Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Papież czy Trump? PiS między Watykanem a Waszyngtonem

Jako że trumpiści stracili Orbána i Meloni, to Nowogrodzka może wyrosnąć na główną filię MAGA w Europie i drugą na świecie, po Tel Awiwie.

ObserwujObserwujesz
Grafika udostępniona przez Donalda Trumpa, ukazująca go jako Jezusa leczącego chorego, po prawej stronie doklejeni Adam Bielan trzymający rękę na piersi oraz Przemysław Czarnej dotykający dłonią twarzy, po lewej stronie Karol Nawrocki unoszący kciuk do góry, za nim widoczny Dominik Tarczyński w kaszkietówce z hasłem "Make Europe Great Again"
Kontekst

🕊️ Donald Trump udostępnił niedawno wygenerowany przez AI obrazek, na którym prezentuje się jako Jezus uzdrawiający chorego. O papieżu Leonie XIV pisze jako o „słabym” i „fatalnym”, a nawet sugeruje, że amerykański kardynał wygrał konklawe dzięki niemu.

⛪ Papież Leon XIV w ostatnich miesiącach ostro krytykuje działania administracji USA, w tym rozpoczęcie wojny w Iranie. Relacje między Watykanem a Waszyngtonem uległy wyraźnemu ochłodzeniu, jednak polscy przedstawiciele ruchu MAGA – których najwięcej jest w PiS – wciąż są wpatrzeni w Waszyngton.

🌍 Część europejskich liderów wcześniej kojarzonych z Trumpem, jak Giorgia Meloni, zaczęła się od niego dystansować, co zmienia układ sił wśród jego międzynarodowych sojuszników.

Walka

1

Wiele wody upłynęło w Missisipi, zanim wyczyny Donalda Trumpa zaczęły przeszkadzać części nadwiślańskiej filii ruchu MAGA. Deklaratywnie antyrosyjscy politycy PiS potrafili wybronić amerykańskiego prezydenta i ze spotkania z Władimirem Putinem na Alasce, i z nazywania prezydenta Ukrainy dyktatorem, i z wyrzucenia tego drugiego z Białego Domu. Z niezgodnego z prawem międzynarodowym porwania Nicholasa Maduro z Caracas wręcz się cieszyli – TV Republika do teraz puszcza wygenerowany przez AI filmik, na którym Trump jako DJ przy deckach gra na hucznej imprezie popularny wśród wenezuelskich emigrantów kawałek.

Czytaj także Wahadło wychyla się w drugą stronę? 7 powodów, dla których prawica zaczyna przegrywać Piotr Wójcik

Polscy przedstawiciele MAGA zdzierżyli nie tylko regularne obrażanie europejskich sojuszników, bo w to im nawet graj, ale też groźby aneksji Grenlandii. Siedzieli cicho, gdy USA wraz z Izraelem przeprowadzały brutalne ataki na cywilne budynki w Iranie, ze szkołą dla dziewcząt włącznie, do czego Trump ostentacyjnie nie chciał się przyznać. Politycy związani z reprezentującą pogląd „America first” partią Kaczyńskiego oburzyli się dopiero, gdy prezydent USA zaczął obrażać papieża i udostępnił obrazek (oczywiście wygenerowany przez AI), na którym prezentuje się jako Jezus uzdrawiający chorego.

Trump na konklawe

 „Wpis (i załączona do niego grafika) prezydenta Trumpa na temat Ojca św. Leona XIV przekracza wszelkie normy i jest obrazą Wikariusza Chrystusa, a przez to wszystkich katolików!” – napisał Sławomir Cenckiewicz, któremu najwyraźniej umknęło, że podczas konklawe Trump umieścił już podobne dzieło sztucznej inteligencji, z sobą jako nową głową Kościoła.

Trzeba jednak przyznać, że w inwektywach oraz aluzjach rzucanych w stronę Leona XIV prezydent USA posunął się naprawdę daleko. „Papież Leon jest SŁABY w kwestii przestępczości i fatalny w kwestii polityki zagranicznej” – napisał Trump na portalu Truth Social. Stwierdził również, że wybór Roberta Prevosta na papieża to jego zasługa.

„Leo powinien być mi wdzięczny, bo jak wszyscy wiedzą, jego wybór był szokującą niespodzianką. Nie było go na żadnej liście kandydatów na papieża, a Kościół umieścił go tam tylko dlatego, że był Amerykaninem, a oni uznali, że to najlepszy sposób na poradzenie sobie z prezydentem Donaldem J. Trumpem” – napisał bez ogródek główny lokator Białego Domu.

