Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Rosja porzuciła Armenię, a teraz chce ją odzyskać. W niedzielę wybory

Po utracie Górskiego Karabachu Armenia próbuje poluzować zależność od Rosji i ułożyć relacje z Azerbejdżanem oraz Turcją. Przed niedzielnymi wyborami Kreml sięga po naciski gospodarcze, dezinformację i groźby.

ObserwujObserwujesz
Bold collage featuring a bottle of Ararat Armenian brandy beside a basket of vegetables and bright red roses against a yellow brick wall.
Kontekst

🇦🇲 W niedzielę 7 czerwca w Armenii odbędą się wybory parlamentarne. Rządząca Umowa Społeczna premiera Nikola Paszyniana prowadzi w sondażach, ale duża część elektoratu pozostaje niezdecydowana.

⛽ Przed wyborami Rosja ograniczyła import części armeńskich produktów i zagroziła utratą preferencyjnych dostaw surowców. Kreml krytykuje Erywań za zbliżenie z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi.

🏔️ Stosunki Armenii z Rosją pogorszyły się po przejęciu Górskiego Karabachu przez Azerbejdżan w 2023 roku. Niemal cała ormiańska ludność regionu uciekła wówczas do Armenii.

Walka
Serce

2

W 2028 roku minie równo 200 lat od podpisania traktatu turkmanczajskiego, w wyniku którego znaczna część dzisiejszej Armenii stała się częścią Imperium Rosyjskiego. A już za niecały tydzień w kraju odbędą się wybory parlamentarne, od których zależy, czy obchody tego historycznego wydarzenia będą bardzo huczne, czy raczej skromne.

Rosja nie obroniła Arcachu

Nabożny stosunek Ormian do swojego protektora i sojusznika uległ w ostatnich latach erozji. Rosja nie zrobiła bowiem tej jednej jedynej rzeczy, której Ormianie od niej oczekiwali – nie wystąpiła jako gwarant bezpieczeństwa Ormian zamieszkujących sporne terytorium Górskiego Karabachu i nie obroniła „Arcachu”, jak nazywają go Ormianie, przed atakiem Azerbejdżanu.

Koniec nieuznawanej republiki, która znajdowała się w centrum armeńskiej polityki, i exodus Ormian z Karabachu sprawiły, że władze w Erywaniu znalazły się w zupełnie nowej rzeczywistości i musiały zacząć się z nią układać.

Ostatnie lata, mimo traumy, którą w społeczeństwie Armenii wywołała przegrana wojna z Azerbejdżanem, oraz lęków o eskalację, przebiegły pod znakiem wyboistego procesu pokojowego z Azerbejdżanem i budowania nowych sojuszy. I choć wcale nie jest tak, że Nikol Paszynian postanowił zantagonizować Rosję i iść na zwarcie z Putinem, to Kreml, w swoim manicheistycznym poglądzie na świat, który dzieli się na sojuszników i wrogów, traktuje armeńską współpracę z państwami UE i Stanami Zjednoczonymi jako srogi afront.

Kreml przypomina, kto dostarcza Armenii gaz

W 2020 roku Moskwa wysłała do Karabachu siły pokojowe, ale w 2023 roku nie zapobiegła ostatecznemu zajęciu spornej republiki przez Azerbejdżan. W 2026 roku, w przeddzień wyborów parlamentarnych, uruchamia cały arsenał środków, które testowała już w Gruzji i Mołdawii. Propaganda, dezinformacja, fejkniusy, kupowanie głosów, sponsorowani przez Rosję kandydaci, szantaż gospodarczy i straszenie wojną, która miałaby wybuchnąć, jeśli wygra Paszynian.

Armenia jest niewielka, wciąż biedna (gospodarczo uzależniona od Rosji, która parę tygodni przed wyborami wstrzymała import owoców, warzyw, kwiatów i brandy, jednocześnie grożąc odcięciem dostaw gazu ziemnego) i położona w taki sposób – między swoimi historycznymi wrogami, Azerbejdżanem i Turcją – że nikomu na Kremlu chyba nie przychodziło do głowy, że mogłaby chcieć się wybić na pełną niezależność i prowadzić politykę, w której nie pyta Moskwy o zdanie.

Jednak po wojnach 2020 i 2023 roku, kiedy Rosja Armenię porzuciła, Erywań stara się dywersyfikować partnerstwa i sojusze, szukając porozumienia z sąsiadami. Ukoronowaniem dyplomatycznym wysiłków był majowy szczyt Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Erywaniu, na który przyjechali m.in. Emmanuel Macron, Giorgia Meloni i… Wołodymyr Zełenski.

Czytaj także Pieniążek: Armenia i Górski Karabach chciały toczyć XX-wieczną wojnę, a Azerbejdżan przyszedł z XXI-wieczną Stasia Budzisz

Moskwie trudno to przełknąć. Parę dni temu, podczas wizyty w Kazachstanie, Putin razem z innymi liderami państw należących do Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG) apelowali do władz w Erywaniu, by się zdecydowały, bo nie można być jednocześnie w EUG i UE. Putin dorzucił od siebie, że to właśnie europejskie aspiracje doprowadziły do wojny w Ukrainie.

Czy Armenia podda się tym naciskom i gigantycznej operacji wpływu, która toczy się przed wyborami parlamentarnymi, wyznaczonymi na niedzielę 7 czerwca? Rosyjska ostentacja we wspieraniu przedstawicieli skompromitowanego reżimu, jak Robert Koczarian, czy oligarchów z interesami w Rosji, jak Samwel Karapetian, raczej ułatwia niż utrudnia Paszynianowi prowadzenie kampanii.

Czytaj także Jak Mołdawia stała się poligonem rosyjskich wpływów Paweł Jędral

Swoją drogą to ciekawe, że Rosja, której przypisywano przez lata niewiarygodne wręcz zdolności w dziedzinie politechnologii, czyli zarządzania społeczeństwem poprzez różne manipulacyjne narzędzia, często nie potrafi przełożyć ich na kontekst innych rzeczywistości politycznych, w których kształtowaniu chciałaby odgrywać kluczową rolę. W Mołdawii głównym prorosyjskim aktorem jest ścigany listem gończym za kradzież na gigantyczną skalę były oligarcha Ilon Szor, w Armenii Kreml również stawia na kandydatów ze skorumpowanych układów biznesowo-politycznych. W sumie trudno, by takie państwo jak Rosja było w stanie wykreować partie i kandydatów o obywatelskim i prospołecznym charakterze. Dziw tylko bierze, że ta rosyjska strategia tak dobrze zadziałała w Gruzji.

Czy Armenia może istnieć bez Karabachu?

To wszystko nie znaczy, że społeczeństwo armeńskie nie ma do obecnego premiera wielu pytań i pretensji. Największa batalia rozgrywa się na polu tożsamości. Czy Armenia może istnieć bez Arcachu i czy może przyjąć porozumienie pokojowe z Azerbejdżanem, oznaczające również normalizację relacji z Turcją, skoro wszystkie te kwestie znajdowały się w centrum historycznej i politycznej świadomości armeńskich obywateli i obywatelek i ormiańskiej diaspory? Czy da się tak po prostu porzucić ten bagaż i pójść w stronę postulowanej przez Paszyniana nowej Armenii? Ormianie mają mieszane uczucia, ale na razie to Umowa Społeczna, czyli partia Paszyniana, ma największe szanse na zwycięstwo.

Czy Paszynianowi uda się wygrać wybory i doprowadzić do końca transformację Armenii? Przekonamy się już w niedzielę.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x