Czerwony dywan zamiast kordonu sanitarnego. Dlaczego media wzmacniają radykałów z prawicy?
Stając się zakładnikiem rynku, dziennikarstwo zostało także wspólnikiem radykalnej prawicy.
Stając się zakładnikiem rynku, dziennikarstwo zostało także wspólnikiem radykalnej prawicy.
Dobra robota Stankiewicza, Harłukowicza, Krysiaka czy Kittela to tylko fałdki na przejmująco gładkiej fasadzie gmachu władzy.
Trump pozywa gazety, a one płacą odszkodowania. Teraz rząd USA domaga się ujawniania źródeł informacji.
Ostatnia z serii debat prezydenckich pokazała nam trzy ważne rzeczy. Po pierwsze: że choćbyśmy nie wiem jak narzekali na jej nudny i drętwy format, to i tak obejrzą ją miliony.
Warto by się dowiedzieć, czy osoby kandydujące na urząd prezydenta w ogóle widzą wyzwania, przed którymi stoi Polska. Na przykład w polityce zagranicznej.
Wyborcy nadal są zainteresowani debatami, a niektórzy na ich podstawie podejmują decyzję, na kogo oddadzą głos. I nawet jeśli poziom merytoryczny nie jest zbyt wysoki, to lepiej opierać się na nich niż na materiałach z TikToka.
Wznowione przez Izrael 18 marca ludobójstwo jest skrupulatnie dokumentowane i relacjonowane w mediach społecznościowych. Nie będziemy mogli powiedzieć, że „nie wiedzieliśmy”.
Neoliberałowie za pomocą swojej retoryki skutecznie wytworzyli w Polsce zbiorową tożsamość przedsiębiorców i odwołują się do niej za każdym razem, gdy chcą podjąć decyzję korzystną dla garstki najzamożniejszych obywateli.
Odzyskanie kontroli nad uwagą jest nadrzędnym wyzwaniem dla metastabilnej gospodarki przyszłości, warunkującym wszystkie inne wyzwania gospodarcze.
„Wstąp do organizacji pozarządowej i zmieniaj z nami świat!” To jednak nie takie proste.