Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Jesteś w ukrytej kamerze, ale nikomu nie jest do śmiechu

Google i Facebook obserwują każdy nasz ruch w sieci, a w realu to samo robi gęsta sieć kamer. W USA czarę goryczy przelał system Flock, który zogniskował społeczne protesty i partyzanckie próby niszczenia urządzeń do permanentnej inwigilacji.

kamera systemu Flock Safety
Walka

Pewna mieszkanka Georgii o imieniu Marci podejrzewała, że jej były partner, policjant Michael Steffman zainstalował w jej samochodzie urządzenie śledzące. Od kiedy para się rozstała, Michael wysyłał Marci niepokojące wiadomości świadczące o tym, że wie, gdzie kobieta się znajduje.

Marci trzy razy odwiedziła warsztat, gdzie jej samochód został gruntownie przeszukany. Niczego jednak nie znaleziono. Kamery, które zainstalowała u siebie w domu, również nie nagrały czającego się na nią Michaela. Ten jednak doskonale wiedział, kiedy Marci jechała do lekarza, na zakupy lub na randkę. Dopiero po wielokrotnych pytaniach Steffman pękł i przyznał, że śledził kobietę za pomocą systemu Flock, sprawdzając lokalizację samochodu Marci i jej nastoletniej córki ponad sześćset razy. 

Czytaj także Inwigilacja to model biznesowy internetowych korporacji Rozmawia Agne Pix

Steffen nie był jedyny. W całym kraju odnotowano przypadki funkcjonariuszy wykorzystujących kamery Flock do śledzenia swoich eks lub ludzi, z którymi mieli osobiste potyczki. 

Flock to flagowy produkt firmy Flock Safety – 120 tysięcy kamer Falcon rozciągnięta nad wszystkimi stanami USA z wyjątkiem Alaski. Kamery rejestrują numer rejestracyjny, markę, kolor i charakterystyczne cechy każdego przejeżdżającego pojazdu, na przykład zbitą szybę lub naklejki na zderzaku. Dane są gromadzone w scentralizowanej bazie, do której dostęp ma ponad siedem tysięcy krajowych wydziałów policji i tysiące innych organizacji. Z systemu korzystają FBI, Służba Parków Narodowych, przewoźnicy pocztowi, centra handlowe, uniwersyteckie kampusy, lotniska i zarządcy prywatnych osiedli. Osoba z dostępem do bazy może zasadniczo śledzić ruch dowolnego pojazdu bez jakiekolwiek nakazu czy zgody sądu. 

Firma twierdzi, że jej technologia pomaga rozwiązać od kilkuset tysięcy do miliona przestępstw rocznie, aczkolwiek nie ma niezależnych badań, które potwierdzałyby te dane. Wiarygodniejsze są dane z poszczególnych wydziałów policji, które istotnie wykazują większą wykrywalność sprawców kradzieży samochodów. Dzięki kamerom Flock schwytano również sprawców morderstw i uprowadzeń dzieci. 

Flock twierdzi, że właścicielami danych są wydziały policji, które korzystają z usług firmy. Jednak standardowa klauzula w umowie zawartej z Flock przyznaje firmie kontrolę nad dostępem do danych, rzekomo w celu ulepszania usług. W lutym 2026 roku firma usunęła ze standardowej umowy zapis stwierdzający, że „nie jest właścicielem ani sprzedawcą zgromadzonych danych”.

Formalnie rzecz biorąc, to pojedynczy klient firmy Flock decyduje o tym, czy i komu udostępni dane. W praktyce klienci chętnie dzielą się ze sobą takim dostępem, budując szerokie sieci nadzoru. 

Dane zebrane przez kamery Flock obsługiwane przez policję w miasteczku Alpharetta w stanie Georgia były dostępne dla ponad dwóch tysięcy różnych organizacji, w tym komisariatów policji, uczelni, lotnisk i agencji rządowych. Z kolei amerykańska straż graniczna miała w pewnym momencie dostęp do danych z co najmniej 1600 kamer Flock w 22 stanach. W 2025 roku odkryto, że lokalne komendy policji przeszukiwały nagrania z kamer na rzecz federalnych służb imigracyjnych, w tym ICE. W Teksasie system posłużył do namierzenia kobiety, która według jej partnera przerwała ciążę. 

Skala i rodzaj nadużyć poruszyły Amerykanów. Mieszkańcy regionów oplecionych systemem Flock zgłaszają protesty na radach miejskich i spotkaniach z politykami. Domagają się zerwania umów z Flock lub wprowadzenia gruntownych zmian, takich jak konieczność uzyskania nakazu sądowego przed przeszukaniem bazy danych firmy. Opór przybiera również formę ulicznej partyzantki. Ludzie zakładają maski i ruszają na kamery: ścinają słupy piłą, ostrzeliwują je, przecinają kable, rozpylają na urządzenia piankę przemysłową. Nagrania z takich wyczynów zbierają w sieci miliony wyświetleń.

