We Francji policja rządzi państwem, a nie państwo policją
Bezkarność policji tylko dolewa oliwy do ognia, podkopując (i tak najniższe od dekad) zaufanie do Republiki, ale to już nie jest zmartwienie Macrona.
Bezkarność policji tylko dolewa oliwy do ognia, podkopując (i tak najniższe od dekad) zaufanie do Republiki, ale to już nie jest zmartwienie Macrona.
Czesław Miłosz w rozmowie z Aleksandrem Watem z „Mojego wieku” pyta o Polskę lat 20. i 30., wpływy ZSRR i pisarzy rosyjskich, „Miesięcznik Literacki” oraz o to, jak się dochodzi i odchodzi od komunizmu.
Gdy czytam medialne nekrologi „muzy Gainsbourga”, utwierdzam się w przekonaniu, że Annie Ernaux miała rację: rewolucja seksualna nie zmieniła pozycji kobiet w społeczeństwie.
Czy gazeta establishmentu, tradycyjnie bliska władzy, przemówi głosem skrajnej prawicy?
Młodzi ludzie stojący dzisiaj na przegradzających ulice wrakach samochodów przypominają archetypiczne dla Francji obrazy dawnych rewolt.
Czytelników Houellebecqa oraz widzów „Nędzników” czy „Atheny” sytuacja we Francji niekoniecznie szokuje. Kto ma więcej zapału, może sięgnąć po literaturę socjologiczną, która dobrze opisuje przemiany francuskiego społeczeństwa i wynikające stąd napięcia oraz konflikty.
Teraz, kiedy nie ma już sprawiedliwych, a na stodołę w Jedwabnem właśnie zwożone są deski, może zaczniemy opowiadać o migracji nieco inaczej?
Czytając panikarskie opisy ostatnich wydarzeń, można odnieść wrażenie, że Francja jest na skraju wojny domowej, a krew leje się strumieniami.
W proteście przeciw reformie emerytalnej Francuzi zagłuszają polityków, odcinają im prąd i blokują autostrady.
Hulajnogi elektryczne rozpleniły się w europejskich miastach, znajdując licznych użytkowników, ale i wielu wrogów. Ci ostatni zwyciężyli w Paryżu, gdzie w wyniku referendum, wolą blisko 90 proc. głosujących, ten środek transportu zostanie zakazany.