Bill de Blasio, czyli Brooklyn
Nowy Jork przypomniał sobie o swoich demokratycznych korzeniach. I o tym, że 40% zarobków trafiła tu do kieszeni 1% obywateli.
Imperium wolności i nierówności.
Nowy Jork przypomniał sobie o swoich demokratycznych korzeniach. I o tym, że 40% zarobków trafiła tu do kieszeni 1% obywateli.
Jastrzębie w obu państwach wierzą, że żadne dyplomatyczne komunikaty strony przeciwnej nie są wiarygodne.
Lewica w Stanach pod koniec lat 60. odrzuciła leninowski styl polityki, oparty na faktach dokonanych, przemocy. Prawica się nim zafascynowała.
Dopiero kiedy Obama obiecał światu poprawę, temat podsłuchiwania europejskich przywódców przestał być w USA tabu.
Dla szefów Facebooka najważniejsze jest, by był używany – nieważne jak, może być nawet do protestów i wyrażenia gniewu.
Nawet ci, którzy początkowo w cichości ducha kibicowali Republikanom, mieli już dość.
Gdyby papież stracił wiarę, straciłby też dobrą robotę. Z tych samych powodów nam nie opłaca się przestać wierzyć w Amerykę.
Nie uważam się za „pacyfistkę”, nie jestem „antywojenna” ani − tym bardziej − nie jestem „dezerterką sumienia”.
Garstka miliarderów i ich marionetki z Tea Party niszczą nasz rząd. Zróbmy coś z tym.
Dla skrajnych konserwatystów „zamknięcie Waszyngtonu” ma wymiar symboliczny. Wyraża niemotę i dramatyzm partii, która umiera na naszych oczach.