Do długiej listy swoich sukcesów, takich jak zakończenie ośmiu wojen (albo dziewięciu, trudno się połapać), odbudowa prestiżu USA czy zapewnienie bogactwa Amerykanom, Donald Trump doliczył więc przeforsowanie rzekomego outsidera na tron Stolicy Apostolskiej. Zaszczuci perspektywą zmagania się z nowym prezydentem USA kardynałowie postawili na Amerykanina, żeby relacje Watykanu z Waszyngtonem były jako takie. Mianowany na to stanowisko Prevost najwyraźniej o tym nie wiedział, gdyż dosyć szybko zaczął krytykować swojego rodaka zasiadającego na innym, nieco ważniejszym w skali świata tronie.

Poganie w Waszyngtonie

Trudno się dziwić, że nowa administracja USA nie przypadła Watykanowi do gustu. Chociaż katolicy obsadzili w niej ważne stanowiska (wiceprezydent J.D. Vance czy sekretarz stanu Marco Rubio), to zachowania członków rządu Stanów Zjednoczonych stoją w jawnej sprzeczności z wykładnią Kościoła. Gdybyśmy byli w XII wieku, to całkiem prawdopodobne, że Waszyngton musiałby się szykować do odparcia przynajmniej jednej krucjaty. Trump szybko zaczął budować wokół siebie kult jednostki, a obrazki z samym sobą jako papieżem wcale nie były najbardziej jaskrawym tego przykładem. Podczas jednego ze spotkań w Gabinecie Owalnym przedstawiciele kościołów chrześcijańskich w USA odprawili nad nim jakiś kuriozalny, wyglądający na pogański, rytuał, trzymając ręce na jego barkach i „błogosławiąc”, co wyglądało to, jakby oddawali mu hołd. Trump zrobił z siebie coś na podobieństwo złotego cielca, który w Starym Testamencie tak rozzłościł Mojżesza, że ten rozbił na jego widok tablice z dziesięcioma przykazaniami.

Czytaj także Iran a sprawa polska. Antyamerykańska emocja zaszkodzi PiS? Jakub Majmurek

To niejedyne z ducha pogańskie zachowania członków administracji Trumpa. Podczas niedawnego nabożeństwa w Pentagonie sekretarz wojny Pete Hegseth modlił się o, uwaga, „przytłaczające przemocą działania wobec tych, którzy nie zasługują na litość” – jakby był wodzem Wikingów zwracającym się do Odyna przed złupieniem klasztoru w Brytanii. Roztaczanie wokół prezydenta kultu jednostki i modlitwy o przemoc to nawet w Konserwatywnym kościele katolickim zachowania z innego kręgu cywilizacyjnego.

Leon XIV zaczął więc dawać do zrozumienia, że z nową administracją w USA nie chce mieć nic wspólnego. Wojnę w Iranie nazwał „skandalem dla całej ludzkiej rodziny”, a odnosząc się do „modlitwy” Hegsetha wskazał, że Bóg nie wysłuchuje modlitw agresorów. Z tym drugim można polemizować – fortuna sprzyjała znacznie gorszym i dużo bardziej morderczym najeźdźcom, którzy także zwykle szli do boju z jakąś modlitwą na ustach – ale Prevost przynajmniej dał do zrozumienia, że byt, do której zwraca się Hegseth, ma niewiele wspólnego z tym powieszonym swego czasu na krzyżu. Wcześniej papież krytycznie odniósł się do rajdu Amerykanów na Caracas oraz do ich radykalnej polityki antyimigracyjnej.

Prevost nie ograniczył się do słów. Przede wszystkim nie przyjął zaproszenia Trumpa do USA na obchody 250-lecia niepodległości Stanów Zjednoczonych, co w przypadku Amerykanina jest gestem potężnej wagi – i bolesnym policzkiem dla szefa amerykańskiego rządu. Wcześniej Watykan odrzucił zaproszenie do tak zwanej Rady Pokoju, gdzie „Leo” musiałby zasiąść w gronie całej ferajny dyktatorów – i to jeszcze oddających hołd innej głowie państwa. Przypomnijmy, że polski Pałac Prezydencki na pierwsze „obrady” tego absurdalnego ciała wysłał obserwatora w osobie Marcina Przydacza. Poza tym katolickie diecezje w USA zerwały współpracę z amerykańskimi służbami imigracyjnymi, które zaczęły brutalnie wyłapywać obcokrajowców, osadzać ich w ośrodkach lub przymusowo odsyłać do krajów pochodzenia, a nawet mordować amerykańskich obywateli.

Jonasz Trump

Krytykowany nawet przez bardziej konserwatywne skrzydło Kościoła katolickiego Trump wyjaśnił, że nie zamierza przepraszać, a stworzony przez AI obrazek nie miał go przedstawiać jako Jezusa, lecz jako… lekarza. Na dowód tego wskazał, że w tle widać pracowniczkę Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, któremu Waszyngton podobno bardzo pomaga (chyba dodając roboty). W XXI wieku lekarze już raczej nie ratują chorych kładąc im dłoń na czole, ale być może aktualny sekretarz zdrowia USA Robert F. Kennedy Junior podpowiedział Trumpowi inaczej.

