Populacja Łotwy liczy 1,86 mln, w tym około 460 tys. Rosjan. W chwili wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie prawie 30 tys. z nich posiadało rosyjskie obywatelstwo, a część miała prokremlowskie ciągoty. Władze dały im wybór: opanowanie języka i uzyskanie łotewskiego paszportu lub wyjazd do Rosji. Dla tysięcy rosyjskojęzycznych mieszkańców był to przejaw dyskryminacji, bo w ich świadomości Łotwa nie jest niepodległym państwem, lecz stanowi integralną część „wielkiej radzieckiej rodziny”. 2 tysiące Rosjan nie zamierzało uczyć się łotewskiego i wyjechało do Rosji.
Historia łotewsko-rosyjska
Rosyjskojęzyczni mieszkańcy stanowią spadek po dwóch sowieckich okupacjach kraju, jak Łotysze nazywają swoje przymusowe członkostwo w Związku Radzieckim. Pierwsza rozpoczęła się w czerwcu 1940 roku, gdy Armia Czerwona najechała niepodległą Łotwę, powstałą w 1918 roku na gruzach Imperium Rosyjskiego. Kraj wcielono do ZSRR jako Łotewską Radziecką Republikę Socjalistyczną, zaś nowe władze represjonowały 40 tysięcy osób: przedstawicieli władz, policjantów, wojskowych, nauczycieli i rolników odmawiających wstąpienia do kołchozów. W 1941 roku republikę zajęli Niemcy.
W 1945 roku rozpoczęła się druga sowiecka okupacja. O wszystkich lokalnych sprawach decydowała Moskwa. W republice stacjonowały sowieckie jednostki wojskowe. Do pracy na Łotwie przysyłano rosyjskojęzycznych mieszkańców z całego Związku Radzieckiego, Łotyszy kierowano do odległych regionów kraju. Dzięki tej polityce udział procentowy Rosjan zwiększył się z 10 proc. w 1940 roku do 34 proc. (901 361 osób) w 1989. Rosyjski uczyniono językiem państwowym. Posługiwano się nim w zakładach pracy, szkołach i na uczelniach. Władanie łotewskim było nieobowiązkowe, a Rosjanie nie kwapili się do nauki.
W pierwszych latach po odzyskanej w 1991 roku niepodległości władze nieufnie traktowały przedstawicieli rosyjskiej mniejszości, bo – jak tłumaczyła BBC dr Ammon Cheskin z Uniwersytetu w Glasgow – dzięki swojej liczebności mogliby oni stanowić wpływowy czynnik polityczny i doprowadzić do sojuszu z Moskwą lub poważnych ustępstw wobec niej. Dlatego obywatelstwo otrzymywali ci, których przodkowie mieszkali na Łotwie przed 1940 rokiem. To wykluczнło przybyszy z czasów ZSRR oraz ich potomków, którzy nie głosowali w wyborach parlamentarnych i prezydenckich ani w nich nie kandydowali.
Pod koniec lat 90. złagodzono zasady przyznawania obywatelstwa – mógł je otrzymać każdy, kto pomyślnie zdał egzamin z języka, historii i kultury Łotwy, oraz udowodnił znajomość hymnu i głównych założeń konstytucji. Do 2014 roku uczyniło to 142 tys. osób (później nie prowadzono statystyk). Ale kilkadziesiąt tysięcy nie starało się o paszport swojego kraju. Zamiast tego udali się do rosyjskiej ambasady w Rydze i od ręki otrzymali paszport z dwugłowym orłem na okładce. W Łotwie przebywali na podstawie karty stałego pobytu, gwarantującej im te same prawa, co obywatelom, m.in. możliwość swobodnego podróżowania po UE.
Władze Łotwy patrzyły na to przez palce. Nie przeszkadzały Rosjanom w pielęgnowaniu własnej tożsamości: w kraju działały szkoły z rosyjskim językiem nauczania, rosyjskie stowarzyszenia i media. Wojna w Ukrainie zmusiła Rygę do zmiany dotychczasowej polityki – skoro pretekstem do moskiewskiej agresji była chęć ratowania rodaków w Donbasie, nie dało się ignorować faktu, że w 2022 roku na Łotwie mieszkało ok. 460 tys. Rosjan. Co więcej, 29 500 z nich nie tylko posiadało paszport z dwugłowym orłem, ale – jak ujął to łotewski parlamentarzysta Andriej Judin- „mentalnie znajdowało się w Rosji”.
