Ustawa o sztucznej inteligencji: zakamuflowana deregulacja
Porozumienie, które miało uregulować gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji, w rzeczywistości cały ten sektor dereguluje.
Narzędzie postępu czy władzy i kontroli?
Porozumienie, które miało uregulować gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji, w rzeczywistości cały ten sektor dereguluje.
Katarzyna Przyborska rozmawia z Krzysztofem Gawkowskim – ministrem cyfryzacji i wicepremierem w rządzie Donalda Tuska.
Państwa półperyferyjne cierpią na skłonność do nakładania przywilejów najlepiej zarabiającym grupom zawodowym, gdyż są owładnięte lękiem, że każdy troszkę bardziej kompetentny człowiek jest już gotowy do wyjazdu. W Polsce winna tej sytuacji jest trauma 2004 roku.
Na Rosję nałożono już niemal piętnaście tysięcy sankcji. Ale te najsurowsze Rosja sprawnie omija.
Sztuczna inteligencja, która żadną „inteligencją” oczywiście nie jest, może się stać zasłoną dymną dla korporacji i instytucji państwa.
Jeśli wciąż stoicie przed trudnym dylematem, czy „Barbie”, czy „Oppenheimer”, to moja odpowiedź dla was jest prosta.
Przyszłą dominację na świecie osiągnie ten, kto zdominuje technologię półprzewodników oraz dane służące do trenowania sztucznej inteligencji.
Komuniści w Kerali pokazali, że można upowszechnić internet w demokratyczny sposób.
AI potrafi zwalczać chorobotwórcze bakterie lepiej niż człowiek. Ze związkowcami też radzi sobie skuteczniej.
Nie ulega wątpliwości, że powinniśmy na problemy wygenerowane przez pojawienie się nowych technologii reagować. Ale ogromnym błędem byłoby całkowite zanurzenie się w technologicznym sceptycyzmie.