„Błąd” Kaczyńskiego i triumf narracji liberalnej
Od 2020 roku trwa restauracja tradycyjnego dyskursu, zafiksowanego na zasobności prywatnego portfela i lekceważącego interes społeczny.
Od 2020 roku trwa restauracja tradycyjnego dyskursu, zafiksowanego na zasobności prywatnego portfela i lekceważącego interes społeczny.
Razem może dziś powiedzieć: a nie mówiliśmy?
Czy ktoś poważnie oczekiwał, że żony skazanych polityków wyprą się swoich mężów i okażą zadowolenie z działania wymiaru sprawiedliwości?
Kto chce pokonać PiS, musi odważyć się na przełom: stanąć po stronie świata pracy, przeciwko egoizmowi kapitału.
Ale trzeba też przyznać, że mainstreamowe media bardzo w tej pracy Prawu i Sprawiedliwości pomagają.
Abp Stanisław Gądecki obiecuje przeprowadzić „interwencję humanitarną” u Adama Bodnara w sprawie Wąsika i Kamińskiego.
Problemem nie jest to, że Polskę dzielą ostre konflikty. Jest nim to, że konflikt polityczny w kraju radykalnie zdziczał.
Ten względny sukces nie zmienia jednak ogólnej politycznej dynamiki w kraju.
Kaczyński bez mrugnięcia okiem wypowiada górnolotne frazy o wolności i demokracji, bo co ma powiedzieć? Że zaprasza na marsz w obronie milionerów z TVP, którzy stracili lukratywne posady?
Dorn nie mógł zrozumieć decyzji. Spytał Jarosława: „Dlaczego ich nie rozjechaliśmy, skoro mogliśmy? Taka okazja już się nie powtórzy”. Kaczyński opowiedział szczerze: „Wiesz, kto wtedy byłby najważniejszy? Marcinkiewicz!”.