„Mieszkanie prawem, a nie towarem”? To może uregulujmy wreszcie ten rynek
Pomysły Donalda Tuska wreszcie rozgrzały opinię publiczną. Czy Tusk chce pomóc deweloperom, czy tylko uderzyć w polityczną konkurencję? I jakie są alternatywy?
Przestrzeń, która powinna należeć do ludzi, nie do kapitału.
Pomysły Donalda Tuska wreszcie rozgrzały opinię publiczną. Czy Tusk chce pomóc deweloperom, czy tylko uderzyć w polityczną konkurencję? I jakie są alternatywy?
W końcu jak pisał W.G. Sebald, „wymyślone przez nas maszyny mają, tak jak nasze ciała i jak nasza tęsknota, powoli wypalające się serce. Cała cywilizacja ludzka od samego początku to nic innego, tylko z godziny na godzinę narastający żar, o którym nikt nie wie, jaką intensywność osiągnie i kiedy pocznie stopniowo gasnąć”.
Centroprawica wygrała wybory regionalne w Berlinie, ale nie ma z kim rządzić. Czy berlińskie wybory skończą się powrotem do (lewicowego) status quo, czy będą początkiem nowego ekochadeckiego sojuszu?
Miał powstać podatek (bardzo skromny) od szóstego i kolejnych mieszkań. Ale go nie będzie.
„Wolnoć, Tomku, w swoim domku” to typowo polskie przyzwolenie na dyskryminację, przebrane za święte prawo własności.
„Chcecie mieć bezpieczne ulice, to dajcie nam miejsce, gdzie będzie można się wyszaleć lub nauczyć się różnych technik jazdy” – komentarze tego typu można przeczytać pod doniesieniami o akcjach lubelskiej policji.
Postawa Jacka Sutryka i magistratu, sprowadzająca media społecznościowe do aparatów propagandy sukcesu, jest co najmniej rozczarowująca. Ale też demoralizująca, spychająca jednych w objęcia szkodliwego populizmu, a innych w otchłań bezsilności i bierności.
Zmiany podatkowe związane z Polskim Ładem zmuszają samorządy do oszczędności. Nie zawsze trzeba zmniejszać liczbę pielęgniarek czy przestać wywozić śmieci. Radni Częstochowy przegłosowali uchwałę − apel, by lekcje religii były w całości finansowane przez rząd, a samorząd nie musiał do nich dopłacać.
Z Grzegorzem Piątkiem, autorem książki „Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920–1939”, rozmawia Michał Sutowski.
Wszystkie bolączki Gdyni w latach 20. – od bezrobocia i sezonowości rynku pracy, przez napięcia klasowe, po niedowład planowania urbanistycznego – skupiały się w jednym, nadrzędnym problemie: mieszkaniowym.