Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Polacy przyzwyczaili się, że Ukraińcy zbierają truskawki. Ich przedsiębiorczość przyjęli z niedowierzaniem

Polacy są mentalnie bliżsi Ukraińcom niż inne narody w Europie, są szczerzy, ciepli. Nie mam tutaj żadnych obaw o dzień jutrzejszy. Dlatego wybrałam to miejsce do życia i świadomie zapuszczamy tu korzenie – mówi Lena, która na początku pandemii zamieszkała w Hajnówce.

ObserwujObserwujesz
Two people facing each other with blue and yellow face paint, wearing warm coats and a cream knit hat on one side.
Walka

Paulina Siegień: Kiedy przyjechałaś do Polski?

Lena: Przyjechałam w 2020 roku, na trzy miesiące na zasadzie ruchu bezwizowego. Na Ukrainie prowadziłam biznes związany z owocami, ale kiedy kończył się sezon, wyjeżdżałam dorobić za granicę. W 2020 roku zaczęła się pandemia i problem z przekraczaniem granicy i dwie moje wizy, czeska i węgierska, przeterminowały się. Wtedy agentka, z której usług korzystałam, zaproponowała mi Polskę, bo tu można było przyjechać do pracy bez wizy. Wśród ofert pracy, które mi pokazała, była fabryka mebli, tutaj, w Hajnówce. Nie planowałam zostawać dłużej niż te trzy miesiące, ale pandemia ze wszystkimi wynikającymi z niej problemami trwała, a tutaj była praca. Agencja zasugerowała, żebym zrobiła kartę pobytu i została.

Czytaj także Obcy w naszym kraju. Gniew, żal i strach podlaskiego pogranicza Przemysław Sadura, Sylwia Urbańska

To znaczy, że od sześciu lat mieszkasz w Hajnówce? Nie miałaś pokusy, żeby wyjechać do jakiegoś większego miasta, Białegostoku albo Warszawy?

Wcześniej objechałam już całą Polskę, pracowałam w Warszawie i Katowicach. Ale jak przyjechałam do Hajnówki, to szybko poczułam, że tutaj jest mój dom. Rozważaliśmy przez chwilę Amerykę, marzył mi się taki nowojorski rytm życia, ten ruch. Wydawało mi się zawsze, że Polska to dla mnie za mało. Ale jak masz czterdzieści lat, to zaczynasz doceniać stabilność, liczy się zdrowie, spokój.

Dlatego akurat w Hajnówce jest ci tak dobrze?

Nie odczuwam tutaj wypalenia. Otaczająca przyroda pozwala się szybko regenerować. Pochodzę z Krzywego Rogu, to metalurgiczne miasto, gdzie pada pomarańczowy deszcz i biegają pomarańczowe psy. Gdzie trzeba w porę zdjąć pranie ze sznurka, żeby zachowało kolor i zapach prania. Więc kiedy z tym bagażem doświadczeń przyjechałam do Hajnówki, to się po prostu zakochałam. Nieważne, że pracowałam na zmiany, po 12 godzin, w tym nocne. Ale szybko dochodziłam do siebie, bo tu jest dobre powietrze, las, fajni ludzie.

Pamiętam, że jak w pierwszych latach rozmawiałam z moją mama, to mówiłam jej, że ja po prostu nie mogę się naoddychać tutejszym powietrzem, że kiedy otwieram okno, to czuje zapach sosen, lip. Że zimą jest tu czysty, biały śnieg. W Krzywym Rogu huty podgrzewają miasto, więc śniegu zimą nie widzimy. Podoba mi się to, że w Hajnówce dzieci mogą same wracać ze szkoły, bo nikt się nie martwi, że nie dotrą do domu, podoba mi się, że ludzie się tu witają ze sobą, rozmawiają. Tego w Ukrainie już nie ma. Może to doświadczenia ostatnich lat sprawiły, że ludzie nie są już tak ciepli, jak kiedyś.

Czytaj także Na Podlasiu PiS używa bezpieczeństwa do walki politycznej [rozmowa] Paulina Siegień

Kiedyś myślałam jeszcze o Białymstoku, bo jest tam więcej możliwości pracy, są kina, kawiarnie, więcej z takiego wielkomiejskiego życia, które kiedyś mi się marzyło. Ale nie przepadam za tym miastem. Jeździmy tam czasem tylko do galerii handlowych, a jak wracamy do Hajnówki, to zawsze mam takie poczucie ulgi, poczucie, że jestem w domu. Lubię chodzić boso po lesie, lubię jeździć rowerem. Mam to na wyciągnięcie ręki, parę kroków za blokiem, w którym mieszkamy, zaczyna się Puszcza Białowieska.

