Po debacie w europarlamencie: Polska ma przyjaciół już tylko na skrajnej prawicy
Wtorkowa debata w Parlamencie Europejskim po raz kolejny potwierdza stojący przed Polską wybór: albo zmiana rządu, albo marginalizacja w Unii.
Wspólnota, która musi wymyśleć się na nowo.
Wtorkowa debata w Parlamencie Europejskim po raz kolejny potwierdza stojący przed Polską wybór: albo zmiana rządu, albo marginalizacja w Unii.
Nie ma obszaru świata, który byłby bliższy spełnienia lewicowych ideałów niż Unia Europejska. I zwykle to nie Wspólnota, ale kraje członkowskie są hamulcowymi reform socjalnych.
Ugrupowania tradycyjnej prawicy, które przez dekady dominowały w zachodnioeuropejskiej polityce, znalazły się w klinczu między partiami skrajnej prawicy a siłami liberalnego mieszczaństwa.
Kiedy straż graniczna przez telefon utrzymywała, że osoby nadal przebywają w placówce w Narewce, my dostawaliśmy od nich informacje, że są z powrotem prowadzone w las.
Niemcy podziękowali chadekom, większe nadzieje upatrując w liberałach, socjaldemokratach i Zielonych.
Polska polityka staje u progu bardzo niebezpiecznej gry.
Wyzwalając nas spod „dyktatu Brukseli”, PiS prowadzi nas pod dyktat kogoś innego, zupełnie przez nas niekontrolowanego.
Kaczyński zawraca Wisłę kijem i odrywa politykę od realnych procesów społecznych i zmian w świecie. A my nie mamy czasu toczyć kolejny raz wojny o pozostanie w Europie.
Działania PiS nie tylko są sprzeczne z troską o potrzebujących i prawami człowieka, ale i nie gwarantują również Polsce bezpieczeństwa – mówi nam poseł Razem, Maciej Konieczny.
Na coraz gorętszych konfliktach między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi najbardziej korzystają bezlitośnie pragmatyczne Chiny.