Trzy proste triki, żeby ceny mieszkań spadły
Pierwszym krokiem do uzdrowienia polskiego rynku mieszkaniowego jest uznanie, że mieszkanie spełnia fundamentalną potrzebę obywateli i nie powinno być powszechnym obiektem inwestycji.
Mieszkanie prawem, nie towarem – ale co z tego wynika?
Pierwszym krokiem do uzdrowienia polskiego rynku mieszkaniowego jest uznanie, że mieszkanie spełnia fundamentalną potrzebę obywateli i nie powinno być powszechnym obiektem inwestycji.
Do strajkujących osób już pierwszej nocy przyjechała policja. Nie miała zgody rektora, co oznaczało pogwałcenie autonomii uczelni. Nie dali się jednak zastraszyć.
W Krakowie trwa strajk okupacyjny Domu Studenckiego „Kamionka”. Studenci i studentki sprzeciwiają się sprzedaży akademika.
Dostrzeżenie osób LGBT+ w programie tańszych kredytów jest krokiem w stronę sprawiedliwości społecznej, ale nie oznacza jeszcze równouprawnienia.
Rynek mieszkaniowy będzie erodował z roku na roku, powoli i konsekwentnie, że nawet się nie zorientujemy.
Deweloper uczy, że w kapitalizmie to nie on i nie rynek, ale politycy decydują o cenach mieszkań. Zapamiętajcie tę lekcję!
Polki i Polacy się bogacą, a jednocześnie rosną nierówności majątkowe, które nie idą w parze z większą dostępnością zasobów mieszkaniowych.
Gdy klasycy liberalizmu wspominali o wolnym rynku, mieli na myśli rynek wolny od rentierstwa – zarobku na niewiedzy, krzywdzie lub słabszej pozycji społecznej innych.
Obietnica skwerku ma ocieplić wizerunek dewelopera.
Polityka monetarna państwa mogła skłaniać zamożnych do inwestowania w nieruchomości, ale jej celem było uniknięcie zapaści gospodarczej podczas pandemii. Pompowanie rynku nieruchomości było tylko jej skutkiem ubocznym, który teraz trzeba zlikwidować.