Czy etniczne zróżnicowanie Hajnówki ma dla ciebie znaczenie?

Na początku nie zwracałam na to większej uwagi, ale przyznaję, że odkąd tu przyjechałam, nie odczuwałam bariery językowej. Jestem rosyjskojęzyczna, ale znam ukraiński, bo to język, którego się uczyłam, w którym studiowałam. To pomaga mi rozumieć miejscową gwarę. Kiedy poszłam do pracy w Forte, mówiłam po rosyjsku i wszyscy mnie rozumieli, nawet zaczęłam się zastanawiać, jak ja się nauczę polskiego w takim razie. Teraz to bardzo doceniam, zwłaszcza na tle wiadomości z innych części Polski, tego, że ludzie boją się rozmawiać na ulicy w swoim języku. A to najgorsze co może być, wstydzić się tego, kim się jest.

Niedawno mój znajomy przejeżdżał przez Polskę, miał tu jeden nocleg. Kiedy poszedł kupić rano kawę, ktoś go zaczepił i zwrócił uwagę, że powinien mówić po polsku. Odparł, że nie wiedział, że jako turysta musi znać płynnie polski, żeby kupić kawę w Żabce. Tutaj tego nie ma, idę ulicą, mówię po rosyjsku i nikt się tym nie przejmuje. Czasem zastanawiam się nawet, czy nie byłoby ciężej w Ukrainie, choć rozumiem, że ludzie, którzy są tam, mają prawo do negatywnych odczuć, kiedy słyszą język, który kojarzy im się z krzywdą, jakiej zaznali.

Założyłaś tu rodzinę…

Parę miesięcy po przyjeździe poznałam mojego męża, który tak jak ja przyjechał z Ukrainy do pracy w tej samej fabryce. Mieszkał piętro niżej. Kiedy się zapoznaliśmy, to sprawy potoczyły się szybko. Wzięliśmy ślub, urodziła nam się córka, a niedawno kupiliśmy mieszkanie.

Kiepskie warunki pracy czy trudności z kupnem mieszkania to dla wielu Polek i Polaków z naszego pokolenia przeszkoda w posiadaniu dzieci.

Jedyna trudność z kupnem mieszkania polegała na tym, że musieliśmy otrzymać dodatkową zgodę od MSWiA, byliśmy sprawdzani przez Straż Graniczną, bo Hajnówka leży w strefie nadgranicznej. Obywatele Ukrainy poza takimi wyjątkami jak tutaj mogą swobodnie kupować nieruchomości w Polsce. Nam zależało na tym, żeby zostać w Hajnówce, więc postanowiliśmy przejść przez tę procedurę. A jeśli chodzi o pracę, to też musieliśmy wziąć pod uwagę wymagania banku. Dlatego z wyprzedzeniem przeszliśmy z umów z agencją, które były korzystniejsze finansowo, na umowy o pracę bezpośrednio z fabryką.

Tyle że pracujecie z mężem w fabryce, która niedawno postanowiła zmienić profil działalności i sprzedała hajnowskie zakłady innej firmie, która nie zamierza tu prowadzić produkcji. Kilkaset osób z Hajnówki i okolic straciło pracę.

Ja pracuję w dziale, który produkuje drobne części do mebli dla wszystkich innych zakładów firmy. To wszystkie te rączki, nóżki, okucia itp. Przez tych kilka lat awansowałam z prostego robotnika na operatorkę maszyn. Zajmowałam się ich programowaniem, kontrolowałam jakość i kompletność produkcji, miałam nawet pomocnika.

Mąż pracuje jako operator wózka widłowego, pakuje, rozładowuje, przyjmuje towar. W tej chwili jest na urlopie tacierzyńskim [9 tygodni w ramach urlopu rodzicielskiego, które nie przechodzi na drugiego rodzica – red.] Spodziewamy się kolejnych dzieci i chociaż mój dział ze względu na specyfikę został zachowany, to nie jestem pewna, że po kolejnym urlopie macierzyńskim jako matka trójki dzieci będę jeszcze miała pracę. Nie ukrywam, że mam w związku z tym obawy. Ponieważ nie mamy paszportów ani karty rezydenta, nasze karty pobytu są przywiązane do zatrudnienia. To może być trudne przy trojgu małych dzieci. Dlatego do kupna mieszkania podchodziliśmy bardzo ostrożnie.

