Sierakowski z Mińska: Łukaszenka czapkami nakryty
Niedzielna demonstracja miała być demonstracją siły Łukaszenki. Ale opozycja go przytłoczyła w stosunku 5 tysięcy do 200 tysięcy ludzi.
Niedzielna demonstracja miała być demonstracją siły Łukaszenki. Ale opozycja go przytłoczyła w stosunku 5 tysięcy do 200 tysięcy ludzi.
Z Mińska dla Krytyki Politycznej Sławomir Sierakowski.
Rzucili w protestujących kilka granatów hukowo-błyskowych. Ale Alesia się nie przestraszyła. Mówi, że nie rozumie, czemu się nie boi.
– Kraje UE ani Amerykanie nie byli w stanie w ciągu kilku dni zagwarantować jednej osobie bezpieczeństwa we własnym kraju ani też zapewnić jej przestrzeni do działania politycznego. To zaskakujący i bardzo zły sygnał.
Ludzie już się nie boją, a Łukaszenka będzie rządził społeczeństwem, które go nie uznaje.
Naszymi gośćmi są kuratorka Vera Zalutskaya i aktywiści grupy BY_help Alaksandr Łapko oraz Andrej Stryżak.
– Ktokolwiek będzie rządził w Białorusi, jest skazany na to, żeby układać sobie stosunki z Kremlem – mówi w rozmowie ze Sławomirem Sierakowskim Adam Michnik.
Sławomir Sierakowski reports from Minsk, Belarus.
Korespondencja z Białorusi.
Poniedziałkowa demonstracja zgromadzi jeszcze więcej ludzi. W tej chwili w Mińsku trwa cisza przed burzą. Czekamy na wieczór.