Leon XIV, wybierając się do Algierii, poinformował, że rządu Donalda Trumpa się nie boi, a z nim samym nie zamierza wdawać się w dyskusje. Tymczasem dołączyła do niej Georgia Meloni, która swego czasu uchodziła za najbliższą Trumpowi europejską liderkę. Wcześniej Rzym nie zezwolił amerykańskiemu lotnictwu na korzystanie z bazy wojskowej na Sycylii w celu prowadzenia działań zbrojnych przeciw Iranowi. Po inwektywach Trumpa w kierunku Roberta Prevosta Meloni skrytykowała już samego prezydenta USA, uznając jego słowa za niedopuszczalne. Trump nie pozostał dłużny, dając do zrozumienia, że srogo się zawiódł. „Jestem nią zszokowany. Myślałem, że ma odwagę, myliłem się” – stwierdził w rozmowie z włoskim dziennikiem „Corriere della Sera”. Trudno powiedzieć, czy Meloni faktycznie oburzyło zachowanie amerykańskiego sojusznika, czy po prostu wykorzystała okazję, żeby się od niego odciąć.

Czytaj także Żyć w Ameryce? To się nie opłaca Magdalena Bazylewicz

Trzymając się biblijnych analogii, Trumpa można aktualnie porównać do proroka Jonasza, który gdzie się pojawi, tam zsyła na obecnych jakieś nieszczęście. Przypomnijmy, że według Starego Testamentu, gdy załoga statku zmagającego się z potężną burzą postanowiła wyrzucić przynoszącego pecha Jonasza za burtę, sztorm ustał, a samego proroka na dokładkę połknął wieloryb.

Trump i jego akolici ostatnimi czasy przynoszą pecha wszystkim sojusznikom – nie licząc Benjamina Netanjahu – za to szczęście swoim przeciwnikom. Ich agresywna retoryka uratowała już od wyborczej klęski liberałów w Kanadzie i socjaldemokratów w Danii, za to wyrzuciła za przysłowiową burtę Janeza Janšę w Słowenii i Wiktora Orbána nad Balatonem, a Meloni przegrała ważne referendum. Lista klęsk jest otwarta – AfD właśnie z kretesem przegrała wybory na burmistrzów w jednym ze swoich bastionów, czyli Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie nie zdobyła żadnego fotela, a tylko w jednym przypadku udało się jej przepchnąć kandydatkę do drugiej tury, w której nie jest jednak faworytką.

Zagwozdka PiS

Może się więc okazać, że ostatnim sojusznikiem Trumpa w Europie zostanie partia Jarosława Kaczyńskiego. Przed politykami PiS nie lada dylemat – czy uparcie trwać przy swoim idolu, licząc, że Jonasz wreszcie zamieni się w Midasa i doceni konsekwencję swoich najbliższych partnerów w UE, czy jednak zacząć wreszcie ograniczać straty. Choć pod względem etycznym trwanie przy Trumpie jest zwyczajnie kompromitujące, to z perspektywy czystej polityki wybór wcale nie jest taki prosty. Skoro jednak trumpistom odpadli Orbán i Meloni, to właśnie Nowogrodzka może wyrosnąć na główną filię MAGA w Europie i drugą na świecie, po Tel Awiwie. Trump wciąż jest przecież przywódcą najsilniejszego państwa na świecie, nawet jeśli prymat Amerykanów pod jego wodzą wali się jak wieża z klocków Jenga wyciąganych na suto zakrapianej imprezie.

Równocześnie trudno nie zauważyć, że Donald Trump staje się zwyczajnym obciążeniem. Lekkomyślna wojna w Iranie przynosi straty także Polsce, gdyż ucierpią zarówno zakupy amerykańskiej broni, opóźniane z powodu konieczności uzupełnienia zapasów Pentagonu, jak i portfele istotnych dla PiS kierowców. Także atak na głowę Kościoła katolickiego jest dla elektoratu PiS czymś trudnym do przełknięcia. Leon XIV to nie Franciszek, który rozmywał winę za wojnę w Ukrainie – Robert Prevost krytykuje w tym przypadku agresora, a sama wojna w Iranie jest nad Wisłą niepopularna. Wyborca PiS, mając do wyboru Watykan lub Waszyngton, niekoniecznie wybierze to drugie, tym bardziej że papież sam jest Amerykaninem, zaś Biały Dom obsiedli jacyś przedziwni poganie.

Brak refleksji w obozie PiS jest jednak tak dojmujący, że stawiam dolary przeciw (włoskim) orzechom, że partia wyskoczy z łajby Jonasza Trumpa jako ostatnia, a TV Republika – która robi, co może, by nie zauważyć awantury między Stolicą Apostolską a Waszyngtonem – będzie wychwalać Trumpa nawet wtedy, gdy odwracać się będą od niego ostatni reprezentanci ruchu MAGA.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie