Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Włochy: Przegrane referendum konstytucyjne to cios dla rządzącej prawicy. Meloni po raz pierwszy łapie zadyszkę

Przegrane referendum hamuje prawicowy projekt reform konstytucyjnych i spycha koalicję rządzącą do defensywy. Czy rządząca Włochami Giorgia Meloni zmieni ordynację wyborczą, aby zapobiec zwycięstwu opozycji, która właśnie nabiera wiatru w żagle?

ObserwujObserwujesz
Kontekst

🗳️ W dniach 22 i 23 marca Włosi wzięli udział w referendum dotyczącym zmian w konstytucji i systemie sądownictwa, o które od lat zabiegała rządząca większość i prawica od czasów Silvio Berlusconiego.

👊🏻 Odrzucenie reformy to polityczny cios dla rządzącej Włochami od 2022 roku Giorgii Meloni. Jej porażka zapoczątkowała okres przedwyborczej rywalizacji przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.

🫱🏻‍🫲🏻 W efekcie niepowodzenia rządu opozycja zyskała nową polityczną energię, ale wobec głębokich podziałów niełatwo jej będzie się dogadać.

Walka
Celnie!
Cyrk

3

Niecały rok po referendum w sprawie zmian w prawie pracy Włosi znowu ruszyli do urn. Tym razem głosowanie nie miało progu ważności, więc opozycja nie mogła powtórzyć zeszłorocznej strategii rządowej i wezwać do bojkotu w celu jego unieważnienia. Doszło do próby sił, w której stawką były nie tylko konkretne przepisy forsowane przez ministra sprawiedliwości, ale zahamowanie projektu dalej idącej transformacji Republiki Włoskiej, ku której referendum sprzed kilkunastu dni miało stanowić pierwszy krok. Czemu zaczęto akurat od z pozoru nie aż tak istotnych zmian w sądownictwie?

Dla włoskiej prawicy wymiar sprawiedliwości od dawna był cierniem w oku. Już Silvio Berlusconi, który wielokrotnie przed sądem tłumaczył się ze skandali korupcyjnych i obyczajowych, lubił perorować o komunistycznej kaście sędziowskiej. W ostatnich latach sędziowie stawali na przeszkodzie, gdy rządząca prawica chciała np. odsyłać uchodźców do obozów w Albanii, aby tam rozpatrywano ich wnioski. Dlatego też projekt zmian konstytucyjnych całkiem słusznie postrzegano jako próbę odegrania się na wymiarze sprawiedliwości i osłabienia jego roli politycznej.

Referendum o sądownictwie sądem nad Meloni

Do głównych zmian konstytucyjnych forsowanych przez rząd należało rozdzielenie ścieżek kariery sędziów i prokuratorów, podział Najwyższej Rady Sądownictwa na dwa odrębne ciała o mniejszym autorytecie oraz utworzenie specjalnego trybunału dyscyplinarnego dla sędziów, co w teorii miało zwiększyć bezstronność i przejrzystość systemu, natomiast według krytyków doprowadziłoby do naruszenia równowagi między władzami, z korzyścią dla wykonawczej. Jeszcze kilka miesięcy temu sondaże dawały opcji „tak” zdecydowaną przewagę, co mogło świadczyć o niezadowoleniu Włochów z obecnego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, często zbyt opieszałego w swojej pracy.

Czytaj także „Chodźcie za mną. Pokochacie mnie. Zostaniecie faszystami” Artur Troost

Reformę popierała zresztą nawet część opozycji, głównie liberałowie. W takiej sytuacji najodpowiedniejszą strategią wydawałoby się maksymalne odpolitycznienie referendum w wykonaniu rządu i przedstawianie go jako głosowania nad technikaliami. Zamiast tego w ostatnich tygodniach kampanii Meloni przypuściła frontalny atak na wymiar sprawiedliwości, strasząc, że w przypadku zwycięstwa opcji „nie” sędziowie zostaną ośmieleni do wydawania szalonych wyroków, będą uwalniać gwałcicieli, pedofilów i nielegalnych migrantów, zaczną odbierać dzieci matkom. Posłowie prawicowej koalicji wrzucali przeróbki z muzułmanami modlącymi się o klęskę referendum oraz „czerwonymi” sędziami, którzy płakali nad utratą przywilejów.

