Irański ból głowy Europy
W najgorszym scenariuszu Europa zostanie z rachunkiem za amerykańską wojnę, słonym niezależnie od jej wyniku. Niestety, co najmniej od pięciu lat najgorsze scenariusze to w Europie codzienność.
Światem rzadzą pieniądze, ale gospodarka nie jest po to, żeby nieliczni mogli się bogacić, ale żeby wszyscy mieli co jeść.
W najgorszym scenariuszu Europa zostanie z rachunkiem za amerykańską wojnę, słonym niezależnie od jej wyniku. Niestety, co najmniej od pięciu lat najgorsze scenariusze to w Europie codzienność.
Jeśli Adam Glapiński wykreuje wirtualny zysk ze zgromadzonego po 2018 roku złota tylko po to, żeby zapewnić prezydentowi alibi do niepodpisania ustawy o unijnym SAFE, to jednym ruchem przekreśli wszystkie zasługi, jakie Narodowy Bank Polski odniósł w ostatnich latach.
Dla Unii Europejskiej budowa kopalni miedzi Nussir w Norwegii to jeden z surowcowych projektów strategicznych, Saamowie twierdzą, że to zielony kolonializm. To jednak tylko jeden z przykładów działań, w których gorączka surowców przysłania problemy rdzennej ludności.
Ostatnimi czasy można odnieść wrażenie, że pracownicy TVP uznali gaming za jedno z głównych zagrożeń współczesności, zaraz obok Trumpa, PiS i Brauna.
Sztuczna inteligencja może „wyzwolić” elity od konieczności dbania o poziom wykształcenia populacji, przejmując prace, które kiedyś wykonywała wykształcona klasa średnia i prowadząc do jej głębokiej proletaryzacji.
Tkwimy w błędnym kole, w którym szpital ma być rentowny, bo myślimy jak księgowi, a składka zdrowotna ma być niska, bo myślimy jak oskładkowani. Rzadko jednak myślimy jak pacjenci.
Z powodu wasalnej postawy względem USA Polska traci prestiż, co odbija się również na gospodarce. Marka „made in Poland” przestaje kogokolwiek obchodzić, staliśmy się jakimś drugorzędnym poddostawcą.
Monachium pokazało jedno: Ameryka idzie swoją drogą, a Europa zaczyna to rozumieć. Pytanie brzmi, czy zdąży się dozbroić, zanim wyborcy zmienią jastrzębi na partie „pokoju”.
Kiedy jesteśmy oskubywani przez cwaniaków, a ludzie, którzy wydają się od nas mądrzejsi, racjonalnie nam tłumaczą, że to jest w porządku i w zgodzie z prawem, nietrudno utracić wiarę w ekspertów, praworządność i w system jako taki.
Lata kryzysu wytworzyły społeczną podklasę, której rozmiar co najmniej do czasów powojennych nie wrócił do skali znanej sprzed 1929 roku – mówi autor książki „Zredukowani”.