Magisterka nawet najsłabszej uczelni jest nowym tytułem szlacheckim
… a doktorat – tytułem wręcz arystokratycznym. Stąd wysyp rozmaitych doktorów Jakich czy Mentzenów oraz afer z Lewandowskim czy Hołownią.
Widoczna i niewidoczna, opłacana godnie, źle albo wcale.
… a doktorat – tytułem wręcz arystokratycznym. Stąd wysyp rozmaitych doktorów Jakich czy Mentzenów oraz afer z Lewandowskim czy Hołownią.
„Trzeba było przyjechać 20 lat wcześniej” – usłyszały kuratorki wystawy o osiedlach popegeerowskich. Zamiast „patologii” znanej z reportaży z lat 90. zobaczyły miejsca, w których toczy się zwykłe życie.
W AfD są ludzie, którzy naprawdę chcieliby zdecydowanie innego państwa niż Niemcy powojenne. Niektórzy z nich mówią, że chcieliby być „takim normalnym narodem, jak wy, Polacy” – mówi autor książki „Alternatywa dla Niemiec czy zagrożenie dla świata?”.
Francuscy liberałowie postanowili uczcić Święto Pracy w specyficzny sposób – podjęli starania na rzecz likwidacji pierwszomajowego dnia wolnego dla części pracowników. Istnieje już długa tradycja walki z robotniczym świętem.
Dla wielu marynarzy, którzy utknęli w pobliżu cieśniny Ormuz, zwłaszcza tych z Filipin, Indonezji czy Indii, to kwestia utrzymania całych rodzin.
„Weźmiemy pana fabrykanta i będziemy darli z niego skórę” – mówił Waryński. Potem uspokajał, że nie ma zamiaru nikogo obdzierać ze skóry, ale „trzeba rzucać jaskrawe obrazy przyszłości, by pociągnąć robotnika do walki”.
Nie ma ojca, który bije, nie ma matki, która każe tyrać, nie ma obojga rodziców, którzy każą wyjść za tego rolnika, który ma więcej ziemi. To jest „wyrwanie się” – mówi o powojennym awansie społecznym autor książki „Życie codzienne kobiet w PRL”.
Czy jako pracownicy powinniśmy kurczowo się trzymać odchodzących w przeszłość metod produkcji, by starać się utrzymać swoją pozycję społeczną, jako klasa pracowników umysłowych? Nie jest to ani możliwe, ani tym bardziej sprawiedliwe.
Byłoby absurdem oczekiwać od kawałka kartonu i kilku drewnianych pionków, że przebuduje relacje władzy. Gra może jednak zrobić coś, co jest warunkiem każdej zmiany: obnażyć mechanikę. Uczynić ją widzialną i dać jej nazwę.
To, co ma największe szanse na wywołanie protestu, to nawet nie są złe warunki pracy czy niskie stawki, tylko poczucie, że ktoś nas robi w konia. A platformy ciągle zmieniają zasady wynagradzania i prawie nigdy nie jest to przedstawione w przejrzysty sposób.