Co masz na myśli?

Mam wykształcenie ekonomiczne i wszystko dobrze przeliczyłam. Założyłam górną granicę cenową, do której rata kredytu hipotecznego będzie odpowiadać czynszowi za najem. W ten sposób nie zmienił się nasz poziom życia, niczego nie odbieramy dziecku. Przy wyborze mieszkania brałam też pod uwagę inne kwestie. Żebyśmy w razie jakiejś sytuacji kryzysowej, gdybyśmy stracili pracę albo trzeba było stąd wyjechać, byli w stanie opłacać ratę i nie stracili tego mieszkania. A jeśli je stracimy, to żeby to nie była wielka strata. Wojna nauczyła nas, Ukraińców, że to, że masz dzień dzisiejszy nie znaczy, że będziesz też mieć jutrzejszy.

Czy możesz liczyć tutaj na wsparcie, na przykład po porodzie? Czy może ktoś z rodziny twojej lub męża będzie mógł przyjechać do was i ci pomagać w tym okresie?

Z rodziną męża nie mamy najlepszych relacji, a moja mama nie będzie mogła przyjechać, bo opiekuje się moim tatą, który niedawno miał udar. Do tego zamyka się teraz żłobek, do którego chodzi nasza córka, więc będziemy musieli zapisać ją do innego, a to oznacza nową adaptację. Ale mąż weźmie urlop, jest specjalny urlop dla mężczyzny. W Ukrainie dla ojców nie ma takich rozwiązań. Do tego dochodzi opieka położnej. To są naprawdę bardzo dobre warunki do decyzji o dziecku.

Muszę przyznać, że jestem pełna podziwu, bo wielu moich znajomych, mimo lepszych warunków – bo na przykład mają tu rodzinę, która będzie ich wspierać – boi się decyzji o powiększeniu rodziny.

Mam teraz czterdzieści lat i widziałam w życiu dużo dobrego i złego. Jeździłam po Europie, pracowałam fizycznie i na stanowiskach kierowniczych, prowadziłam swój biznes. Wiem, co to znaczy mieć chleb i co to znaczy go nie mieć, wiem, co to przyjaźń i co to rodzina. Tak naprawdę jesteśmy w życiu sami. Kto stracił wszystko, ten już się nie boi niczego stracić. A bać się śmierci, to to samo, co nie żyć w ogóle. To jest chyba kwestia mentalności, charakteru, podejścia do życia.

Czytaj także Trzeba rozminować granicę Wojciech Siegień

Dla mnie najważniejsze jest to, że znalazłam swojego człowieka. Mój mąż jest szczery i otwarty, robi to, co mówi, wiem, że mogę na nim polegać. Przez czterdzieści lat swojego życia nie chciałam ani wychodzić za mąż, ani mieć dzieci, ani emigrować. Dobrze mi się żyło na Ukrainie, miałam swój biznes, dobrze mi się powodziło. Pandemia to zmieniła, musiałam znaleźć dla siebie coś innego i tak trafiłam tutaj, do Hajnówki. Kiedy zostałam mamą po raz pierwszy, zrozumiałam, że jeśli ty, twoje dzieci, twój mąż jesteście zdrowi, to nie ma znaczenia, jaki jest kurs dolara, jaka jest inflacja. Naprawdę nie wiem, tutaj, w polskim kontekście, czego ludziom brakuje, że boją się mieć dzieci, zakładać rodziny, otwierać biznesy. Tutaj są bardzo dobre warunki.

A Tobie czego brakuje?

Mnie nic nie brakuje, ale jak patrzę na Hajnówkę, to chciałabym, żeby się rozwijała. Do Białowieży przyjeżdża dużo turystów, także z zagranicy, z Niemiec, Holandii, Szwajcarii, Anglii. W Hajnówce też są perspektywy dla rozwoju biznesów związanych z turystyką, tym się powinna zająć gmina.

Deklaratywnie tak jest, w praktyce nie idzie…

Zauważyłam, że ludzie są tu bardzo zachowawczy. Chodzę do kosmetyczki, która zapytała mnie kiedyś: „Lena, jak to jest? Pracuję od dziesięciu lat, przyjmuję w domu klientki, po 3 dziennie. A te wasze Ukrainki przyjeżdżają bez niczego i po roku już mają salon, zatrudniają ludzi”. Więc jej powiedziałam, że to nie kwestia zasobów, pieniędzy. To kwestia tego, czy masz wizję i gotowość do ryzyka. Na tym polega biznes. Nie trzeba być bogatym, ale trzeba mieć pomysł i odwagę, by wziąć na siebie ryzyko. Jeśli robisz coś i ci to wychodzi, to zastanawiasz się, jak to robić lepiej i jak więcej na tym zarabiać, jak zwiększać skalę. To zresztą dotyczy wszystkich dziedzin życia. Musisz się rozwijać, inaczej nie ma cię jako osoby. W życiu, w pracy musi być dynamika. A tutaj zauważam często podejście, że robisz coś drobnego i się tym zadowalasz, chcesz na tym dojechać do emerytury, nie zastanawiasz się, jak się rozwijać.