Takie postawienie sprawy tylko pomogło lewicy w zrobieniu z referendum plebiscytu nad rządami Meloni, oskarżanej o autorytarne zapędy. Pod hasłem obrony konstytucji i niezależności sądownictwa skutecznie zmobilizowano elektorat sceptyczny wobec władz, podczas gdy ksenofobiczna kampania prawicy okazała się kontrproduktywna. Przy stosunkowo dużej frekwencji Włosi opowiedzieli się przeciwko zmianie konstytucji. Ostatecznie projekt przepadł stosunkiem 47 do 53 pp., co może nie wydawać się katastrofą, zwłaszcza dla rządu zbliżającego się powoli do czwartej rocznicy zdobycia władzy, jednak dokładniejsza analiza wyników głosowania wskazuje, że Meloni i jej sojusznicy mają poważne problemy.

O skali zwycięstwa opozycji najlepiej świadczy fakt, że o ile w wyborach parlamentarnych w 2022 roku na partie z obozu „nie” zagłosowało ok. jedenaście milionów Włochów, to w referendum przeciwko Meloni i jej reformie stanęło aż piętnaście. To poważny zwrot, widoczny także geograficznie – po stronie rządu opowiedziały się praktycznie wyłącznie małe i średnie miasta północy Włoch oraz Lacjum poza Rzymem, tradycyjne bastiony prawicy. Reszta kraju zgodnie odrzuciła zmiany konstytucyjne, co oznacza skuteczną mobilizację zarówno w popierających Partię Demokratyczną (PD) dużych miastach i środkowych regionach Włoch, jak i na bliskim Ruchowi 5 Gwiazd (M5S) południu. To ostatnie może mieć w pamięci zwiększenie autonomii regionalnej, przeforsowanej z myślą o interesach zamożnej północy kraju.

Zmiana ordynacji na ratunek prawicowej koalicji

Wygląda więc na to, że rząd musi się w coraz większym stopniu mierzyć z pokłosiem swoich mniej popularnych decyzji. Przegrana w referendum dotyczącym sądownictwa oznacza prawdopodobnie porzucenie lub odłożenie na świętego nigdy sztandarowej reformy Meloni – wprowadzenia bezpośredniego głosowania na premiera, który miałby niezwykle silną pozycję i byłby w praktyce nieusuwalny. To naturalnie wymagałoby znacznie głębszej reformy konstytucyjnej, a Włosi właśnie pokazali, że do grzebania w ustawie zasadniczej podchodzą sceptycznie i nie ufają obecnym władzom w tym zakresie.

Sygnałem ostrzegawczym dla Meloni jest również pojawienie się prawicowej alternatywy – w wyniku rozłamu w Lidze Matteo Salviniego powstała radykalna Futuro Nazionale (FN), atakująca koalicję rządzącą między innymi za jej zdaniem zbyt łagodną politykę migracyjną. Chociaż Giorgia Meloni często mówi o zahamowaniu obcej „inwazji” i ma na koncie różne kontrowersyjne posunięcia względem imigrantów, to nie ucieknie przed faktem, że starzejące się Włochy potrzebują zagranicznych pracowników. Efektem jest decyzja z zeszłego roku o wydaniu pół miliona wiz pracowniczych dla przybyszy spoza UE, ku niezadowoleniu wielu nacjonalistycznych wyborców.

Czytaj także Aborcja we Włoszech. „Meloni łączy neofaszyzm z neoliberalizmem” Margherita Gobbo

W tym kontekście rząd planuje zmiany w ordynacji wyborczej, które mają mu pomóc utrzymać się u władzy. Pierwszym krokiem będzie usunięcie okręgów jednomandatowych, służących wyborowi nieco ponad jednej trzeciej parlamentu – wyniki referendum sugerują, że obecnie to opozycja bardziej skorzystałaby na ich istnieniu. Przywrócenie pełnej ordynacji proporcjonalnej nie doprowadzi jednak do wyłonienia parlamentu odpowiadającego rozkładowi głosów, ponieważ planuje się wprowadzenie bonusu dla zwycięskiej koalicji, który zapewniłby bezpieczną większość. Sondaże wskazują, że przy obowiązującym prawie wyborczym koalicja Meloni straciłaby władzę, a w przypadku przeforsowania proponowanych zmian powinna się przy niej utrzymać.

