Mściwy, bystry, potworny buc. „Florida man” na miarę amerykańskiej prezydentury
Gubernator Florydy chce się ubiegać o prezydenturę. Nazywają go „Trumpem z mózgiem”.
Gubernator Florydy chce się ubiegać o prezydenturę. Nazywają go „Trumpem z mózgiem”.
Największą chorobą polityki naszych czasów nie jest po prostu nacjonalizm, ale nacjonalizm nostalgiczny: ogarnięty manią „przywrócenia dawnej świetności”.
Pierwsza Afroamerykanka w Sądzie Najwyższym USA nie zmienia układu sił. Konserwatywni sędziowie porządzą tam jeszcze długo.
Lekarze naszych pieniędzy ostrzegają: przepisali nam leki, które z dużym prawdopodobieństwem nas zabiją.
Wpisy prezydentów i premierów w mediach społecznościowych uważa się za istotne dla opinii publicznej. Co jednak, kiedy ta „istotność” polega na kłamstwie czy podżeganiu do przemocy?
Amerykanom zależy dziś na silnej Europie. Nawet za cenę ewentualnych napięć czy sporów między jej państwami członkowskimi. Polska, osłabiając Unię, skazuje się na nieistotność.
Niedawne neokonserwatywne elity nie mają już nic do gadania w Partii Republikańskiej. Rząd dusz należy tu do Trumpa.
Reagan składał mu podziękowania, a Bush senior wizyty. Oto Rush Limbaugh, którego głos przez 30 lat uczył amerykańską prawicę nienawiści.
Amerykański prezydent może faktycznie zastrzelić kogoś na Piątej Alei i nie ponieść żadnych konsekwencji.
Sprawa nie jest prosta. Trzeba pogodzić pragmatyzm dzisiejszej walki politycznej z poszukiwaniem takich rozwiązań, które rzeczywiście nie skończą się nowym zamordyzmem.