Gaza: wojna przeciwko wolności prasy
Od kilkudziesięciu lat nigdzie na świecie nie ginęło tylu dziennikarzy, ilu ginie dzisiaj w Gazie.
Test sumienia zachodniego świata.
Od kilkudziesięciu lat nigdzie na świecie nie ginęło tylu dziennikarzy, ilu ginie dzisiaj w Gazie.
W naszym regionie żyjemy w stanie ciągłej przemocy i jesteśmy dość tolerancyjni wobec śmierci i niesprawiedliwości – mówi izraelska aktywistka Maayan Snapir.
Izrael oraz Hamas z Iranem, a także brytyjscy, antyimigranccy rasiści i fanatycy muzułmańscy, grają w tę samą grę: grę w wojnę totalną.
Istnieją poważne obawy dotyczące potencjalnej rozszerzonej wojny na Bliskim Wschodzie, wynikającej z istniejących konfliktów Izraela z Hamasem i Hezbollahem, ale wojna – i to na dużą skalę – już się toczy.
Według doniesień izraelskich mediów, ofiara trafiła do szpitala z ciężkimi obrażeniami odbytu, pękniętym jelitem, złamanymi żebrami i uszkodzeniem płuc.
Każdemu, kto dziś nawołuje do bojkotu naukowców z Izraela, polecam mały eksperyment. Spróbujcie przez chwilę pomyśleć, jak czują się ludzie, których chcecie izolować.
Warunki w Sde Teiman nie od dziś są krytykowane przez organizacje na rzecz praw człowieka, które alarmują o licznych przypadkach tortur i zaniedbań medycznych, jakich doświadczają palestyńscy więźniowie.
Zamiast współczucia potrzebna jest nam solidarność wyrzuconych na śmietnik. Tych, którzy mają odwagę powiedzieć: jesteśmy biomasą.
Wojna w Gazie jest czymś w rodzaju testu dla intelektualnej, etycznej i politycznej wiarygodności polskich badań i dyskusji nad Zagładą i antysemityzmem.
Powstanie rozpoczęte w 1936 zostało krwawo stłumione przez Brytyjczyków. Uświadomiło im ono, że podziału Palestyny nie przeprowadzi się inaczej niż siłą.