Krzysztof Stanowski: stara jakość w nowej odsłonie
Kanał Zero robi dokładnie to, co przez lata zarzucano TVN-owi.
Kanał Zero robi dokładnie to, co przez lata zarzucano TVN-owi.
Parasanacyjny „kaczyzm” właśnie schodzi ze sceny, a to może oznaczać obranie kursu węgierskiego. W dłuższej perspektywie jednak stwarza to szanse dla lewicy, której rozwój w klasie ludowej blokował Kaczyński ze swoim socjalem.
O ile Braun i Korwin śliniący się do putinowskiej Rosji czy Mentzen i Bosak bratający się z jawnie antypolską niemiecką AfD to przypadki zarówno gorszące, jak i niebezpieczne, jeszcze groźniej robi się, kiedy spojrzymy na polityków i popleczników PiS klękających poddańczo przed potęgą Stanów Zjednoczonych.
W idealnym scenariuszu rozstanie polega na sprawiedliwym podziale wspólnie wypracowanego dorobku i wzajemnym poszanowaniu. Rzeczywistość bywa jednak inna. W mojej obecnej sytuacji istnienie instytucji związku partnerskiego stanowiłoby realne wsparcie.
Gdyby rząd razem z Europą zaczął prowadzić politykę realnie wzmacniającą autonomię kontynentu wobec Stanów, PiS rozpętałby prawdziwe piekło.
Dwie główne frakcje walczą o schedę po Jarosławie Kaczyńskim – technokraci Mateusza Morawieckiego i alt-prawica Przemysława Czarnka i Patryka Jakiego. Wygląda na to, że faworytką pozostaje ta druga – i zdecydowanie nie jest to dobra informacja.
Przez lata pozwalano Lasom Państwowym stać się państwem w państwie. Ten jeden gracz skupia ogromne pieniądze, władzę symboliczną, polityczną i narracyjną, a wokół niego krążą słabsze podmioty, licząc na resztki z pańskiego stołu.
Wejście RegioJet pokazało, że struktura polskiej kolei nie jest przystosowana do konkurencyjnego rynku kolejowego, który zgodnie z przepisami unijnymi, ma zostać w pełni otwarty w 2030 roku.
Pod koniec ubiegłego roku CBOS opublikował oparte na swoich badaniach portrety elektoratów głównych polskich partii politycznych. Obok rzeczy oczywistych i spodziewanych w raporcie pojawia się też kilka danych, którymi warto się bliżej przyjrzeć.
Targowica była nie tyle zwykłą zdradą, co próbą utrzymania konserwatywnego status quo rękoma największego ówczesnego mocarstwa militarnego. Stronnictwo antyreformatorskie było wówczas zbyt słabe, aby zatrzymać falę postępu. Teraz jest podobnie – przynajmniej wg polskiej prawicy.