Majmurek: PiS-owi po raz pierwszy od 2015 r. brakuje narracji
Widać wyraźnie, że rządząca partia nie przewidziała aż takiej frekwencji na marszu 4 czerwca i nie przygotowała sobie na nią dobrej odpowiedzi.
Widać wyraźnie, że rządząca partia nie przewidziała aż takiej frekwencji na marszu 4 czerwca i nie przygotowała sobie na nią dobrej odpowiedzi.
Hołownia słusznie dystansuje się wobec pomysłu utworzenia wspólnej listy i całej opozycji demokratycznej.
Ostatecznie po wszystkich wyjaśnieniach lidera Polski 2050 nikt nie wie, o co mu właściwie chodzi z marszem i dlaczego jego formacja ma z wydarzeniem 4 czerwca problem. Podobne do Hołowni stanowisko zajęło PSL, choć ono przynajmniej zrobiło to po cichu.
Stale proponujemy: usiądźmy w podstolikach, bez mediów, zacznijmy się przygotowywać do rządzenia – mówi posłanka Polski 2050.
W szczycie inflacji czy kolejnych afer, zanim jeszcze wypłynął temat „obrażania papieża”, PiS miał spokojne 32–34 proc. poparcia. Nie rusza ich nic, a jeszcze nie zaczęli realizować socjalnych transferów wyborczych.
Czytajcie wyniki naszych badań i Sondażu Obywatelskiego jako optymistyczną wersję, bo w prawdziwych wyborach wynik opozycji najprawdopodobniej byłby gorszy.
Opozycja musi sobie odpowiedzieć na pytanie: jak powstrzymać wzrosty prawicy – co w praktyce oznacza „jak zdemobilizować wyborców radykalnej prawicy i sprawić, by zostali w domach”.
To, co my w Polsce rozumiemy jako konserwatyzm, w istocie często jest mieszaniną dziadostanu z kołtuństwem. Tusk to widzi, sam nie jest z tego porządku, widzi potrzebę zmian również we własnym środowisku. Rozmowa z Hanną Gill-Piątek.
Referendum byłoby kolejną batalią polityczną rozpisaną na miesiące, a może i lata. W jej efekcie obywatel mógłby spotkać się ze swoim sumieniem za zasłonką w lokalu wyborczym.
Gdyby bowiem była tylko jedna wspólna lista, to debaty nie byłoby w ogóle, poza debatą o tym, jak odsunąć PiS od władzy.