Gdyby ktoś zapadł w śpiączkę w 2018 roku i obudził się teraz, miałby zapewne trudności z uwierzeniem, że Ruch 5 Gwiazd (Movimento Cinque Stelle, M5S) zasiada w najbardziej lewicowej frakcji europarlamentarnej, a na poziomie krajowym współtworzy jeden obóz polityczny wraz z socjaldemokratyczną Partią Demokratyczną (PD). Nie uciekając się do tak drastycznych przykładów, wiele osób sporadycznie śledzących włoską politykę ze zdziwieniem może przyjmować informację o tym, że dawni koalicjanci Salviniego znajdują się obecnie na lewicy.
Mowa w końcu o formacji, która stawiała się w kontrze do tradycyjnych sił politycznych, zapowiadając wstrząśnięcie włoską (oraz europejską) sceną polityczną. Takie ambicje sprawiły, że na poziomie międzynarodowym M5S przez kilka lat był sprzymierzony z Nigelem Faragem, a PD w czasach Matteo Renziego przedstawiała populistów jako główne zagrożenie dla Republiki Włoskiej, chociaż było to mocno na wyrost. Politycy centrum świadomie ignorowali pojednawcze gesty wystosowywane czasem przez M5S, podobnie jak progresywną część ich programu – obok żądań reformy instytucjonalnej w duchu demokracji bezpośredniej znajdowały się tam m.in. ambitne postulaty ekologiczne. Pierwsze posunięcia Ruchu 5 Gwiazd po objęciu władzy wydawały się jednak uzasadniać nieufność PD.
Zwycięscy populiści w poszukiwaniu tożsamości
Gdy Ruch 5 Gwiazd wygrał wybory w 2018 roku, zdobywając głosy co trzeciego Włocha, niewiadomą pozostawało, co to będzie oznaczać w praktyce. Wśród deputowanych M5S znajdowali się zarówno ludzie bliscy prawicy, jak i osoby chętnie przywdziewające koszulki z Che Guevarą. Z początku to ci pierwsi mogli być bardziej zadowoleni z objęcia sterów władzy, ponieważ partnerem rządowym została nacjonalistyczna Lega. Jej lider Matteo Salvini objął stanowisko wicepremiera, podczas gdy szefem rządu został mający wizerunek technokraty i formalnie niezwiązany z Ruchem 5 Gwiazd ani niepełniący wcześniej żadnych funkcji publicznych profesor prawa Giuseppe Conte.
Zawiązanie koalicji ze skrajną prawicą okazało się być dla M5S kosztownym błędem. Lega forsowała twardą politykę antymigracyjną i liberalne posunięcia gospodarcze, przyćmiewając partnerów o mniej konkretnym programie. To doprowadziło do masowego odpływu prawicowych wyborców od Ruchu 5 Gwiazd, co z kolei ośmieliło Salviniego, który zerwał koalicję i zażądał przyspieszonych wyborów. W tej sytuacji Conte dokonał zwrotu o 180 stopni i stworzył nowy rząd z udziałem centrolewicowej PD, obierając bardziej socjalny i ekologiczny kurs. Dostosował się w ten sposób do swoich zwolenników, ponieważ po tych zawirowaniach przy partii pozostał głównie elektorat bliższy lewicowym elementom programu populistycznego rządu. M5S zaspokoił ich oczekiwania, wprowadzając m.in. dochód obywatelski dla niezamożnych i prowadząc bardziej interwencjonistyczną politykę gospodarczą. Doradczynią rządu została w tym okresie Mariana Mazzucato.
Ruch 5 Gwiazd wciąż musiał zdefiniować się na nowo przed następnymi wyborami. Wobec osierocenia przez prawicowych wyborców miał przed sobą dwie możliwe ścieżki, reprezentowane przez dwóch głównych liderów partii. Giuseppe Conte chciał uczynić z niego siłę progresywną, opartą przede wszystkim na socjalnych osiągnięciach jego rządów, podczas gdy Luigi Di Maio reprezentował bardziej centrową i jednoznacznie proeuropejską linię, podkreślając konieczność dalszego wspierania powstałego w międzyczasie rządu jedności narodowej z Mario Draghim na czele. W końcu Di Maio odszedł wraz z grupą parlamentarzystów, zakładając efemeryczne ugrupowanie centrowe, podczas gdy Conte zażądał od Draghiego pakietu rozwiązań socjalnych dla zapobiegnięcia rosnącym kosztom życia i zarazem sprzeciwił się zdecydowanie proukraińskiej polityce zagranicznej, co doprowadziło do upadku rządu.
Nie uchroniło to populistów od klęski wyborczej w 2022 roku, ale Conte powstrzymał dalszą dezintegrację ugrupowania, sam zachowując sporą popularność. Gdy opuszczał funkcję premiera, większość Włochów pozytywnie oceniała jego dorobek. Między innymi dlatego jego celem pozostaje ponowne objęcie tej funkcji – przewodzenie dwóm rządom o bardzo różnym profilom każe jednak zapytać, jaka właściwie ideologia przyświeca liderowi M5S.
Oportunistyczny technokrata czy chrześcijański lewicowiec – kim jest Giuseppe Conte?