W lipcu kandydat do Izby Reprezentantów z Tennessee został zatrzymany za zniszczenie czterech kamer przy użyciu broni palnej. Niezwykle popularny jest też projekt DeFlock, oddolnie finansowana mapa kamer Flock w całym kraju. 

Jay Stanley z Amerykańskiej Unii Swobód Obywatelskich (American Civil Liberties Union, ACLU), która broni praw i wolności ludzi zagwarantowanych w konstytucji, przyznał, że w ciągu ponad 20 lat pracy w organizacji nie widział jeszcze takiego oddolnego buntu przeciwko technologii inwigilacyjnej. „Na lewicy istnieje historyczna pamięć czasów, kiedy organy ścigania szpiegowały i ingerowały w działalność zwolenników zmian społecznych. Zaś po prawej stronie istnieje długa tradycja, którą wyraża hasło »nie nadeptuj mi na odcisk«: niech rząd nie wtrąca się w moje życie, niech nie zagląda mi przez ramię” – podsumował Stanley w rozmowie z „Guardianem”, zauważając, że sprzeciw wobec wszechobecnych kamer jest równie silny wśród liberałów i konserwatystów.

Czytaj także I ty możesz zostać terrorystką Magdalena Bazylewicz

Inicjatywa DeFlock nie spodobała się prezesowi Flock Safety Garretowi Langleyowi, który w 2025 roku nazwał DeFlock organizacją terrorystyczną, „jak Antifa”. Znamienne, że niemal w tym samym czasie administracja Trumpa uznała Antifę za właśnie taką organizację. Słowa prezesa wywołały skandal, a Langley zaczął przepraszać, wyjaśniając, że chce dobrze. „Rozmawiałem z wieloma aktywistami, którzy uważają, że przestępczość to po prostu cena, jaką trzeba zapłacić za życie we współczesnym społeczeństwie. Nie zgadzam się z tym” – wyjaśniał Langley. „Uważam, że możemy mieć miasto wolne od przestępczości i jednocześnie zachować swobody obywatelskie. Możemy mieć jedno i drugie”.

Flock deklaruje wprowadzenie ulepszeń takich jak automatyczne zgłaszanie podejrzanych czynności (na przykład uporczywego wyszukiwania konkretnej rejestracji przez jednego funkcjonariusza). Społeczny opór jednak nie słabnie, gdyż oczywiście nie chodzi tu jedynie o system Flock. Zarówno polityczny sprzeciw, jak i fizyczne wyżycie się na przydrożnej kamerce, to relatywnie łatwy wentyl dający ujście wściekłości i lękowi wobec technologicznych gigantów przejmujących kontrolę nad społeczeństwem i jego przyszłością w obłąkańczym wyścigu i wpływy i zysk.

Wielu polityków po obu stronach politycznej barykady wydaje się słuchać. Republikanin Josh Hawley wszczął w Senacie dochodzenie; demokraci Ron Wyden i Adam Schiff zażądali wyjaśnień od firmy Flock; republikanin Thomas Massie i demokrata Ro Khanna wspólnie pracowali nad projektem ustawy Flock-Off zakazującej federalnego finansowania systemów nadzoru.

Czytaj także Ekolożki w ukrytej kamerze. Jak służby inwigilują ruchy społeczne Piotr Trzaskowski

Kilka dni temu przed senacką podkomisją ds. przestępczości i terroryzmu zeznawała dwudziestotrzyletnia mieszkanka Florydy Lindsey Isaacs. W kwietniu 2026 roku została aresztowana w związku z wypadkiem, w którym zginęły trzy osoby. Śledczy namierzyli jej samochód dzięki kamerom Flock, które zarejestrowały czarnego Dodge’a Durango około trzech mil od miejsca wypadku w czasie, gdy do niego doszło.

Isaacs od początku twierdziła, że nie brała udziału w wypadku, a na jej samochodzie nie znaleziono śladów wskazujących na kolizję. Co więcej, na telefon alarmowy zadzwonił również świadek zdarzenia, który opisał zupełnie inny samochód i podał jego częściowy numer rejestracyjny. Śledczy zignorowali te wskazówki, opierając się jedynie na niechlujnej interpretacji danych z Flock. Kobieta spędziła w areszcie 13 dni, zanim zarzuty wobec niej zostały wycofane. W Senacie Isaacs przedstawiła swoją sprawę jako przykład, do czego prowadzi ślepa wiara organów ścigania w nieomylność technologii nadzoru. 

W rozmowie z „Forbesem” prezes Flock przewiduje, że za niecałe dziesięć lat kamery firmy Flock wyeliminują niemal całą przestępczość w Stanach Zjednoczonych. Pomóc ma w tym kolejna perełka w koronie Flock Safety, czyli Nova – narzędzie AI, które łączy dane z policyjnych baz, kamer Flock, rejestrów publicznych i źródeł internetowych, a następnie pozwala funkcjonariuszom przeszukiwać je i łączyć informacje w ramach jednego dochodzenia. Nowy system jest już testowany przez część wydziałów policji w USA.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x