Czytaj także Mieszkańcy terenów przygranicznych na Podlasiu muszą się liczyć z wysiedleniami [rozmowa] Paulina Siegień

Czasem to na tym tle rodzą się tarcia między Polakami i Ukraińcami, bo zwłaszcza w 2022 przyjechało dużo ludzi z doświadczeniem biznesowym, a warunki działalności w Polsce są bardzo korzystne z ukraińskiej perspektywy. Więc szybko się tu rozwijają, a Polacy przyzwyczajeni do migracji zarobkowej, do tych umownych Ukraińców do zbierania truskawek, obserwowali ten rozwój ukraińskich biznesów z niedowierzaniem. A Ukraińcy się nie boją się ryzyka, bo na tym etapie naprawdę nie mają się już czego bać.

Planujesz założyć swój biznes?

Może że za parę lat znajdę tu dla siebie jakiś pomysł i pójdę w tym kierunku. Chętnie prowadziłabym na przykład outlet z odzieżą, w tym używaną, ale dobrej jakości. Ale w tej chwili moim priorytetem są dzieci. Kiedy rozkręcasz biznes, to musisz się w temu oddać w stu procentach, to zarwane noce, naprawdę ciężka praca. Dlatego na razie nie chcę żadnego biznesu, póki dzieci będą małe, raczej będę szukała pracy zdalnej.

Czytaj także Gdy państwo łamie elementarne prawa człowieka, nie chce mieć świadków [rozmowa] Paulina Siegień

Coraz częściej słyszę od znajomych Ukraińców, że rozważają wyprowadzkę z Polski. Nie tylko ze względu na nastroje, także ze względu na większe zarobki na Zachodzie.

Powiedzmy sobie szczerze. Jeśli porównać Polskę z innymi państwami europejskimi, to wszystko to, na co narzekamy tutaj na co dzień, to i tak ogromny komfort. Na przykład biurokracja, która na tle np. Niemiec jest wspaniała. Co z tego, że pojadę gdzie indziej, nie wiem, do Szwecji, do tych Niemiec i tam będę mieć lepsze zarobki? W Polsce mamy relatywnie niskie podatki, łatwy dostęp do rynku pracy, możesz pracować, możesz prowadzić biznes. Jest urlop macierzyński i dla specjalne urlopy dla ojca, jest publiczna opieka medyczna. Przez 6 lat, jak tu mieszkamy, nigdy nie czułam się biedna. Nie patrzę na ceny w sklepie, kupuję co lubię. Nie kupujemy może jakichś ekstrawaganckich rzeczy, ani jedzenia, nie chodzimy codziennie do restauracji, ale na wszystko, co potrzebne mi i mojemu dziecku mnie tutaj stać, stać mnie na wyjazd na wakacje. Nie zwracam uwagi na ceny benzyny, bo i tak muszę ją tankować, a samochody i koszty ich utrzymania w Polsce są stosunkowo niskie.

W Polsce jest czysto, miasta są zadbane, jest niska przestępczość.  Na tle innych państw Europy, nawet z tymi nastrojami antymigranckimi i antyukraińskimi, które nakręcają opłaceni rosyjscy trolle, uważam, że plusów życia w Polsce jest więcej niż minusów. Może tu, gdzie mieszkamy, nie ma tego dynamicznego rozwoju, o którym rozmawiałyśmy, ale jest cicho, spokojnie, bezpiecznie. Polacy są mentalnie bliżsi Ukraińcom niż inne narody w Europie, są szczerzy, ciepli. Nie mam tutaj żadnych obaw o jutro. Nie boję się, że będę miała dzieci i nie będę miała pracy, bo to są trudności do pokonania, pracę w końcu znajdę. Dlatego wybrałam to miejsce do życia, świadomie zapuszczamy tu korzenie. Nie rozważam wyjazdu ani przeprowadzki w inne miejsce. Tutaj po prostu cieszę się życiem.  

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x