Rosyjska opozycja kłóci się w Paryżu, a białoruska sprawia zawód
W odpowiedzi na proste pytania ukraińskich dziennikarzy uwolnieni białoruscy opozycjoniści tak lawirowali, że ciężko było słuchać głupot, jakie opowiadają.
Imperium, które nigdy nie umarło.
W odpowiedzi na proste pytania ukraińskich dziennikarzy uwolnieni białoruscy opozycjoniści tak lawirowali, że ciężko było słuchać głupot, jakie opowiadają.
Trump żąda od Europy, by wyrzekła się swojej cywilizacji. Bo Europa jeszcze się broni przed nowym faszyzmem, w którym polityka to intratny biznes, a prymitywna ideologia uzasadnia brutalność władzy.
Wojna, która miała być „daleko”, wchodzi Rosjanom do kuchni, portfeli i szpitali, gdzie brakuje nawet tlenu. Z prowincji słychać coraz głośniejsze trzaski: to pęka niepisany kontrakt władzy z ludźmi, którym obiecano stabilność i pełne żołądki w zamian za pełną uległość.
W pewnym sensie Europa wróciła do 1945 roku i musi opowiedzieć siebie na nowo – tym razem samodzielnie, bez pomocy USA. I radykalnie zerwać z dziedzictwem „Pax Americana”.
W przeglądzie prasy z Europy Wschodniej piszemy o rosyjskiej blokadzie platformy do gier Roblox i reakcji rosyjskich dzieci, tajemniczym odprężeniu w białorusko-polskich relacjach oraz rocznicy rozpadu ZSRR.
Odpowiada Justyna Gotkowska, wicedyrektorka Ośrodka Studiów Wschodnich, kierowniczka zespołu Bezpieczeństwa i Obronności, ekspertka ds. Niemiec i Europy północnej, w październiku 2025 visiting fellow w waszyngtońskim think tanku Hudson Institute.
Najwięcej produkowanych w Czechach zabawek wjeżdża do Rosji przez Litwę. Na drugim miejscu jest Polska: tranzytem przez nasz kraj przejechało 181 ton klocków LEGO.
Alegoria taczki odsłania ciągłość rosyjskiej przemocy: od łagrów i maszyny OSO po współczesną wojnę w Ukrainie.
W nowym odcinku „Bloku wschodniego” opowiadamy o tym, jak Rosja używa języka jako narzędzia imperialnego. Od sporów o rosyjszczyznę po kremlowski „nekrojęzyk”, który ukrywa rzeczywistość i tworzy ideologiczne fasady.
Mniej lub bardziej dyskretna prorosyjskość w polityce już nie jest tabu, choć jeszcze trzy lata temu wydawała się nie do pomyślenia.