Już nawet Bóg ma swojego czatbota
Modlitwa na czacie, spowiedź w oknie dialogowym, wspólnota budowana przez aplikację lub całkowite wyzbycie się jej. To nowy rodzaj duchowości – nie przeżywanej, lecz programowanej, sprzedawanej i kupowanej.
Modlitwa na czacie, spowiedź w oknie dialogowym, wspólnota budowana przez aplikację lub całkowite wyzbycie się jej. To nowy rodzaj duchowości – nie przeżywanej, lecz programowanej, sprzedawanej i kupowanej.
Trump non-stop kłamał, oszukiwał, mataczył, plótł bzdury, wyzyskiwał, mobbował, szkalował i oczerniał – i nic. Jego biografia to historia z uniwersum ludzi tak bogatych, wpływowych i sławnych, że właściwie bezkarnych i niezatapialnych.
Rdzenni Brazylijczycy domagają się prawa do ziemi i wpływu na ważne decyzje. Tymczasem COP30 w Belém zasłynął plastikowymi „eko-drzewami” i wydawaniem licencji dla koncernów naftowych. Pożar, który wybuchł w przeddzień zakończenia szczytu, okazał się symboliczną jego puentą.
Niezależnie od źródeł szczególnej sympatii amerykańskiego prezydenta do rosyjskiego odpowiednika, ich cele w przypadku tej wojny są rozbieżne. Trump chce ją zakończyć, a Putin wygrać. A Europa i Ukraina nie są pozbawione podmiotowości w tym układzie.
W techno-teologicznym uniwersum Petera Thiela jego firma Palantir nie tylko chroni Zachód przed ideologicznymi wrogami, ale wręcz mierzy się z Antychrystami próbującymi zatrzymać postęp.
Dla zdrajców z AfD pytanie brzmi nie „czy zdradzić swój kraj?”, ale czy sprzedać Niemcy i Europę Putinowi, czy raczej Xi Jinpingowi – mówi polityk niemieckich Zielonych.
W poweekendowym przeglądzie prasy piszemy o rosyjskiej operacji na polskich torach, która błyskawicznie uruchomiła falę antyukraińskich narracji.
W Ukrainie trwa afera na 100 milionów dolarów w kluczowej spółce energetycznej, z kumplem Zełenskiego w roli głównej. Wraca pytanie o gotowość do wstąpienia do Unii Europejskiej i miejsce obecnego prezydenta w powojennej rzeczywistości.
W piątkowej prasówce z Europy Wschodniej piszemy o ukraińskiej korupcji z pozłacanym sedesem w tle, wyłączaniu rosyjskiego internetu i Gagauzji, która znów stała się rosyjskim pionkiem.
Tuż pod polską granicą tyka ekologiczna i dyplomatyczna bomba. Czy Komisja Europejska zdąży ją rozbroić?