Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Gdy Telewizja Republika zaczyna nam prowadzić politykę zagraniczną

Sprawa „ewakuacji” Zbigniewa Ziobry nie jest wyjątkiem, a ambicje Sakiewicza i jego środowiska są problemem dla obu stron polskiego duopolu politycznego.

ObserwujObserwujesz
Dziennikarze Republiki podczas konferencji CPAC w Jasionce i poszukiwany listem gończym Zbigniew Ziobro
Cyrk

1

Wbrew nadziejom jakiejś połowy politycznie aktywnych Polaków, Zbigniew Ziobro z Budapesztu trafił nie do polskiego aresztu, ale do Stanów Zjednoczonych. Nie bardzo wiadomo, jak się tam właściwie dostał – jak ustaliła „Gazeta Wyborcza”, systemy informatyczne nie zarejestrowały, by opuścił sferę Schengen. Pojawiają się więc spekulacje, że mógł zostać wywieziony nielegalnie do Serbii – może z pomocą węgierskich służb, zanim kontrolę nad nimi przejął nowy rząd – i stamtąd polecieć za ocean.

Czytaj także Czy tylko prawica może zatrzymać prawicowy populizm? Jakub Majmurek

Były minister sprawiedliwości ewakuujący się z Unii Europejskiej jak bohater drugorzędnego filmu szpiegowskiego winduje polską politykę na nowe poziomy groteski. Ucieczka Ziobry ośmiesza zarówno byłego lidera Suwerennej Polski, jak i stronę rządową, która od prawie trzech lat nie jest go w stanie pociągnąć do odpowiedzialności. Jednocześnie cała sprawa ma nie tylko komiczny wymiar. Ziobro w Stanach może stać się problemem w naszych relacjach z administracją Trumpa, przenosząc wewnętrzny polityczny spór na transatlantycki poziom.

Dyplomacja Sakiewicza

Dlatego też politycy PiS, którzy pomagali Ziobrze w wyjeździe do Stanów i lobbowali na jego rzecz w Białym Domu – media piszą między innymi o Adamie Bielanie – zasługują na najwyższe potępienie. Takie zachowanie sprzeczne jest z polską racją stanu. Co jednak w całej sprawie najciekawsze, wśród graczy, mających odegrać istotną rolę w skutecznym ewakuowaniu Ziobry za ocean, wymienia się nie tylko polityków, ale także Tomasza Sakiewicza i jego telewizję Republika.

Ziobro właśnie tej stacji udzielił swojego pierwszego wywiadu na amerykańskim „wygnaniu”. Jak można rozumieć, w Stanach ma on pełnić rolę korespondenta i nieformalnego komentatora Republiki. Jak spekuluje Business Insider, być może Ziobro będzie nie tylko nagrywał korespondencje z Nowego Jorku czy z Waszyngtonu, ale też pomagał w rozwijaniu amerykańskich projektów Sakiewicza. Za oceanem działa bowiem TV Republika Foundation, zbierająca datki od mieszkańców USA na „niezależne media” w Polsce. W grudniu zeszłego roku „Financial Times” donosił, że Republika planuje otwarcie anglojęzycznego kanału informacyjnego przy wsparciu „inwestorów bliskich ruchowi MAGA”.

Podjęcie pracy jako korespondent Republiki, jak wynika z ustaleń Onetu, mogło umożliwić Ziobrze uzyskanie dziennikarskiej wizy, dzięki której wjechał na terytorium kraju. W związku z tym prokuratura ma przesłuchać Sakiewicza jako świadka – by ustalić, czy nie pomagał Ziobrze uniknąć odpowiedzialności karnej – a Republika już zwołała demonstrację w obronie swojego szefa. Dominika Wielowieyska w „Gazecie Wyborczej” pisze wręcz, że Republika „załatwiała”, wykorzystując swoje kontakty w ruchu MAGA, wizę dla Ziobry w administracji Trumpa.

Gdyby faktycznie Republika była jedną z sił, która „wylobbowała” Ziobrze wjazd do Stanów, to tylko z drobną publicystyczną przesadą można by powiedzieć, że choć konstytucja wskazuje, że państwo na zewnątrz reprezentuje prezydent, politykę zagraniczną prowadzi rząd, to w praktyce współkształtuje ją dziś też telewizja Sakiewicza – przynajmniej jeśli chodzi o relacje z Waszyngtonem Trumpa.

Most do MAGA

Sprawa Ziobry nie jest tu zresztą wyjątkiem. Republika od dawna konsekwentnie budowała sobie kontakty w środowisku MAGA. I w momencie, gdy Trump wrócił do Białego Domu, kontakty te zyskały najwyższe polityczne znaczenie, pozwalające prowadzić środowisku Sakiewicza grę na najwyższym państwowym poziomie.

Na samym początku drugiej kadencji Trumpa, w lutym 2025 roku, Andrzej Duda pojechał spotkać się z amerykańskim prezydentem w trakcie konferencji CPAC, organizowanej wtedy w Oxon Hill w stanie Maryland.

Spotkanie trudno uznać za sukces: Trump się spóźnił, rozmowa trwała krótko, z całej wyprawy za ocean przebiły się głównie obrazki polskiego prezydenta nerwowo oczekującego na spóźniającego się amerykańskiego przywódcę w jakiejś anonimowej hotelowej przestrzeni.

