańców warszawskich nie ma tu żadnego znaczenia). Opozycjonistki pokojowo protestujące przeciwko partyjnym miesięcznicom zostały poturbowane po tym, jak prezes Kaczyński wskazał trzymane przez nie białe róże – w chrześcijaństwie symbol uduchowionej miłości i niewinności – jako „symbol nienawiści i głupoty”.

Polki walczące. Są ich tysiące

Nękanie opozycjonistów, a zwłaszcza opozycjonistek, używanie państwowych służb mundurowych do realizacji celów politycznych własnego ugrupowania, przyzwolenie na mowę nienawiści i głęboko nieetyczny, lecz oparty na obopólnych korzyściach związek władzy z Kościołem, to znaki rozpoznawcze rządów PiS. I, nie miejmy co do tego złudzeń, natężenie tego rodzaju działań w miarę zbliżania się wyborów będzie rosło.

– Po co zarekwirowano przedpotopowy dysk wymontowany z komputera co najmniej dziesięć lat temu? Wyraźnie nieużywane od miesięcy, bo skrajnie zakurzone, nie wiadomo skąd wyciągnięte pendrive’y? Czy w końcu absolutnie archaiczne czarne dyskietki? – zastanawia się na Facebooku Elżbieta Podleśna. – Po co? Aby mieć mnie na dłoni całą. Moją przeszłość. Moje zapiski, zdjęcia, myśli, fakty. Może znajdzie się coś pikantnego, obciążającego, wstydliwego. To teraz popatrzymy, co, kiedy i skąd będzie wyciekać. Mój przypadek może być klasycznym case study niszczenia zwykłego człowieka. Może. Jeżeli na to pozwolimy.

No właśnie. Tym, co pozwala partii rządzącej niszczyć polską demokrację i prześladować demokratów, jest milczenie większości społeczeństwa wobec ataków na kolejne ruchy opozycyjne, grupy zawodowe i konkretne osoby. „Solidarność” to słowo, którego nie rozumieją nie tylko obecne władze słynnego związku zawodowego (co wybrzmiało przy strajku nauczycieli) – to termin pozbawiony treści dla większości Polaków. To smutne dziedzictwo turbokapitalistycznej transformacji. Niestety, w obecnej sytuacji wyhodowany przez nieodpowiedzialnych i krótkowzrocznych polityków społeczny egoizm i indyferentyzm zwyczajnie zagrażają naszemu wspólnemu bezpieczeństwu.

A wbrew temu, co twierdzi prezes PiS, rękę na Polskę podnosi nie ten, kto próbuje się bronić przed przemocą ze strony skrajnie uprzywilejowanego Kościoła, dążącego do przekształcenia Polski w państwo wyznaniowe, tylko ten, kto, wykorzystując aparat państwowy i kościelne ambony, nastaje na gwarantowane konstytucyjnie prawa Polek i Polaków.

Namawiam was do aktywnego, publicznego, pozytywnego okazywania solidarności z kolejnymi atakowanymi przez narodowokatolicką „dobrą zmianę” – również dlatego, że tak naprawdę będzie to z waszej strony akt samoobrony. Bo niedemokratyczne państwo wyznaniowe to piekielna perspektywa, nawet dla katolików.

Na początek coś łatwego – podpiszcie dwie ważne petycje:

1. Nasza Demokracja

Ogólnopolska społeczność wspierająca aktywistkę Monikę Niedźwiecką oraz płocką społeczność LGBT+ apeluje do Prezydenta Miasta Płock oraz do Rady Miasta o zajęcie zdecydowanego stanowiska w ich obronie wobec ataków ze strony środowisk skrajnej prawicy i zapewnienie im bezpieczeństwa. Apelujemy również o realne zaangażowanie się Prezydenta oraz Rady Miasta w działania antyprzemocowe ze szczególnym uwzględnieniem polityki antydyskryminacyjnej i edukacji równościowej.

2. Amnesty International

Join us now urging the Polish Minister of Interior to ensure the charges against Elżbieta Podleśna for „offending religious beliefs” are dropped immediately, and that Elżbieta is allowed to carry out her peaceful actions without harassment and reprisals by the authorities.

Bio

Agata Diduszko-Zyglewska

| Publicystka, radna Warszawy
Dziennikarka, animatorka kultury, aktywistka miejska, w 2018 roku wybrana na radną Warszawy. Współautorka dokumentu „Miasto kultury i obywateli. Program rozwoju kultury w Warszawie do roku 2020”; absolwentka Instytutu Anglistyki UW oraz Akademii Praktyk Teatralnych w Gardzienicach; studiowała też w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW oraz Instytucie Sztuki PAN. Przewodnicząca Komisji Kultury i Promocji Miasta Rady Warszawy.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.