Bitwa o Grenlandię, czyli geopolityczny prezent dla Rosji
Kreml, który przez trzysta lat nie zaprzątał sobie głowy Grenlandią, dziś może patrzeć, jak inni osłabiają się wzajemnie w walce o coś, czego Rosja nigdy nie chciała.
Kreml, który przez trzysta lat nie zaprzątał sobie głowy Grenlandią, dziś może patrzeć, jak inni osłabiają się wzajemnie w walce o coś, czego Rosja nigdy nie chciała.
Spory o przyszłość największej wyspy świata niepokoją lokalną społeczność. Jednocześnie jednak zbliżają ich do siebie i konfrontują z mrocznymi rozdziałami skandynawskiej historii.
Najgorsze wyniki wyborcze od stu lat, utrata stolicy i wielu historycznych bastionów. Duńscy Socjaldemokraci pod wodzą Mette Frederiksen zepchnęli lewicową politykę gospodarczą i społeczną na dalsze miejsce na swojej liście priorytetów. Odtrącili tym samym wielu progresywnych wyborców, a skrajnej prawicy i tak nie powstrzymali.
Polityka migracyjna w wykonaniu Bąkiewiczów, Bosaków i Mateckich jest dobrze znana. A co proponuje lewica?
Śmieci są istotnym problemem tego typu imprez, w rozwiązywaniu którego ogromną rolę odgrywają niedoceniani w znacznej mierze zbieracze.
Powszechnym sposobem politycznego rozwiązywania problemu jest umiejscowienie go w przestrzeni i odgrodzenie.
Trump chciał kupić wyspę od Danii już w trakcie swojej pierwszej kadencji. Wcześniej podobny zakup USA negocjowały w 1867 roku. Czemu Trump wraca do tematu?
Na przeszkodzie do integracji prawicy w Europarlamencie mogą stanąć osobiste ambicje dwóch potencjalnych liderek takiego sojuszu, czyli Giorgii Meloni i Marine Le Pen.
Kinga Dunin czyta „Eileen” Ottessy Moshfegh i „Bądź dobra dla zwierząt” Moniki Isakstuen.
Rozmowa z Sylwią Izabelą Schab, autorką książki „Dania. Tu mieszka spokój”.