Czekanie Dudy transmitowała na żywo Republika – wrzucając w ten sposób prezydenta na wizerunkową minę. Co więcej, jak podawał Onet, na wizytę Dudy w Stanach w tym momencie i tej formule mieli naciskać bracia Rachoniowie: Michał będący dyrektorem programowym Republiki, oraz Nikodem, wtedy zatrudniony jako zastępca prezydenckiego ministra ds. międzynarodowych. W PiS pojawiały się wręcz głosy, że Duda został sprowadzony do roli „marionetki” środowiska Republiki.

To Republika była organizatorem – wspólnie z kontrolowanym przez PiS samorządem województwa podkarpackiego – konferencji CPAC w Jasionce pod Rzeszowem, gdzie przedstawiciele MAGA namaścili Karola Nawrockiego na lokalnego przedstawiciela ruchu. Sponsorem imprezy była firma Zondacrypto, co dziś jest źródłem istotnych problemów wizerunkowych dla środowiska prezydenta i obozu PiS.

Zondacrypto sponsorowała też „szczyt transatlantycki”, jaki miał miejsce przy okazji pierwszej wizyty Nawrockiego w Stanach, we wrześniu ubiegłego roku. Telewizja Sakiewicza nie tylko obficie relacjonowała wizytę prezydenta za oceanem, ale, jak zauważyła w swojej analizie przekazu stacji Agata Szczęśniak, przedstawiała wręcz ustalenia wizyty – np. deklarację Trumpa, że amerykańscy żołnierze pozostaną w Polsce – jako sukces „obywatelskiej dyplomacji” uprawianej przez stację, dbającej o utrzymanie dobrych relacji między Polską a Białym Domem Trumpa, wbrew polityce rządu Tuska. Bo ten, jak do znudzenia powtarza PiS i media z jego orbity, „na zlecenie Niemiec pragnie skłócić Polskę z Amerykanami”.

Czytaj także 8 przebojów ze słownika pisowskiej polszczyzny Piotr Wójcik

Podsumowując, widać wyraźnie, że środowisko Sakiewicza wykonało wielką pracę, by zbudować sobie pozycję mostu, łączącego ruch MAGA z polską prawicą i teraz usiłuje wykorzystywać te kontakty, by budować własną, niezależną od PiS polityczną pozycję na polskiej prawicy. A że prezydentem Polski jest Nawrocki, a Stanów Trump, to ta gra polityczna Republiki miewa czasami efekty sięgające poziomu relacji międzypaństwowych i kluczowych interesów naszego kraju. Bo nawet jeśli narrację środowiska Republiki o jego amerykańskich kontaktach można podzielić przez dwa lub nawet pięć, to nie da się ukryć, że potrafią one generować autentyczne efekty.

Problem dla obu stron

Ambicje Sakiewicza i jego środowiska są problemem dla obu stron polskiego duopolu politycznego. Dla rządu problemem jest nie tylko zamieszanie, jakie do relacji z Amerykanami może potencjalnie wprowadzić Ziobro, ale też negatywny przekaz, jaki na jego temat sączy partnerom ze Stanów środowisko Republiki.

PiS, gdy rządził, reagował paranoicznie na każdy artykuł krytyczny wobec swojej polityki opublikowany przez polskiego autora w zagranicznej prasie, politycy partii i jej media krzyczały o „donoszeniu na Polskę” i „łże-elitach” występujących przeciw własnemu państwu. Wiele wskazuje, że zaplecze PiS może robić to samo – tylko raczej wewnętrznymi kanałami ruchu MAGA niż otwarcie odwołując się do amerykańskiej opinii publicznej, choć to się może zmienić, gdyby faktycznie powstał anglojęzyczny kanał Republiki.

Czytaj także PiS i TV Republika tłumaczą Trumpa na polski Piotr Wójcik

Ambicje Sakiewicza są też problemem dla PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Relacje między Nowogrodzką a Sakiewiczem od dawna były napięte. Partia ma pretensje o to, że zbiórki na Republikę ściągają pieniądze wyborców prawicy, które powinny wspierać PiS – na tym tle doszło kiedyś do kuriozalnej sprzeczki na wizji między posłanką Joanną Lichocką a Adrianem Klarenbachem – o promowanie Konfederacji w programach stacji czy o poświęcanie zbyt wiele uwagi wewnętrznym konfliktom z PiS. Jarosław Kaczyński z całą pewnością nie ma najmniejszej ochoty, by do tych problemów doszedł ten z międzynarodowymi kontaktami Sakiewicza i ich przełożeniem na decyzyjne czynniki w Białym Domu.

Samo to, że Sakiewicz zdołał tak urosnąć – nie tylko biznesowo, ale także politycznie – od utraty władzy przez PiS, też jest symptomem kryzysu jedynowładztwa Kaczyńskiego na prawicy. Szef Republiki zachowuje się, jakby prowadził już grę pod kątem nowego rozdania po prawej stronie, na czasy po Kaczyńskim. Można się nawet zastanawiać czy biznesowo i politycznie nie byłoby dla niego lepiej, gdyby prawica nie wróciła jeszcze do władzy w 2027 roku, tak by kolejne lata w opozycji wyłoniły po tamtej stronie autentycznie nowy układ. I choć niekoniecznie to było intencją, to ośmieszająca ewakuacja Ziobry za ocean z pewnością nie ułatwi PiS prowadzenia zwycięskiej kampanii za rok.  

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x