Pod adresem byłego premiera często padają zarzuty o bycie chorągiewką na wietrze. Jednego dnia rządził ręka w rękę z Legą i wskazywał na Partię Demokratyczną jako uosobienie najgorszych praktyk włoskiej polityki, drugiego dogadywał się z PD, ostrzegając przed zagrożeniem ze strony skrajnej prawicy. Lider M5S nie jest jednak zupełnym kameleonem politycznym. Nawet w czasach współtworzenia rządu ze skrajną prawicą Giuseppe Conte nie pozował na ideologicznego pobratymca Salviniego – mówił o sobie jako o rozczarowanym wyborcy PD, wywodzącym się z tradycji chrześcijańskiej lewicy. W kolejnych latach stopniowo rozwijał swoją wizję progresywizmu, zdradzając kolejne inspiracje, które za nią stoją.
W wydanej parę miesięcy temu autobiografii Una nuova primavera Conte wskazuje różnorodne źródła swojego światopoglądu. Z jednej strony odwołuje się do popularnego lidera komunistów Enrico Berlinguera, z drugiej identyfikuje się jako dawny sympatyk progresywnego skrzydła chrześcijańskiej demokracji. Zdarzyło mu się też zagłosować na Partię Radykalną, która w latach 70. i 80. skutecznie agitowała na rzecz liberalizmu obyczajowego, prowadząc m.in. do legalizacji rozwodów i aborcji. Ta eklektyczna mieszanka zaczyna nabierać sensu, gdy Conte tłumaczy swoje spojrzenie na politykę jako postideologiczne.
Były premier pozostaje wierny oryginalnym wartościom Ruchu 5 Gwiazd w deklaratywnym odrzucaniu podziału lewica-prawica. Zamiast tego oś sporu ma przebiegać między postępowością a konserwatyzmem. Jest w tym bez wątpienia sporo wyrachowania politycznego – taka formuła pozwala Contemu dystansować się od tradycyjnych partii i unikać nierzadko odstraszających etykiet, a jednocześnie przedstawiać swoje ugrupowanie jako stojące po stronie rozwoju i poszerzania praw socjalnych. Obecny program M5S jest wyraźnie zorientowany na redystrybucję, ochronę usług publicznych i demokrację bezpośrednią. Będąc w opozycji zacieśniono współpracę ze związkami zawodowymi, popierając ich kampanię referendalną. Conte zachowuje więc język starego Ruchu 5 Gwiazd, nadając mu coraz bardziej jednoznaczną treść.
Campo largo kontra Meloni
W odróżnieniu od pierwszych lat istnienia Ruchu 5 Gwiazd, obecnie przeciętny wyborca M5S ma bardzo konkretny profil – statystycznie jest to niezamożny mieszkaniec południa, pracownik niższego szczebla lub bezrobotny, raczej młody. Najważniejsze są dla niego kwestie ekonomiczne, mniej go interesują wojny kulturowe i polityka zagraniczna, co skutkuje m.in. niechęcią do wspierania Ukrainy, jeśli odbija się to na jego portfelu. Właśnie pod tę część włoskiego elektoratu jest skrojony aktualny program Ruchu 5 Gwiazd.
Niedawno ogłoszony zestaw dwudziestu kluczowych postulatów, z którymi M5S usiądzie do stołu negocjacyjnego z innymi partiami opozycyjnymi (campo largo, szeroki obóz centrolewicowy), zawiera przede wszystkim obietnice socjalne (inwestycje w zdrowie i edukację, państwowy program mieszkaniowy) oraz propracownicze (płaca minimalna, walka ze śmieciówkami czy skrócenie czasu pracy). Z perspektywy polskiej razi natomiast zapowiedź „pokojowej” polityki zagranicznej, oznaczającej zaprzestanie zbrojenia Ukrainy, co jest nie w smak także większości przyszłych partnerów koalicyjnych M5S. Politycy PD i partii centrowo-liberalnych będą jednak musieli jakoś dogadać się z Conte, jeśli chcą pozbawić władzy prawicę.
Chociaż na poziomie krajowym sondaże dają M5S kilkanaście procent poparcia, to w biednych dzielnicach Neapolu czy Palermo ugrupowanie Giuseppe Contego może liczyć na głosy nawet ponad połowy wyborców. Nikt inny nie zmobilizuje w takim stopniu najbardziej nieuprzywilejowanych Włochów. To czyni Ruch 5 Gwiazd cennym nabytkiem dla centrolewicowej koalicji, która za rok zamierza rzucić wyzwanie rządowi Meloni. Chodzi więc nie tylko o dodanie kolejnych procentów do wspólnego wyniku, ale również dotarcie do wyborców, których centrolewica przez lata coraz słabiej reprezentowała. Mimo komunistycznego rodowodu PD obecnie więcej poparcia partia ma wśród wykształconej klasy średniej z dużych miast, niż u tradycyjnego elektoratu ludowego. Tę lukę łata włączenie do campo largo M5S, którego populizm na przestrzeni lat uzyskał wyraźnie lewicowe zabarwienie i doprowadził do uformowania się spójnej klasowo bazy wyborczej.
Ponieważ prawicowa koalicja rządząca miesza obecnie w prawie wyborczym dla zwiększenia szans Meloni na reelekcję, konieczne może być wyznaczenie przez opozycję wspólnego kandydata na premiera. Chociaż PD ma większe poparcie niż M5S, to w takim scenariuszu faworytem do zdobycia nominacji byłby raczej Giuseppe Conte. Niezależnie od tego, kto ostatecznie stanie na czele opozycji i czy lider M5S dostanie szansę ponownego objęcia funkcji szefa rządu, transformacja jego partii jest już faktem. Ruch, który jeszcze kilka lat temu zawierał sojusz ze skrajną prawicą, dziś reprezentuje przede wszystkim interesy socjalne swoich niezamożnych wyborców i stanowi jeden z filarów włoskiej centrolewicy.










Komentarze
Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!