Majmurek: Premier Mentzen też by wpuszczał migrantów
Bąkiewicz z Bosakiem nie mówią w sprawie migracji w imieniu wszystkich Polaków, a być może nawet niekoniecznie w imieniu większości.
To, co dla jednych jest wyborem, dla innych bywa przetrwaniem.
Bąkiewicz z Bosakiem nie mówią w sprawie migracji w imieniu wszystkich Polaków, a być może nawet niekoniecznie w imieniu większości.
Afera wokół gdańskiej wystawy „Nasi chłopcy” jest jedną wielką hucpą, rozpętywaną przez nasterydowanych nacjonalizmem kolesi, którzy przywykli do życia z publicznej kasy.
Polacy lubią myśleć o sobie jako o narodzie otwartym i gościnnym. Historia migracji i uchodźstwa pokazuje jednak coś zupełnie innego. Zamiast pielęgnować wyjątkowy zryw solidarności z 2022 roku, coraz częściej wracamy do dawnych przyzwyczajeń.
Jakub Majmurek rozmawia z Mateuszem Wilińskim z Instytutu Zachodniego o polityce migracyjnej Niemiec.
Polityka migracyjna w wykonaniu Bąkiewiczów, Bosaków i Mateckich jest dobrze znana. A co proponuje lewica?
Wygrać z bezczelnym kłamstwem jest bardzo trudno, za to zadziwia łatwość, z jaką za sprawą prostych do weryfikacji kłamstwa popadamy w panikę.
– Nie może być tak, że Niemcy dyktują nam, kto wjedzie do naszego kraju – mówi pan Andrzej, jedząc czereśnie. Jego zdaniem Polska jest dziś zagrożona „wojną hybrydową” z dwóch stron.
Polska będzie miała problemy z migrantami. Ale winny temu będzie nie polityczny islam, hojna pomoc socjalna czy otwarte granice w strefie Schengen – tylko sami Polacy.
Wnioski Erytrejczyków o ochronę międzynarodową są powszechnie akceptowane, bo zagrożenie, przed którym uciekają, trudno zlekceważyć. Polski rząd podjął jednak wyzwanie.
Justyna Drath, nauczycielka, pisze, dlaczego rozbrojenie „Szkoły dla wszystkich” to nie tylko błąd polityczny, ale realna szkoda dla uczniów, nauczycieli i całej publicznej edukacji.