Najwyższy czas wybrać tożsamość narodową
Dotychczasowe doświadczenia przekonały mnie co do słuszności tych obaw. W latach 2012-2019, gdy bywałam na konferencjach w Petersburgu, rosyjskojęzyczni uczestnicy z Łotwy (a także z Estonii) niezmiennie zaskakiwali mnie swoim przywiązaniem do Moskwy i nienawiścią do własnego kraju. Z kolei pewien wizytujący Łódź przedsiębiorca z Rygi przekonywał mnie, że Łotysze to nie naród, lecz dzikie plemię ucywilizowane przez Związek Radziecki.
W 2022 roku znowelizowano ustawodawstwo w zakresie przyznawania łotewskiego paszportu. Obywateli Rosji pozbawiono kart stałego pobytu. Pozwolono im na dwuletni pobyt, w trakcie którego mogli starać się o obywatelstwo. Jednym z warunków jego otrzymania było zaliczenie egzaminu językowego zaledwie na poziomie A2, w zakresie m.in. zdolności prowadzenia rozmówek w sklepie czy restauracji, rozumienia komunikatów na dworcu czy napisania kartki pocztowej. Poza tym potencjalni obywatele mieli ustosunkować się m.in. do rosyjskiej agresji na Ukrainę, NATO i aneksji Krymu. Ci, którzy po upływie 2 lat nie uzyskaliby paszportu, mieli opuścić Łotwę.
Komentując te zmiany wspomniany Andriej Judin podkreśla, że Ryga nie walczy z osobami rosyjskojęzycznymi, lecz pragnie, by mieszkańcy z paszportami Federacji Rosyjskiej dokonali wyboru własnej tożsamości.
Najtrudniejszą próbą dla Rosjan okazał się egzamin z języka łotewskiego – za pierwszym podejściem oblało go 12 tys. osób. 8 tys. zdało po kolejnych próbach. 4 tys. nie udowodniło znajomości języka państwowego do dnia dzisiejszego. Wśród nich jest 74-letnia Galina Nikołajewa, bohaterka reportażu BBC pt. Nauczyć się łotewskiego czy wyjechać?, która do Rygi przyjechała z rodzicami jako sześciolatka w 1958 roku. Ukończyła tam szkołę i studia, pracowała jako inżynierka w instytucji naukowej, wyszła za mąż i urodziła córkę. Ale nie nauczyła się łotewskiego, bo – jak tłumaczy dziennikarzom – w ZSRR wszyscy porozumiewali się po rosyjsku. Na początku lat dwutysięcznych została obywatelką Rosji. Twierdzi, że po to, by odwiedzać mieszkającą tam matkę. W latach 2023-2025 trzykrotnie oblała egzamin z łotewskiego, choć przedtem brała korepetycje. Konieczność udowodnienia znajomości języka uważa za „znęcanie się nad starymi ludźmi”.
W podobnej sytuacji znalazł się urodzony na Łotwie 44-letni Dmitrij Rogow. Jako absolwent szkoły z rosyjskim językiem nauczania nie nauczył się łotewskiego. W 2014 roku otrzymał rosyjski paszport, a po ślubie z obywatelką Rosji kilka lat mieszkał w Petersburgu, gdzie urodziła się ich córka. Potem wraz z rodziną wrócił na Łotwę, zatrudnił się w firmie organizującej imprezy muzyczne w całej Europie, dokąd podróżował dzięki karcie stałego pobytu. W 2023 roku utracił dokument, a wraz z nim pracę. Oblał egzamin językowy, lecz nie zamierza uczyć się łotewskiego, bo – jego zdaniem – „każdy Łotysz powinien mówić po rosyjsku, chyba że jest nacjonalistą”. Odnosząc się do tej i podobnych opinii Andriej Judin podkreśla, że Łotwa jest niezależnym państwem, więc znajomość podstaw języka państwowego jest uzasadniona. Ma prawo do tego osądu, bo sam jest Rosjaninem z pochodzenia i używa łotewskiego jako deputowany łotewskiego parlamentu.
