Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

O komiksie i aktywizmie z Marianną Schreiber polskiej lewicy

Dokładnie w 1992 roku był ten szumnie zapowiedziany koniec historii i wtedy się urodziłam. Okazało się, że, ku zaskoczeniu wielu, historia jednak się jeszcze potoczyła – mówi autorka komiksu „Okruchy. Dojrzewanie w postkomunistycznej Polsce”.

Female streamer with pink cat-ear headset reading a black-and-white comic book into a microphone in a dimly lit room with purple backlighting and a pink gaming chair behind her. Rozmowa
Kontekst
🎨 Kasia Babis, rysowniczka, ilustratorka i streamerka, wydała debiutancki komiks autobiograficzny, który wcześniej pojawił się na rynku amerykańskim i francuskim.

🗣️ W rozmowie autorka wyjaśnia, skąd wzięły się spekulacje na temat „cosplayu klasy ludowej” i odpowiada na zarzuty „tłumaczenia Polski”.

Walka

Aleksandra Kasprzak: Czy jemeńscy piraci płacą Ci za tworzenie komiksów szkalujących Polskę, w których pałujesz górników?

Kasia Babis: Chciałabym, ale trochę szkoda byłoby mi brać od nich pieniądze, to chyba najbiedniejszy kraj na świecie. Miałam powiedzieć, że dla nich zrobiłabym komiks za darmo, ale jeszcze ktoś weźmie to na poważnie i zostanę okrzyknięta terrorystką jak Hasan Piker.

Czytaj także Czarna dziura dojrzewania Tomasz Pstrągowski

Pytam o to, bo mam wrażenie, że mniej więcej tego typu zarzuty pojawiały się na temat twojego komiksu na X, jeszcze przed premierą. Teraz Okruchy są już dostępne po polsku. Czy użytkownicy X radzą sobie z materiałem źródłowym? 

W końcu jest się do czego odnieść i to chyba psuje zabawę. Nie było zarzutu wprost, że szkaluję Polskę za pieniądze Amerykanów, ale to byłoby ciekawe i ironiczne, bo wcześniej to Amerykanie płacili mi za szkalowanie Amerykanów w satyrycznych komiksach o polityce dla portalu The Nib”.

Po zapowiedzi komiksu podniosły się głosy kwestionujące to, czy ja mogę cokolwiek wiedzieć o czasach postkomunistycznych. Podtytuł amerykańskiego wydania brzmi: Coming of Age in Post-Soviet Poland. To wzbudziło dyskusję na temat tego, co to znaczy „post-soviet”, bo przecież Polska nie była częścią ZSRR, więc jak można określać ją postsowiecką? Rozmawiałam o tym z amerykańskim wydawcą i ustaliliśmy, że zaufamy czytelnikom, którzy raczej wiedzą, że Polska nie była częścią ZSRR. Ja opisuję ten komiks jako opowieść o dojrzewaniu w Polsce po transformacji, ale nawet to okazało się zbyt kontrowersyjne, ponieważ transformacja była przecież w 1989 roku, a ja się urodziłam w 1992, czyli już po.

No tak, transformacja wydarzyła się i zniknęła. Dalej nic się nie działo.

Tak, historia się skończyła. To śmieszne, bo trochę o tym jest też ten komiks. Dokładnie w 1992 roku był ten szumnie zapowiedziany koniec historii i wtedy się urodziłam. Okazało się, że, ku zaskoczeniu wielu, historia jednak się jeszcze potoczyła.

Część ludzi wzięła sobie do serca fakt, że stworzyłaś komiks autobiograficzny i skonfrontowała cię z absurdalnymi zarzutami. Nawet o to, że nie jesteś prawdziwą blokerką, bo mieszkałaś w domu jednorodzinnym. Zastanawiam się, czy ta potrzeba rozliczenia cię wynika z twojej internetowej działalności jako streamerki i komentatorki? Czy to przez klątwy rzucone na Sławomira Mentzena?

Czasem po prostu ktoś staje się awatarem wszystkiego, co nas denerwuje w innych ludziach. Ja jestem feministką i krytykuje środowisko red pilli, więc automatycznie dla części mężczyzn jestem kolejnym wcieleniem koleżanek, które dokuczały im w szkole. Moja twórczość polega na wygłaszaniu opinii zdecydowanym albo nawet złośliwym tonem, więc jestem przygotowana na to, że będę denerwować ludzi.

Czytaj także Dziadersi polskiej fantastyki Kasia Babis

A co do bloków – faktycznie na okładce jestem w oknie blokowiska, co stało się przyczyną spekulacji, że robię cosplay blokersa, a przecież jestem dziewczyną z dobrego domu. To faktycznie był dobry dom, ale czy bogaty? Doszło do tego, że zaczęłam czytać o sobie w internecie, że jestem córką prawników. To trochę mnie zaskoczyło, bo jestem córką hydraulika i pielęgniarki. Ale jeśli ktoś widzi mnie na co dzień jako streamerkę w różowych słuchawkach z kocimi uszkami, to wyobraża mnie sobie jako wroga klasowego – kogoś, kto niesłusznie się wzbogacił, jest oderwany od rzeczywistości i nie wie, co to praca. Oczywiście nie robię tu cosplayu klasy ludowej. Transformacja dotknęła różne rodziny na różne sposoby i pogłębiła podziały – o tym jest mój komiks.

Zatrzymajmy się na gatunku. Od razy przyszły mi na myśl Persepolis Marjane Satrapi i Kroniki ze Stambułu Ersina Karabuluta. Czy świadomie wkroczyłaś w tradycję opowiadania polityki kraju poprzez swoją prywatną historię?