Trudno też oprzeć się wrażeniu, że rząd próbuje w ten sposób tylnymi drzwiami wprowadzić znacznie złagodzoną wersję postulowanej przez Meloni reformy konstytucyjnej. Bonus wyborczy wymusi dwublokowość z jasno wskazanym liderem – tu kryje się pułapka zastawiona na opozycję, ponieważ w przeciwieństwie do obozu premierki nie dysponuje ona postacią, za którą tak łatwo zjednoczą się różne partie.

Dwugłowa opozycja w poszukiwaniu skutecznej strategii

Już sama zapowiedź zmiany ordynacji wyborczej wywołała spór na lewicy. Wynika on w dużej mierze z tego, że choć to Partia Demokratyczna cieszy się największym poparciem spośród ugrupowań opozycyjnych, to najpopularniejszym politykiem tego obozu pozostaje Giuseppe Conte, były premier i lider M5S. Przewodząca PD Elly Schlein wyciągnęła swoją partię z dołka, ale nie zbudowała porównywalnego osobistego autorytetu. Dlatego też pomysł zorganizowania na opozycji prawyborów mających wyłonić wspólnego kandydata na premiera promuje obecnie przede wszystkim środowisko skupione wokół Ruchu 5 Gwiazd, podczas gdy inne ugrupowania podchodzą do tej propozycji z dystansem.

Niezależnie od postawy partnerów, Conte już zwietrzył swoją szansę i nieprzypadkowo właśnie teraz zapowiedział wydanie nowej książki oraz tournée po całym kraju. Gdy opuszczał urząd premiera, cieszył się większym poparciem niż obecnie Meloni, co w oczach jego zwolenników czyni go naturalnym liderem opozycji. Z perspektywy polskiej interesujące są ostatnie wypowiedzi Conte na temat konfliktu w Ukrainie – chociaż przywódcę M5S oskarżano w przeszłości o prorosyjskość, to teraz zadeklarował, że dopóki trwa wojna, nie może być mowy o zniesieniu sankcji i współpracy z Rosją. Prawdopodobnie chce w ten sposób uśmierzyć obawy proeuropejskich liberałów wchodzących w skład obozu antyrządowego i mających największe opory względem współpracy z populistycznym Ruchem 5 Gwiazd.

Różnorodność opozycji jest jej siłą, ponieważ poszczególne partie trafiają do różnych grup społecznych. Na PD głosują duże miasta i emeryci, M5S popierają niezamożni południowcy, podczas gdy ekosocjalistyczny AVS stał się przystanią progresywnej młodzieży. W tym samym czasie rządząca prawica mierzy się z rosnącym rozczarowaniem swoich wyborców, o czym świadczy chociażby powstanie FN, który potencjalnie może odebrać cenne głosy koalicji Giorgii Meloni. Premierka wciąż jednak dysponuje mocnymi kartami, ponieważ jej osobista popularność pozostaje wysoka, a przywództwo na prawicy nie podlega wątpliwości.

Wynik referendum świadczy o tym, że Meloni nie może do woli zmieniać konstytucji, ale nie musi oznaczać klęski w wyborach parlamentarnych, zaplanowanych na jesień przyszłego roku. Chociaż opozycja wzywa premierkę do ustąpienia w związku z przegranym referendum, tak jak zrobił to Matteo Renzi dekadę temu, to rząd nie ma w planach raptownych ruchów. Teraz zapewne trwają kalkulacje, czy ewentualna zmiana ordynacji wyborczej mimo wszystko nie odbije się czkawką prawicowej koalicji – Włosi zademonstrowali właśnie, że patrzą jej na ręce i mogą zareagować alergicznie, jeśli dostrzegą próbę manipulowania prawem na korzyść władzy.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie