Cokolwiek będą opowiadać politycy, my i tak będziemy robić aborcje
W czasie śledzenia politycznych przepychanek dotyczących aborcji warto pamiętać o istnieniu w Polsce dobrze zorganizowanej sieci kobiet, które się wspierają.
„Chcemy całego życia!” – jak pisała Zofia Nałkowska.
W czasie śledzenia politycznych przepychanek dotyczących aborcji warto pamiętać o istnieniu w Polsce dobrze zorganizowanej sieci kobiet, które się wspierają.
Jak zawsze, gdy chodzi o nasze prawa reprodukcyjne, polityczna maszynka się zacina, posłowie kręcą, chrzanią coś o swoich sumieniach czy o „kwestiach światopoglądowych”.
Tytuł artykułu w serwisie TVN24 nakręca panikę moralną mężczyzn bojących się rzekomego wysypu fałszywych oskarżeń.
Na pierwszym publicznym wystąpieniu po zamachu Trump pojawił się w obstawie samych mężczyzn. Dla prawicy to dowód, że ci bardziej nadają się do tej roli.
Ataki, nękanie i groźby w internecie niekoniecznie bolą mniej niż przemoc doświadczana w realu, i mają poważne konsekwencje zdrowotne, zawodowe, a także społeczno-polityczne.
W ostatnich latach kobiety odzyskiwały dla siebie Meduzę – często, gdy chciały zadeklarować, że również doświadczyły przemocy seksualnej, albo wykonać siostrzany gest, ale nie opisywać swoich doświadczeń z obawy przed konsekwencjami.
Drogi PSL, na ch*j było to dostosowanie ustawy pod was i wprowadzanie beznadziejnych poprawek, skoro i tak głosowaliście przeciwko?
Jak można było przewidzieć, o losach Polek i ich sieci wsparcia znów zdecydowały partyjne interesy i prywatne przekonania klasy politycznej.
Czy w nudnej aborcyjnej grze trafi się jakiś loteryjny cud? Na razie mamy niedasizm i ochłapy.
Od drugiej mastektomii babci to nie była kwestia czy, tylko kiedy. Obstawiałam, że to będzie za 20 lat, jeśli będę miała pecha – za 15.