To faktycznie popularna konwencja w komiksach, ale Okruchy początkowo miały być opowieścią o Polsce ze zmyślonymi bohaterami. Do połączenia historii z elementami mojej biografii namówił mnie agent, który dobrze zna rynek literackich komiksów amerykańskich. Sama lubię tego typu opowieści, bo najlepiej pokazują, że polityka to coś, co ma bezpośredni wpływ na nasze życie.

Czytaj także „To był jej dom” [KOMIKS] Kasia Babis

Za to część komentatorów, tym razem po przeczytaniu komiksu, zarzuca ci, że komiks jest zbyt oczywisty dla polskiego odbiorcy. Że każdy wie już wszystko o papieżu, Smoleńsku, Jolancie Brzeskiej i aborcji. To zrozumiałe – pisałaś go z myślą o amerykańskim czytelniku. Czuć to szczególnie, gdy porównujesz Jana Pawła II do World Trade Center, papież i dwie wieże znajdują się nawet w obrębie jednego mema. Czy gdybyś pisała od początku z myślą o polskim czytelniku, skorzystałabyś z innych wątków?

Tak, wtedy napisałabym to inaczej. Od początku tworzyłam na rynek amerykański, bo miałam tam wydawców. Potem komiks ukazał się na rynku francuskim i dopiero teraz na polskim. Na pewno jest w nim dużo „tłumaczenia Polski” i niektórym może wydawać się to łopatologiczne, ale mam nadzieję, że czytelnicy odbiorą to jako dodatkowy urok komiksu – można zobaczyć, jak zdecydowałam się opowiedzieć Amerykanom o Polakach.

Zależało mi, by opowiedzieć też o aktywizmie. Nie tylko moim, nie traktuję komiksu jako rozliczenia z przeszłością, to raczej zbiór refleksji o tym, że tam gdzie zbiera się dużo młodych ludzi z ogromną pasją, pojawia się też dużo intensywnych emocji, czasem negatywnych. I to wzmaga dramy, relacje są bardzo intensywne. 

Czyli historia mogłaby być podobna, gdybyś narysowała komiks o evil Kasi Babis, prawicowej aktywistce?

Evil Kasia Babis na prawicy już istnieje i nazywa się Marianna Schreiber.

Odpryski burz i emocji od prawicowych aktywistów dochodzą do nas w postaci jakiś skandalicznych romansów i trójkątów miłosnych, ale myślę, że może być ich mniej niż na lewicy. Może jestem nieuczciwa, ale w mojej ocenie Konfederaci nie są aż tak pełni pasji jak młodzi lewacy, którzy wierzą, że czynią dobro na świecie. Podejście liberalne na zasadzie: „Każdy jest kowalem swojego losu i jesteśmy w dżungli, więc przetrwa najsilniejszy” raczej nie rodzi takich postaw.

Opowiedz o recepcji komiksu w USA, Francji i w Polsce.

Oczekiwania Polaków bywają wysokie, rozumiem ich, bo na amerykańskim rynku nie wychodzi za wiele polskich komiksów. Jeśli ktoś ma reprezentować polskich twórców komiksowych na zagranicznym rynku, to ci twórcy chcą, żeby ta osoba była najlepsza. 

Czytaj także Show o Polsce i reality mimo woli Kasia Babis

We Francji jest entuzjastycznie, wyłącznie pozytywne recenzje. Za to ze strony Amerykanów dochodzą do mnie głosy, że ta historia jest zbyt zawiła i zbyt obca; że ciężko za nią nadążyć. Inni wspominają, że nie mieli pojęcia, że USA ma z Polską tyle politycznych punktów stycznych – zamieszania z Trybunałem Konstytucyjnym i Sądem Najwyższym, odwrócenie Roe v. Wade w kwestii prawa aborcyjnego.

To nie jest początek twojej historii polityczno-komiksiarskiej. W 2019 roku ilustrowałaś komiks o Ryszardzie Kaczorowskim (Ostatni Prezydent. Gawęda o Ryszardzie Kaczorowski). Czy polityczne wątki szczególnie cię interesują, czy po prostu lubisz robić fanarty prezydentów?

Myślę, że komiks jest świetnym medium dla takich historii. Nie bez powodu komiksy satyryczne są tak popularną formą krytyki politycznej. To skuteczne narzędzie do opisywania rzeczywistości i powolnego jej zmieniania, a przynajmniej do przekonania ludzi do jakiejś wizji rzeczywistości.

Czytaj także Nikt nas nie uczył, że kobieta może i powinna czuć się bezpieczna Olga Wróbel

Czy zdarzało się, że rysowałaś coś politycznego na zlecenie i twojemu zleceniodawcy się to nie spodobało?

W Ameryce nie, ale jeżeli chodzi o polską twórczość, to musiałam kiedyś usunąć z komiksu o sufrażystkach Różę Luksemburg. Wydawcy nie spodobało się dołączenie jej do sylwetek wielkich postaci kobiecych w Polsce. Wolał odpuścić sobie komunistkę.

Jakie są twoje dalsze plany i czy obejmują wielkie skrzydlate koty? Opowiedz coś więcej o projekcie.

Współtworzę historię o kotach z pisarką Katie Schenkel. To komiks dla dzieci, ale chcemy tam przemycić więcej bieżących amerykańskich wątków politycznych i aktywistycznych.

A który polityk/polityczka najlepiej by wyglądałx w kocich uszkach?

Mamy dowód tylko na jednego z nich, więc póki co w rankingu walkowerem wygrywa Adrian Zandberg.    

**

Kasia Babis – polska rysowniczka, ilustratorka i aktywistka polityczna, którą w internecie śledzą setki tysięcy osób. Jej viralowe komiksy w zwięzły sposób punktują problemy społeczne – od rasizmu po molestowanie uliczne – z wyraźnie feministycznej perspektywy.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x