Dominująca bokserka czy latynoski romantyk? Masturbacja z AI wchodzi na nowy poziom
Wszystkie masturbacje w samotności są do siebie podobne. Każda masturbacja z AI-partnerem jest szczególna na swój sposób.
Narzędzie postępu czy władzy i kontroli?
Wszystkie masturbacje w samotności są do siebie podobne. Każda masturbacja z AI-partnerem jest szczególna na swój sposób.
Wizją przyszłego robotycznego dobrobytu mami się ludzi przyciśniętych do ściany przymusem ekonomicznym, żeby kręcili na siebie kolejny bat. A przy okazji przyzwyczajali się do nieustannej kontroli pod czujnym okiem kamer, które sami na siebie zakładają. Z własnej woli, rzecz jasna, bo przecież nikt nikogo do niczego nie zmusza.
Paradoks nadchodzących lat może polegać na tym, że im bardziej użyteczna stanie się AI, tym bardziej będziemy potrzebowali aktywności pozwalających zachować kompetencje, z których korzystanie rzadziej będzie konieczne. To trochę jak z siłownią.
Niektórzy nazywają podbijający internet, stworzony przez matkę i syna chiński film „ludzką wersją slopu”, ale to nieuczciwe. Slop oznacza papkę, produkowane masowo i bezrefleksyjnie treści, a „Krowa nadchodzi” to dzieło niepozbawione kunsztu i refleksji.
Panujące w KO przekonanie, że afery bez medialnej obróbki będą zatapiały PiS, jest jedną z cech charakterystycznych dla tej zakochanej w sobie ferajny.
GTA VI niewątpliwie wywrze ogromny wpływ na światową popkulturę. Niestety, to piętno może być przekleństwem na lata, utrwalając koszmarne traktowanie pracowników gamedevu i wiele kontrowersyjnych praktyk korporacyjnych.
Neonaziści, antyszczepionkowcy i internetowi prowokatorzy zarabiają na systemie, który ponad wszystko ceni zaangażowanie. Meta wie, że nic nie angażuje lepiej od wkurwu.
Zamiast nieustających „nawiązań do klasyki” chciałbym usłyszeć płytę, która za 30 lat sama stanie się klasyką. Bo ci wszyscy „kultowi” artyści, zanim się tacy stali, nie byli do nikogo podobni i właśnie dlatego ich pamiętamy.
Sztuczna inteligencja to azbest, który upychamy w murach społeczeństwa technologicznego. Nasi potomkowie przez pokolenia będą próbować go usunąć.
Rozpoczęła się era pożarów niemożliwych do ugaszenia. „Pyrocumulonimbusy” to chmury ognia, kłęby ekstremalnego gorąca, z których powstają nieprzewidywalne, samonapędzające się burze ogniowe. A to nie jedyny kryzys, który wymyka się nam spod kontroli.