Kinga Dunin czyta

Człowiek pochodzenia szympansiego

Nie jest mi do śmiechu, kiedy myślę o ludziach, których praca polegała na codziennym torturowaniu żywych stworzeń. W jaki sposób można się do tego przyzwyczaić?

Kto to może być? Rozpoznaje się w lustrze, w rozmaitych kwestiach można się z tym kimś dogadać np. na migi, IQ ma mniej więcej jak zdrowy cztero- czy pięciolatek, tworzy proste narzędzia, lubi się przebierać, uwielbia coca-colę, mocno osłodzoną herbatę i ciasteczka, lubi też oglądać kreskówki w telewizji. Poza tym jest bardzo silny, czasem agresywny, co przy sile może być niebezpieczne, ale  też wzruszająco czuły i emocjonalny. Przywiązuje się, martwi, kocha, złości… No i straszny z niego bałaganiarz.

Zapomnijmy o „metafizyce gatunku”, jakichś specjalnych prawach czy właściwościach, które podobno przysługują nam z powodu posiadania duszy albo określonych genów. Stworzenie, które przedstawiłam na początku, może być dla nas śmiertelnie niebezpieczne, ale też jego zachowania mieszczą się w szerokiej gamie zachowań uznawanych za ludzkie. W końcu człowiek to organizm plus kultura.

Nie jest to też szympans, jakiego znamy z badań Jane Goodall – taki z własnym stadem, skomplikowanymi relacjami społecznymi, odpowiednio dużym terytorium. Pod pewnymi względami jest do niego podobny, pod innymi wyraźnie się różni, bo został wychowany w reżimie ludzkiej kultury.

Kiedy myślimy o socjalizacji, przychodzą nam do głowy przede wszystkim rzeczy oczywiste i niezbędne, których nie klasyfikujemy jako przemocy, więc i słowo reżim nie jest tu może na miejscu. To tylko nauka podstaw niezbędnych do życia w społeczeństwie i przejmowanie wzorów rodzimej kultury. Ale ludzka kultura to także prawdziwa przemoc, okrucieństwo, eugenika, obozy koncentracyjne, eksperymenty medyczne na więźniach, bezwzględność wobec upośledzonych czy niepełnosprawnych.

Niektóre z kilkunastu szympansów przebywających w azylu Fauna mają za sobą też dobre doświadczenia kulturowe, wszystkie mają te najgorsze, były bowiem wykorzystywane do eksperymentów medycznych, psychologicznych – czasem równie okrutnych, w przemyśle samochodowym i lotniczym. Aby ułatwić sobie pracę, wybijano im zęby, trzymano w małych, oddzielnych klatkach, w ogrodach zoologicznych – to wcale niewesoły los, gdy ogród nie jest przystosowany do ich potrzeb, w cyrkach. Tom był najsłynniejszym mieszkańcem Fauny, występował bowiem w reklamach akcji przeciwko wykorzystywaniu małp w eksperymentach. W ciągu trzydziestu lat swojej „pracy” przeszedł co najmniej sześćdziesiąt biopsji wątroby, szpiku i węzłów chłonnych, został zarażony wirusem HIV i wirusem zapalenia wątroby, trzysta sześćdziesiąt dziewięć razy został pozbawiony przytomności. Trudno się dziwić zatem, że wszyscy mieszkańcy Fauny cierpią na zaburzenia psychiczne – zespół stresu pourazowego, depresje, zaburzenia kontaktu i wiele innych, znanych też człowiekowi.

Książka Andrew Westolla Szympansy z azylu Fauna opowiada o tym, co można dla tych zwierząt zrobić, jak wygląda ich życie w warunkach dostosowanych do potrzeb, o możliwym porozumieniu i związkach między człowiekiem a stworzonym przez niego uczłowieczonym szympansem. To część piękna, wzruszająca i posiadająca wszystkie zalety „książek o zwierzątkach”.

Poza tym jest w niej wiele informacji o działaniach GAP, organizacji działającej na rzecz przyznania naczelnym nieludzkim (szympansy, goryle, orangutany, bonobo) podstawowych praw do życia, wolności, niebycia torturowanym. Do dziś pamiętam oburzenie, ale i rechot prawicowej prasy, kiedy Hiszpania uznała tę deklarację praw małp człekokształtnych. Na pewno Andrzej Krauze potrafiłby to skomentować jakimś prześmiesznym rysunkiem.

Mnie nie jest do śmiechu, zarówno kiedy myślę o małpach, jak i o ludziach, którzy im to robili. Których praca polegała na codziennym torturowaniu żywych stworzeń. W jaki sposób można się do tego przyzwyczaić, jak znieczulić? To nie byli psychopaci, niektórzy starali się ograniczać cierpienia „obiektów badawczych”. Dla młodych (o ile nie były potrzebne) istniały żłobki z dobrą opieką. Małpy, które trafiły do Fauny, zostały wykradzione przez wieloletniego pracownika laboratorium uniwersyteckiego, gdy dowiedział się, że mają być przeniesione do laboratorium prywatnego, słynącego ze złych warunków.

Co ich do tego skłaniało? Przekonanie o użyteczności badań? Okazały się drogie i w większości bezużyteczne. Przekonanie, że człowiek ma prawo do takiego poświęcenia innego stworzenia dla własnych celów? (Peter Singer pisał gdzieś, że to tak, jakby zapukać do drzwi sąsiada i poprosić, żeby oddał swoje dziecko do eksperymentów potrzebnych naszemu dziecku). Anonimowość „obiektów badawczych”, którym nadawano jedynie numery, żeby ukryć, że są też indywiduami? Potęga przemysłu badawczego, który za tę pracę dobrze płacił?

Dziś badania na szympansach dobiegają końca. W USA w laboratoriach pozostało jeszcze tysiąc, z czego część na emeryturze.

Andrew Westoll, Szympansy z azylu Fauna. O przetrwaniu i woli życia, przeł. Maria Zawadzka, Wydawnictwo Czarne 2013

Bio

Kinga Dunin

| Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka
Socjolożka, publicystka, pisarka, krytyczka literacka. Od 1977 roku współpracowniczka KOR oraz Niezależnej Oficyny Wydawniczej. Po roku 1989 współpracowała z ruchem feministycznym. Współzałożycielka partii Zielonych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Tao gospodyni domowej”, „Karoca z dyni” – finalistka Nagrody Literackiej Nike w 2001) i opracowań naukowych (m.in. współautorka i współredaktorka pracy socjologicznej "Cudze problemy. O ważności tego, co nieważne”). Autorka książek "Czytając Polskę. Literatura polska po roku 1989 wobec dylematów nowoczesności", "Zadyma", "Kochaj i rób".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.