Po roku wojny i latach niewiedzy
Nie chcieliśmy wierzyć, że Putin posunie się do pełnej inwazji na Ukrainę. Ale wszystko, co o nim wiedzieliśmy, wskazywało, że tak właśnie będzie.
Imperium, które nigdy nie umarło.
Nie chcieliśmy wierzyć, że Putin posunie się do pełnej inwazji na Ukrainę. Ale wszystko, co o nim wiedzieliśmy, wskazywało, że tak właśnie będzie.
Z Pawłem Pieniążkiem, dziennikarzem relacjonującym wojnę w Ukrainie, autorem książki „Opór. Ukraińcy wobec rosyjskiej inwazji”, rozmawia Dawid Krawczyk.
Włoskie gazety pytają: „Ile jeszcze będą nas kosztować politycznie humory i dziwactwa dziadka Berlusconiego?”
Patrząc na zachłyśnięcie się wizytą wujka z Ameryki, trudno nie mieć wrażenia, że dla obu dominujących dziś partii politycznych i jej wyborców babranie się w postkolonialnym kisielu jest szczytem marzeń.
Rosja zaliczyła niezamierzony pivot na Azję. Kreml uzyskał efekt odwrotny od oczekiwań – przecież wojna w Ukrainie miała na celu umocnienie Rosji w Europie, tymczasem prowadzi ona do wypchnięcia jej z systemu europejskiego i skierowania ku Azji.
Roger Waters mówi, że chce „wygarnąć władzy prawdę w oczy”. Pytanie: której władzy, bo najwyraźniej nie Putinowi.
Jedziemy do państwa, w którym kiedyś czułam się bezpiecznie, bo wszystko, co złe i przegniłe, było przede mną skrupulatnie ukrywane. Teraz tego państwa się boję.
Wizjonerzy, którzy obiecywali, że globalizacyjny przypływ uniesie wszystkie łodzie, nerwowo sprawdzają teraz stan swoich kapoków ratunkowych.
Widoczny regres Rosji do stanu rządów watażków podsyca pewna odmiana miejscowego fundamentalizmu religijnego, otwarcie czczącego śmierć.
Śmierć lub kalectwo rosyjskiego żołnierza na froncie jest dla jego rodziny niczym zwycięski los na loterii. W odszkodowaniach i zasiłkach Rosja wypłaca rodzinom nawet 12 milionów rubli, czyli równowartość 30 lat pracy zarobkowej. W ten oto perwersyjny sposób dokonuje się wyrównywanie szans i redystrybucja zasobów w kraju Putina.