Dziennikarka wynajmuje mieszkanie na Facebooku. Wszystko poszło nie tak
„Wolnoć, Tomku, w swoim domku” to typowo polskie przyzwolenie na dyskryminację, przebrane za święte prawo własności.
Przestrzeń, która powinna należeć do ludzi, nie do kapitału.
„Wolnoć, Tomku, w swoim domku” to typowo polskie przyzwolenie na dyskryminację, przebrane za święte prawo własności.
„Chcecie mieć bezpieczne ulice, to dajcie nam miejsce, gdzie będzie można się wyszaleć lub nauczyć się różnych technik jazdy” – komentarze tego typu można przeczytać pod doniesieniami o akcjach lubelskiej policji.
Postawa Jacka Sutryka i magistratu, sprowadzająca media społecznościowe do aparatów propagandy sukcesu, jest co najmniej rozczarowująca. Ale też demoralizująca, spychająca jednych w objęcia szkodliwego populizmu, a innych w otchłań bezsilności i bierności.
Zmiany podatkowe związane z Polskim Ładem zmuszają samorządy do oszczędności. Nie zawsze trzeba zmniejszać liczbę pielęgniarek czy przestać wywozić śmieci. Radni Częstochowy przegłosowali uchwałę − apel, by lekcje religii były w całości finansowane przez rząd, a samorząd nie musiał do nich dopłacać.
Z Grzegorzem Piątkiem, autorem książki „Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920–1939”, rozmawia Michał Sutowski.
Wszystkie bolączki Gdyni w latach 20. – od bezrobocia i sezonowości rynku pracy, przez napięcia klasowe, po niedowład planowania urbanistycznego – skupiały się w jednym, nadrzędnym problemie: mieszkaniowym.
Nieposiadanie samochodu jest luksusem, na który mogą sobie pozwolić mieszkańcy największych miast (i to też nie wszyscy). W większości wypadków samochód to konieczność, a dyskusja o tym, czy powinien być on elektryczny, czy nie, jest drugoplanowa.
Podczas gdy ostatnie trzy globalne kryzysy – pandemiczny, energetyczny i inflacyjny – zachęcają mieszkańców Europy i Polski do zmian zachowań transportowych, sektor publiczny w Polsce nie widzi potrzeby, aby wyjść im naprzeciw.
Kierowca pytany o rozwój zbiorkomu czy pokonywanie krótkich dystansów pieszo/na rowerze odpowiada, że woli zginąć niż zrezygnować z auta.
Albo będziemy mieć wielkie parkingi, albo zielone place. Jeśli chcemy mieć szpalery drzew, to nie możemy dalej utrzymywać rzędów zaparkowanych aut wzdłuż naszych ulic.