UE może zbanować X i Facebooka, a Polska powinna o to zabiegać
Nie chodzi tylko o kupowanie europejskich wyborców przez amerykańskich oligarchów. „Wy i bez tego jesteście głupi”.
Wspólnota, która musi wymyśleć się na nowo.
Nie chodzi tylko o kupowanie europejskich wyborców przez amerykańskich oligarchów. „Wy i bez tego jesteście głupi”.
Chaos idący z Waszyngtonu zbliża Londyn do europejskich stolic, ale z ogłaszaniem brytyjsko-amerykańskiego rozwodu połączonego z breturnem na razie warto się wstrzymać.
Największym zagrożeniem może być nie to, że ludzie uwierzą w fałszywe informacje, lecz to, że przestaną wierzyć w cokolwiek.
Ani we Francji, ani we Włoszech, ani w Niemczech sukcesów nacjonalistów nie napędza sympatia dwudziestolatków.
Cały ten niepoważny anturaż nie powinien nas zwieść. Cele Amerykanów są jasne – wyszarpać jak najwięcej, nawet jeśli będzie to skrajnie nieuczciwe względem partnerów (choć teraz już raczej rywali, jeśli nie wrogów).
Od brutalnego kazania J.D. Vance’a w Monachium miną wkrótce dwa tygodnie, a europejskie elity wciąż sprawiają wrażenie, jakby je ktoś zamienił w zawstydzone słupy soli.
Orbán i Fico to zdrajcy, ale ich potencjał jest znikomy. A Europa ma na stole rozwiązanie – musi tylko przypomnieć sobie o swojej sile.
Zagrożenie ze strony AI polega na tym, że może odebrać ludziom ciekawość i zdolność uczenia się.
Podczas kampanii wyborczej Linke umiejętnie schowała kwestię Ukrainy, ale lewicowa czytelniczka w Europie Wschodniej i Środkowej powinna mieć świadomość, że ugrupowanie nie odrobiło lekcji z rosyjskiej agresji.
Dzięki nim młodzi ludzie w Republice Irlandii i Irlandii Północnej coraz częściej uczą się irlandzkiego nie z poczucia obowiązku, ale z dumy i fascynacji kulturą.