Pożegnanie z Łotwą
Utratę karty stałego pobytu i konieczność ubiegania się o obywatelstwo Dmitrij określa mianem „wrogiego posunięcia władz”. Jego zdaniem od 2022 roku w kraju wzmogły się „rusofobia” i „dyskryminacja rosyjskiej mniejszości”. Zadawane na egzaminie pytania o jego poglądy na temat wojny w Ukrainie (nazywa ją „specjalną operacją wojskową”) oraz stosunek do Unii Europejskiej i NATO Dmitrij nazywa prowokacją. Dodaje, że nie interesuje się polityką i ma „neutralny stosunek” do wydarzeń w Ukrainie. Choć zbulwersowany polityką Rygi, zamierza nadal mieszkać na Łotwie.
Osoby, które nie dopełniły formalności, powinny były opuścić kraj do końca 2025 roku. Tak się jednak nie stało. „Proszę nie wyobrażać sobie, że ci ludzie zostaną wsadzeni do samochodów i pod eskortą policji odstawieni do granicy” – mówi telewizji CurrentTime adwokatka Jelizawieta Kriwcowa, specjalizującą się w kwestiach emigracji. „Państwo daje im możliwość uregulowania swoich spraw i traktuje każdy przypadek indywidualnie, np. przedłużając pobyt o rok i umożliwiając naukę języka. Należy zgłosić się do odpowiedniego urzędu lub zatrudnić prawnika” – tłumaczy.
Także Galina Nikołajewa, która miała opuścić Łotwę 13 października 2025 roku, wciąż pozostaje w Rydze. Skoro wymieniłam już źródło, skad pojaiwła się Galina, to już nie będziemy powtarzać, ok? Uzyska prawo do czasowego pobytu ze względu na łotewski paszport męża. Jako osoba bez obywatelstwa od października 2025 roku nie dostaje emerytury, utrzymuje ją małżonek. Gdyby umarł przed nią, nie miałaby podstaw prawnych do pobytu na Łotwie. Z kolei Dmitrij Rogow powiedział BBC, że ciężko pracuje i nie ma czasu ani na naukę języka, ani na wizyty w urzędach.
2 tys. obywateli Federacji Rosyjskiej, którzy nie zaliczyli egzaminu, zdecydowało się na dobrowolne opuszczenie Łotwy. Wśród nich byli Anastasia i Siergiej Sbitniew oraz ich sześcioletni syn Bogdan, którzy w 2023 roku zamieszkali w Nowogrodzie Wielkim. Swój wyjazd tłumaczyli tym, że na Łotwie nie mogli pójść z dzieckiem do kina, gdyż tam nie wyświetlano filmów w języku rosyjskim. Nie zamierzali posyłać syna do łotewskiej szkoły, bo od roku szkolnego 2025/2026 miało dojść (i doszło) do zamknięcia placówek z rosyjskim językiem wykładowym (odnosząc się do zmian w systemie edukacji, Siergiej zadał pytanie: „Co było nie tak z radzieckimi podręcznikami?”). Co więcej, małżonkowie uważają Łotwę za integralną część Rosji i liczyli, że Moskwa zaanektuje ten nadbałtycki kraj, jak uczyniła to z Krymem w 2014 roku.
Sytuacja rosyjskojęzycznych obywateli jest dla Moskwy wodą na młyn. W rosyjskich środkach masowego przekazu Łotwa jest przedstawiana jako skrajnie rusofobiczny kraj, gdzie Rosjan zmusza się do używania języka łotewskiego w instytucjach państwowych. Gdy okazało się, że kilka tysięcy rosyjskojęzycznych mieszkańców jest zagrożonych deportacją do Rosji, deputowani Dumy Państwowej, m.in. skrajnie nacjonalistyczny Piotr Tołstoj, zaczęli porównywać Łotwę do faszystowskich Niemiec. W mediach pojawiły się doniesienia o aresztowaniu emeryta za niepoprawnie wypełniony kwestionariusz w urzędzie emigracyjnym i brutalnych deportacjach ludzi w podeszłym wieku, którzy mieli zwrócić się do moskiewskich władz z prośbą o brutalne kroki wobec Rygi.
Informacje pochodzące z rosyjskich mediów można określić bredzeniem, ale łotewskie władze nie lekceważą niebezpieczeństwa, bo podobna narracja panowała w Moskwie przed najazdem na Ukrainę. Dlatego obecnie Ryga rozważa demontaż torów kolejowych łączących Łotwę z Rosją.








!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)

Komentarze
Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!